Legenda futbolu zachwycona postawą Victorii!
Trudno cokolwiek napisać po pierwszym sparingu, bo mogę się oczywiście mocno mylić, ale zaryzykuję – Victoria w nowym sezonie to będzie inny zespół niż ten „wiosenny”. Będzie grała zdecydowanie bardziej agresywnie, na dużo większej intensywności, będzie chciała mieć większe posiadanie piłki i myślę sobie, na podstawie tego, co widziałem wczoraj, że powinna mieć też więcej jakości w ataku. Postawą Victorii zauroczony był też… ale o tym potem!
Dokładnie rok temu Victoria Września, po długo wyczekiwanym awansie do 3. Ligi, rozpoczynała przygotowania do rozgrywek. Po bardzo krótkim, zdecydowanie za krótkim, odpoczynku trener Paweł Lisiecki wraz z zarządem klubu organizowali kadrę, która miała rywalizować na wyższym poziomie. Wiele razy o tym pisałem, ale powtórzę – klub, ze wzgl. na baraże i bardzo długi sezon IV ligi, nie kontraktował tych piłkarzy, których by chciał, którymi się interesował, bo przecież baraże były niewiadomą, mogły zakończyć się porażką, klub był zmuszony „brać” tych piłkarzy, którzy pozostali na rynku, którzy nie zyskali uznania w oczach działaczy innych klubów. Mimo to z tego zaciągu pozostały takie filary drużyny jak Bartkowski, Theus, Goliński, czy Dałek. Niestety, runda jesienna była katastrofą, z posadą pożegnał się Paweł Lisiecki, jego miejsce zajął trener Łukasz Bandosz i rozpoczął mozolną, systematyczną pracę, która zaowocowała kilkoma punktami jeszcze jesienią, a po zimowym okresie przygotowawczym niesamowitą, godną najwyższego uznania postawą w rundzie wiosennej. Z zimowego zaciągu muszę wspomnieć o Adamie Boruckim, Jakubie Giełdzie. Miszy Mazurze i Jakubie Lutostańskim. Jak widać wolno, mozolnie, ale ta kadra się budowała, tworzyła i w maju, w sytuacji wydawało się beznadziejnej, potrafiła wskoczyć na 13. miejsce, które, wobec wygranych baraży Sokoła Kleczew, dało Victorii utrzymanie.
Piszę o tym wszystkim dlatego, że dzisiaj, w stosunku do ub. roku, mamy zupełnie inną sytuację. Mamy trzon kadry, kadry zaprawionej w bojach, kadry scementowanej trudnościami, kadry, która znalazła wspólny język, w której panuje dobra atmosfera i wreszcie kadry, która ma swoje ambicje, coraz większe aspiracje, co jest podstawą pod budowę zespołu, który ma walczyć o coś więcej niż utrzymanie./






W tym roku rozgrywki 3. Ligi zakończyły się 30 maja. Przez ponad miesiąc piłkarze odpoczywali, wreszcie solidnie odpoczywali, leczyli urazy, wracali do pełni sił, by 6 lipca przystąpić do treningów. Tak, w Victorii zachodzą zmiany, pisałem o nich wcześniej, kilka dni temu. 6 zawodników, z różnych przyczyn, nie pojawiło się na pierwszych zajęciach. Ich miejsce zajęła cała grupa piłkarzy testowanych, piłkarzy nie „z łapanki”, ale zaproszonych przez klub na testy. I oni cały czas, do końca bieżącego tygodnia, będą z drużyną, a potem, w sobotę, 11 lipca, po meczu z Górnikiem w Koninie, trener Bandosz zdecyduje który z nich pozostanie w klubie na dłużej. W drugim tygodniu będa trenować jeszcze inni i znowu na koniec ich cyklu, gdzieś w okolicach 18 lipca trener Bandosz dokona kolejnej selekcji. Jakże inaczej to wygląda niż rok temu – spokojnie, metodycznie, krok po kroku, z ogromnym komfortem dla piłkarzy i trenera. Dlaczego tak jest, a nie było? Odpowiedź jest prosta – bo jest czas, jest komfort pracy, którego rok temu nie było, bo jest doświadczenie, bo wyciągnięto wnioski, bo Victoria uczy się 3. Ligi.
Dlatego to, co widzieliśmy wczoraj w Sokołowie tak bardzo mocno różniło się od tego, co widzieliśmy w Sokołowie rok temu, podczas test meczu, w którym wystąpiło ok 30 piłkarzy „ze świata” i którzy po zakończeniu testu rozjechali się do domów.
Rok temu, w Żydowie, też graliśmy pierwszy sprawdzian z Piastem Kobylnica. Wtedy nie wyglądało to dobrze, goście byli długimi momentami zespołem solidniejszym, bardziej zgranym i trudno się dziwić, że wygrali 2:0. Nasza „zbieranina” nie wyglądała dobrze. Pamiętam jak wtedy rozmawiałem z trenerem Piasta, dawniejszym szkoleniowcem Victorii, Tomaszem Bekasem, który powiedział mi: Victoria musi się wzmocnić przynajmniej 8. dobrymi piłkarzami, bo w przeciwnym wypadku przeleci przez 3. Ligę i jej nawet nie zauważy spadając. Słowa te wryły mi się w pamięć, bo oglądając Victorię w kolejnych miesiącach miałem je wciąż w głowie.
Wczoraj było inaczej, wczoraj Piast był tłem, wczoraj nasi piłkarze otoczeni grupą testowanych byli już zdecydowanie ponad poziom Piasta i to jest niewątpliwie jakaś wskazówka. Drużyna zrobiła krok do przodu w swoim rozwoju, a testowani gracze hm… cóż, kilku z nich to naprawdę „piłkorze”. Victoria pokonała Piasta 4:0, ale ani słowa już o wyniku nie powiem, bo nie miało to żadnego znaczenia.






Skupię się na tym co widzieliśmy my, kibice, a zgromadziło się nas w Sokołowie kilkudziesięciu, a może i więcej.
Pierwsza połowa to nasza przewaga oczywiście, ale moja uwaga skupiona była na „nowych”. I powiem tak – mnie najbardziej podobali się dwaj piłkarze w ofensywie, jeden z „10”, drugi nie pamiętam, z ligową przeszłością – obaj zwracali uwagę swobodnym panowaniem nad piłką, umiejętnością wygrywania pojedynków – potrzeba im jednak przygotowania motorycznego, szczególnie temu mocniej zbudowanemu, ale na to jest czas. Dalej, bardzo podobał mi się na lewej stronie wracający do klubu Hubert Szaufer – aktywny, wygrywający pojedynki jeden na jeden, taki motorek napędowy niczym Michał Goliński. W środku pola rządzili Wyszczuplony Wiktor Strzelczyk i Jakub Giełda – to oni byli kreatorami wszelkich akcji ofensywnych, a w obronie naprawdę dobre wrażenie robił „Pereira”, zawodnik o urodzie portugalsko-brazylijskiej, któremu nadałem taki właśnie przydomek, a który przyjechał na testy z Konina. Ciekawy, pewny, spokojnie interweniujący obrońca, który ma jednak pecha – nie jest w stanie „wygryźć” ani Boruckiego, ani Theusa, Maćkowiaka, czy Bartkowskiego. Cóż, takie życie! W pierwszej części meczu nie zauważyłem żadnego młodzieżowca, który wyróżniałby się swoja grą.
Po zmianie stron Victoria wyglądała jeszcze inaczej – skrzydła to testowani, w środku najpierw Maćkowiak, potem Dałek z Mazurem i na szpicy „Luto”. Ale tym razem młodzieżowcy, których potrzebujemy jeszcze ze 2-3 (mamy Węcławka, Chałupniczaka i jednego nowego), prezentowali się z dobrej strony. Mnie najbardziej podobał się ten, który przyjechał do nas po sezonie, jaki zaliczył w Warcie Gorzów – silny, bardzo szybki, agresywny zarówno w grze obronnej jak i biegający do ofensywy jak do pożaru, to on zbudował jedną z bramek po przerwie – bardzo ciekawy młody piłkarz. Poza nim z dobrej strony zaprezentował się młodzieniec, który przyjechał chyba z Konina, strzelec bardzo ładnej bramki i młodzieniec, który grał na prawym „beku”. Tylko ta trójka zyskała moje uznanie, no ale, to oczywiście moje, subiektywne bardzo odczucie.






Co jednak jest ważniejsze od indywidualnych wyborów, to ogólne spojrzenie na budującą się drużynę. Mimo że graliśmy bez kilku podstawowych piłkarzy: Boruckiego, Bartkowskiego, Theusa (kontuzja), Kaniora, Chałupniczaka, Golińskiego, to widać jak na dłoni, że ta drużyna rośnie jak na drożdżach. Jest agresywna, dąży do bardzo szybkiego odbioru, gra bardzo intensywny futbol – ciągła walka, ciągle w ruchu, ciągle wywiera presję i chce grać do przodu. To już nie jest grupa ludzi, która próbuje się poznać, coś tam sobie pograć. Dzisiaj Victoria to zespół świadomy swoich umiejętności i coraz większych możliwości, zespół który po roku dramatycznych gier o utrzymanie wspiął się o szczebel wyżej w hierarchii futbolu i dzisiaj mogę powiedzieć jedno – mogę się oczywiście mylić, ale Victoria nie będzie już „chłopcem do bicia”, dostarczycielem punktów. Uważam, że w nadchodzącym sezonie nasza drużyna będzie bardzo trudnym, wymagającym rywalem dla każdego przeciwnika.
Do rozpoczęcia sezonu jeszcze 3 tygodnie, w tym czasie trener musi dokonać właściwych wyborów dotyczących piłkarzy do ofensywy, ale przede wszystkim musi wybrać najlepszych testowanych młodzieżowców. Nikt nie da mu gwarancji, że tymi właściwymi będą ci, a nie ci, ale wierzę, że trener Bandosz ma na tyle doświadczenia, że z tymi decyzjami znakomicie sobie poradzi. Te 3 tygodnie to także okres ciężkiej pracy i tutaj też jestem pełen wiary, że z tygodnia na tydzień dyspozycja Victorii będzie rosła i pierwszy mecz, 1 sierpnia, z Lechem II, pokaże siłę odnowionej drużyny.
I na koniec słowo od legendy wielkopolskiego futbolu, Mirosława Okońskiego, który oglądał mecz w Sokołowie, a z którym po tym meczu rozmawiałem. Otóż „Mundek” powiedział mi kiwając z uznaniem głową: No, no… Victoria prezentuje się bardzo dobrze, ma kilku bardzo ciekawych piłkarzy. Życzę Victorii powodzenia w lidze, bo naprawdę dobrze wygląda! Jestem pod wrażeniem, brawo!
Tyle legenda, słowa Mirosława Okońskiego oczywiście bardzo cieszą, ale póki co oglądajmy, analizujmy, śledźmy ten letni lifting naszej Victorii, bo to naprawdę bardzo ciekawy proces. Dzisiaj i w piątek treningi, a w najbliższą sobotę, o godz. 10:00, w Koninie, na pięknych obiektach przy ul. Dmowskiego, kolejny mecz sparingowy, tym razem z rewelacją wiosny w IV lidze, miejscowym Górnikiem.