Victoria się zmienia, ale czy na lepsze? Oby!

Po dobrym, wyrównanym meczu Victoria zremisowała w minioną sobotę, w sparingu rozegranym w Poznaniu, z liderem 3. ligi, Polonią Środa, 0:0. Ale nie to jest najważniejszym przedmiotem dzisiejszego wpisu, a zmiany, jakie w trakcie przygotowań do wiosny zachodzą w kadrze wrzesińskiej drużyny. Czy są to zmiany na lepsze? Nie wiemy, ale oby takie były!

Zaczynamy od meczu – to był bardzo dobry, pożyteczny sprawdzian stwierdził jeden z działaczy Victorii. Prezes Kuliński poinformował mnie, że Victoria bardzo dobrze wyglądała na tle lidera 3. ligi, zarówno pod wgl. fizycznym jak i taktycznym. Na sztucznej murawie boiska na Śródce prezentowała się z bardzo dobrej strony. Dobrą grę naszej drużyny zauważył również zapytany przeze mnie były wieloletni prezes Polonii, Rafał Ratajczak, który powiedział, że był to, mimo przenikliwego zimna, bardzo wyrównany mecz, w którym Victoria była bardzo dobrze zorganizowana.
Cieszą pozytywne opinie, które potwierdzają tylko, że pod okiem trenera Bandosza nasza drużyna wykonuje bardzo dobrą pracę. Oby ta praca dała wiosną oczekiwane efekty. Ale żeby tak się stało, żebyśmy mogli z optymizmem patrzeć w przyszłość i marzyć o obronie 3. ligowego bytu to w parze z ciężką pracą muszą iść też zmiany w kadrze, które poprawią jakość gry tej drużyny.
O pewnych zmianach już wiemy, przyjrzyjmy się im.

Zespół opuścili:

Marcin Stromecki w pojedynku powietrznym z obrońcą Unii Swarzędz

Marcin Stromecki, środkowy pomocnik – o tej stracie wielokrotnie pisałem i śmiem twierdzić, że będzie to strata z tych nie do nadrobienia, bo Marcin, obok Jakuba Bartkowskiego, był absolutnym liderem naszej drużyny, piłkarzem asystentem, piłkarzem strzelcem, piłkarzem walczakiem, piłkarzem, który szedł pierwszy do walki, a za którym szli pozostali żołnierze, piłkarzem, którego jeszcze długo będę wspominać ciesząc się, że taki „Gość” reprezentował barwy Victorii.
W jego miejsce klub pozyskał pomocnika na pozycję nr „8”. To piłkarz w Wielkopolsce znany, ograny, inteligentny, z przeszłością w Polonii Środa, Unii Swarzędz, Kotwicy Kórnik. Bardzo mu kibicuję chcąc, by wszedł w buty Marcina Stromeckiego, by dał Victorii nie mniej, a może nawet więcej, by był liderem drugiej linii, by prowadził zespół do ostatecznego, wymarzonego celu, ale to może być dla niego naprawdę trudne zadanie. To zupełnie inny piłkarz niż Stroma, o innej charakterystyce, mniej nastawiony na walkę, na przewodnictwo, na liderowanie, a bardziej techniczny, mentalnie to zupełnie inny gość – spokojny, opanowany, bardziej w cieniu, ale to tylko moja ocena wynikająca z obserwacji jednego meczu, z rezerwami Rakowa Częstochowa. Generalnie życzę naszemu „Nowemu” wszystkiego dobrego, żeby czuł się we Wrześni jak najlepiej i żeby wiosną złapał życiową formę.

Sebastian Kwaczreliszwili w meczu z Polonią Środa

Odszedł Sebastian Kwaczreliszwili i o jego postawie i grze dla Wrześni zapomnijmy. Może i chciał, może i się starał, ale co tu dużo mówić – nie ta półka, która na poziomie 3. ligi jest niezbędna. Dlatego trener Bandosz już w listopadzie podjął decyzję o rezygnacji z usług piłkarza o gruzińskich korzeniach. Dziękując za reprezentowanie barw Victorii rozstałem się z tym zawodnikiem bez żalu.
Miejsce Sebastiana Kwaczreliszwili ma zająć młody napastnik, w przeszłości z debiutem w ekstraklasie, w barwach Jagielonii, potem piłkarz rezerw Jagi i dalej Śląska Wrocław. Z tego, co udało mi się dowiedzieć to młodzian utalentowany, o dobrych warunkach fizycznych, walczący na całym boisku, ale mający w przeszłości kłopoty z emocjami. Dzisiaj kłopoty ma mieć za sobą i w barwach Victorii chce wrócić do dobrego, ligowego grania. Ma 21 lat, jest wychowankiem Olimpii Zambrów i wszystko wskazuje na to, że wiosną będzie walczył dla Wrześni. Muszę przyznać, a widziałem go w meczu z Rakowem II, że jest bardzo ambitny, że się stara, że biega i nie odpuszcza obrońcom. Nie ma dla niego straconych piłek, a w sytuacji sam na sam wie jak się zachować. Ten młodzian może być wiosną ważną figurą w talii trenera Bandosza. I oby był dużo lepszym, ważniejszym, ale przede wszystkim skuteczniejszym piłkarzem niż Kwaczreliszwili.

Aleksander Kluczyński w meczu z Cartusią

Odszedł jeszcze pomocnik Aleksander Kluczyński, pozyskany latem z Polonii Środa. Olek, owszem, miły, spokojny, kulturalny młody człowiek, ale swoimi umiejętnościami nie przekonał ani trenera Lisieckiego, ani trenera Bandosza i ten ostatni uznał, że nie ma szans na granie w Victorii, Dlatego w klubie zdecydowano się na jego pożegnanie.
Generalnie w jego miejsce nie pozyskano żadnego konkretnego zawodnika, ale przyjmijmy, biorąc pożegnania i powitania 1za1, że nowym piłkarzem ofensywnym w drugiej linii będzie ogłoszony dzisiaj nowym zawodnikiem zielono-białych Ivan Sukhenko. Młody Ukrainiec został wypożyczony na rundę wiosenną z Polonii Środa Wlkp. Ivan urodził się w 2005 roku. Pierwsze piłkarskie kroki stawiał na Ukrainie, będąc wychowankiem Youth Sports School 25. W przeszłości reprezentował Ukrainę U-15 w futsalu. W Polsce rozwijał się w SMS Łódź, a następnie reprezentował IV-ligową Jarotę Jarocin, w barwach którego, w sezonie 2024/2025 strzelił 16 bramek. Ta dobra postawa przełożyła się na transfer do Polonii Środa, w której jesienią zadebiutował w 3. lidze. na trzecioligowych boiskach, w 10. meczach, spędził 100 minut. Zdaje się, że ten transfer nie jest na tu i teraz, ale kto wie, kto wie, może młody, ambitny Sukhenko dostanie swą szansę i coś trafi dla Victorii Września. Oby trener Bandosz potrafił wyzwolić drzemiące w nim ponoć duże możliwości w ofensywie.

Daniel Nowaczyk

Odszedł z klubu także Daniel Nowaczyk, obrońca i przy nim chciałbym się na chwilę zatrzymać. Daniel pojawił się w naszym klubie latem 2024, razem z zaciągiem, z którego więcej było śmiechu, drwin niż pożytku. Ale on przetrwał i on był jedynym piłkarzem, oprócz Kacpra Andrzejewskiego, który w Victorii zaznaczył swoją obecność. Daniel miał ogromny wpływ na awans Victorii do 3. ligi. Zagrał znakomite spotkanie w Nowym Stawie, kiedy to od 46. minuty zastąpił poważnie kontuzjowanego kapitana, Jakuba Groszkowskiego. Dał radę, udźwignął ogromną odpowiedzialność. Wcześniej, bodajże w dwóch meczach wiosny strzelał bardzo istotne bramki. Daniel Nowaczyk to przykład człowieka wielkiej pokory, spokojnego, znającego swoje miejsce w szeregu, ale ciężko pracującego, oddającego emocje i umiejętności drużynie. Dla mnie, w minionym sezonie był to piłkarz, który w barwach Victorii zrobił największy postęp. Postęp, który wywindował go z jakiegoś A klasowego, czy okręgowego grania na poziom 3. ligi, w której za trenera Lisieckiego zadebiutował. Danielu, tak to czasem w piłce jest, że przychodzi czas rozstania – ze swej strony, z całego serducha dziękuję Ci za wszystko, co dla Victorii zrobiłeś i ja zawsze będę pamiętał, że był taki spokojny, skromny Gość, który w Victorii nauczył się poważnego futbolu, a w podziękowaniu oddał naszemu klubowi swoje serce i umiejętności. Dziękuję Danielu i kłaniam się wyrażając szacunek dla Ciebie, twojej skromności i twojej postawy. A w nowym klubie niech Ci się wiedzie, bo na to zasłużyłeś!
Z tego, co wiem w miejsce Daniela nie pojawi się żaden nowy piłkarz, bo obrońców, po powrotach Marcina Maćkowiaka, Patryka Pawłowskiego, czy nawet Szymona Krawczyńskiego, jest u nas dostatek.

Jak dotąd odeszło 4 piłkarzy. Z tego, co słyszę, a są to, moim zdaniem, głosy bardzo niepokojące, z opuszczeniem zespołu nosi się Hubert Szaufer. I od razu chcę powiedzieć – jeśli to prawda, to ja tego za Chiny Ludowe nie rozumiem. Hubert jest u nas od wielu lat, ostatni sezon spędził w Noteci Czarnków, gdzie grał sporadycznie, ale jeśli już grał, to momentami wprost rewelacyjnie, bo jego możliwości są ogromne. Hubert miał pecha w ostatnich miesiącach. Najpierw, jeszcze podczas okresu przygotowawczego dziura w stopie, potem, już jesienią, na treningu poważna, kolejna kontuzja stopy (jakieś złamanie kości). Nie pograł jesienią za dużo. Teraz, w styczniu, rozpoczął z drużyną przygotowania do wiosny. Po kilku dniach, z powodu choroby, te przygotowania przerwał. Od kilku dni słyszę, że nosi się z zamiarem opuszczenia drużyny i wypożyczenia gdzieś do IV ligi. I znów nic, a nic z tego nie rozumiem. Zawsze, podkreślam zawsze, byłem ogromnym zwolennikiem jego talentu, jego gry, jego szybkości, zwinności, umiejętności dryblingu, stworzenia przewagi. Owszem, Hubert miał kłopoty z grą obronną, ale czasem taką super ofensywną postawą potrafił te kłopoty przykryć. Poza tym byłem przekonany, że pod wodzą trenera Bandosza tę grę obronną, tę odpowiedzialność w grze zdecydowanie poprawi i gdy słyszę co się dzieje ogarnia mnie wielki niepokój. Bo, jeśli te informacje są prawdziwe, to znów niczego nie rozumiem. Hubert ma trenować, walczyć o skład, ma dodać na skrzydle jakości, wiatru, sytuacji, a nie poddawać się bez walki, składać broń 🙁 Przecież Walkowiak też miał beznadziejną jesień, a jest, ciężko trenuje i walczy. Arek Wolniewicz też o jesieni może zapomnieć, a jest, trenuje i walczy i są to absolutnie właściwe postawy, godne uwagi i podkreślenia! A tutaj co? Ja tylko mam nadzieję, że te doniesienia to tylko plotki, które nie będą miały pokrycia w rzeczywistości. Bo nie wyobrażam sobie sytuacji, w której Hubert rezygnuje z walki o powrót, rezygnuje z gry. Hubi, jeśłi to prawda, to otrząśnij się, podwiń przysłowiowe rękawy i do roboty chłopie! Spójrz na kapitana, Jakuba Groszkowskiego i weź z niego przykład. Jakub od czerwca zmagał się z okropną kontuzją zapalenia ścięgna Achillesa. Nie trenował i nie grał przez ostatnie 7 miesięcy! A teraz, od stycznia, krok po kroku, ćwiczy, trenuje, wraca do sprawności mając nadzieję na powrót na boisko. I to jest prawdziwy, sportowy heroizm, postawa, z której powinieneś Hubercie wziąć przykład. I na tym kończę ten wątek, bo nie chcę się denerwować. Mam też nadzieję, że te wszystkie newsy pojawiające się wokół Huberta to tylko płotki.

Abstrahując od Huberta, z Victorii odeszli: Kwaczreliszwili, Stromecki, Nowaczyk i Kluczyński. Do klubu przybyli Sukhenko, pomocnik na „8” i napastnik na „9”. Ja mam wrażenie, że to nie wszystkie zmiany, jakie zajdą w zespole tej zimy, że coś się jeszcze wykluje, ale zawsze, jak słyszę, będzie to sytuacja 1za1 – ktoś przychodzi i wtedy ktoś musi odejść, by zrobić miejsce nowemu. Czy zmiany, które się dokonały są na plus, czy może na minus? Trudno cokolwiek powiedzieć, wszystko okaże się dopiero wiosną. Owszem, drużyna trenuje, gra mecze sparingowe, w których wygląda coraz lepiej, ale prawdziwym sprawdzianem będzie dopiero weekend 1 marca, kiedy to Victoria zagra nad morzem z Wybrzeżem Rewalskim Rewal, najsłabszym zespołem w lidze po rundzie jesiennej. To będzie mecz o życie, mecz o być albo nie być, o odbicie się od dna i wejście na orbitę, która krąży ponad strefą spadkową.
Póki co Victoria swój kolejny mecz sparingowy zagra jutro, tj w środę 4 lutego, w Koninie, na pięknych obiektach sportowych przy ul. Dmowskiego.

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia