Home

AKTUALNOŚCI

„Kamień ulgi” toczy się po wsi do dzisiaj…

To się nazywa mieć sportowe szczęście. Walczących o okręgówkę Błękitnych rezerwy IV ligowej Kotwicy Kórnik upokorzyły przed własną publicznością, wpakowały im 7 goli i „spuściły do piekła”. Aż tu hokus pokus, hokus pokus, abra kanabra i hop… piekło zamieniło się w niebo, czyli nieuprawniony zawodnik w Kotwicy i walkower dla drużyny Dawida Walkowiaka. Kamień, który spadł z serc „błękitnych kibiców” nadal toczy się po wsi.

Z Wrześni na podbój Europy i świata!

Trzech młodych lekkoatletów Orkana podczas pierwszych startów w sezonie osiągnęło minima kwalifikujące ich na mistrzostwa Europy, czy świata. Damian Rodziak pokaże się na ME seniorów w Birmingham, jego brat Jakub wystartuje na Mistrzostwach Świata U-20 w Eugene, w stanie Oregon, w USA, a najmłodszy, Oskar Pawlak powalczy w Mistrzostwach Europy U-18 w Rieti, we Włoszech. To ogromne, niespotykane dotąd sukcesy naszych sportowców. Kibicujmy im i trzymajmy za nich kciuki!

Z własnej woli stanęli na skraju przepaści!

Czy można, prowadząc 1:0, grając sumie może nie dobry, ale poprawny mecz, kontrolując wydarzenia na boisku, nagle cofnąć się całą drużyną we własne pole karne, rozpaczliwie się bronić, a potem, w odstępie 12. minut stracić 2 gole, przegrać wygrany mecz i „wbić sobie gwóźdź do trumny” pt. spadek z ligi? Victoria udowodniła, że można! Niestety, sprawiła również, że ogromny wysiłek, jaki podjęła tej wiosny by uratować ligę, może pójść na marne! Oby tak nie było, obym się mylił!

To było bolesne zderzenie ze „ścianą”!

Victoria przegrała z wiceliderem, Wikędem Luzino, 0:1 i dobiegła końca jej seria 10 meczów bez porażki. Ten mecz, szczególnie w I części to było „przepychanie ściany”, którą Wikęd postawił na środku boiska i zza tej ściany z ogromną intensywnością, szybkością i konsekwencją wyprowadzał bardzo groźne ataki. Z tą „ścianą” nasza drużyna nie potrafiła sobie poradzić. Jednak w drugiej odsłonie zmienił się obraz tego meczu.

Sparta i Orlik – dzielnie walczą o różne cele!

Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem tych dwóch drużyn. Sparta z daleka, z trzeciego szeregu, walczy i krok po kroku zbliża się do A klasy, Orlik ma sytuację dużo trudniejszą, ale zaskoczył, wygrywa i nie poddaje się, by ratować ligę dla Miłosławia. Postawa obu zespołów godna szacunku. I obu ekipom życzę realizacji celów, jakie przed sobą postawiły, choć cele te są bardzo odległe, a tym samym trudne do osiągnięcia, szczególnie dla Orlika!

Grajmy o marzenia, grajmy o drugi „Wielki mecz”!

Po jakże różnych dwóch odsłonach meczu z Unią Swarzędz i ostatecznym pewnym, wysokim zwycięstwie 4:1 Victoria zameldowała się w półfinale wielkopolskiego Pucharu Polski. Na tym etapie rozgrywek zagra w Kawęczynie z tamtejszym, V-ligowym Orłem, który jest tegoroczną rewelacją tych rozgrywek. Mecz w Kawęczynie odbędzie się 20 maja. Wygrajmy go i zagrajmy o marzenia, o mecz w PP, który będziemy pamiętać latami, jak ten z Groclinem.

Ależ to były nerwy, ależ to była ulga!

Po ostatnim gwizdku sędziego meczu Victoria – Elana Toruń słychać było „wielki huk” na trybunach wrzesińskiego stadionu. To „spadały kamienie z serc” naszych kibiców, którzy ostatnie minuty tego spotkania oglądali w niezwykłym napięciu i z ogromną obawą o końcowy wynik. Ku radości wszystkich Victoria wytrzymała napór rywali w końcowych minutach i pokonała piłkarzy z miasta pierników 3:2.

Rezerwy Victorii nabierają rozpędu?

Dwa wyniki z ostatniego weekendu zwracają moją uwagę. Oba te rozstrzygnięcia dają swym drużynom nadzieję – jednej na walkę o awans, drugiej na utrzymanie. Pierwszy wynik to wysokie zwycięstwo rezerw Victorii na trudnym terenie w Trzemesznie, drugi to wygrana Orlika Miłosław w Sokołowie. Poza tym cieszy postawa Błękitnych, Płomienia i Sparty Sklejki, zmartwiła wysoka porażka Warty Pyzdry.

Zbliżające się wydarzenia


Jeśli doceniasz moją pracę
POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

Postaw mi kawę na buycoffee.to

VICTORIA Września

   

Z własnej woli stanęli na skraju przepaści!

Czy można, prowadząc 1:0, grając sumie może nie dobry, ale poprawny mecz, kontrolując wydarzenia na boisku, nagle cofnąć się całą drużyną we własne pole karne, rozpaczliwie się bronić, a potem, w odstępie 12. minut stracić 2 gole, przegrać wygrany mecz i „wbić sobie gwóźdź do trumny” pt. spadek z ligi? Victoria udowodniła, że można! Niestety, sprawiła również, że ogromny wysiłek, jaki podjęła tej wiosny by uratować ligę, może pójść na marne! Oby tak nie było, obym się mylił!

  

To było bolesne zderzenie ze „ścianą”!

Victoria przegrała z wiceliderem, Wikędem Luzino, 0:1 i dobiegła końca jej seria 10 meczów bez porażki. Ten mecz, szczególnie w I części to było „przepychanie ściany”, którą Wikęd postawił na środku boiska i zza tej ściany z ogromną intensywnością, szybkością i konsekwencją wyprowadzał bardzo groźne ataki. Z tą „ścianą” nasza drużyna nie potrafiła sobie poradzić. Jednak w drugiej odsłonie zmienił się obraz tego meczu.

   

Grajmy o marzenia, grajmy o drugi „Wielki mecz”!

Po jakże różnych dwóch odsłonach meczu z Unią Swarzędz i ostatecznym pewnym, wysokim zwycięstwie 4:1 Victoria zameldowała się w półfinale wielkopolskiego Pucharu Polski. Na tym etapie rozgrywek zagra w Kawęczynie z tamtejszym, V-ligowym Orłem, który jest tegoroczną rewelacją tych rozgrywek. Mecz w Kawęczynie odbędzie się 20 maja. Wygrajmy go i zagrajmy o marzenia, o mecz w PP, który będziemy pamiętać latami, jak ten z Groclinem.

  

Ależ to były nerwy, ależ to była ulga!

Po ostatnim gwizdku sędziego meczu Victoria – Elana Toruń słychać było „wielki huk” na trybunach wrzesińskiego stadionu. To „spadały kamienie z serc” naszych kibiców, którzy ostatnie minuty tego spotkania oglądali w niezwykłym napięciu i z ogromną obawą o końcowy wynik. Ku radości wszystkich Victoria wytrzymała napór rywali w końcowych minutach i pokonała piłkarzy z miasta pierników 3:2.

PIŁKA NOŻNA

 

„Kamień ulgi” toczy się po wsi do dzisiaj…

To się nazywa mieć sportowe szczęście. Walczących o okręgówkę Błękitnych rezerwy IV ligowej Kotwicy Kórnik upokorzyły przed własną publicznością, wpakowały im 7 goli i „spuściły do piekła”. Aż tu hokus pokus, hokus pokus, abra kanabra i hop… piekło zamieniło się w niebo, czyli nieuprawniony zawodnik w Kotwicy i walkower dla drużyny Dawida Walkowiaka. Kamień, który spadł z serc „błękitnych kibiców” nadal toczy się po wsi.

   

Z własnej woli stanęli na skraju przepaści!

Czy można, prowadząc 1:0, grając sumie może nie dobry, ale poprawny mecz, kontrolując wydarzenia na boisku, nagle cofnąć się całą drużyną we własne pole karne, rozpaczliwie się bronić, a potem, w odstępie 12. minut stracić 2 gole, przegrać wygrany mecz i „wbić sobie gwóźdź do trumny” pt. spadek z ligi? Victoria udowodniła, że można! Niestety, sprawiła również, że ogromny wysiłek, jaki podjęła tej wiosny by uratować ligę, może pójść na marne! Oby tak nie było, obym się mylił!

  

To było bolesne zderzenie ze „ścianą”!

Victoria przegrała z wiceliderem, Wikędem Luzino, 0:1 i dobiegła końca jej seria 10 meczów bez porażki. Ten mecz, szczególnie w I części to było „przepychanie ściany”, którą Wikęd postawił na środku boiska i zza tej ściany z ogromną intensywnością, szybkością i konsekwencją wyprowadzał bardzo groźne ataki. Z tą „ścianą” nasza drużyna nie potrafiła sobie poradzić. Jednak w drugiej odsłonie zmienił się obraz tego meczu.

 

Sparta i Orlik – dzielnie walczą o różne cele!

Szczerze mówiąc jestem pod wrażeniem tych dwóch drużyn. Sparta z daleka, z trzeciego szeregu, walczy i krok po kroku zbliża się do A klasy, Orlik ma sytuację dużo trudniejszą, ale zaskoczył, wygrywa i nie poddaje się, by ratować ligę dla Miłosławia. Postawa obu zespołów godna szacunku. I obu ekipom życzę realizacji celów, jakie przed sobą postawiły, choć cele te są bardzo odległe, a tym samym trudne do osiągnięcia, szczególnie dla Orlika!