Pierwsze, zimowe ruchy w Victorii
Piłkarze odpoczywają, tego odpoczynku jeszcze nieco ponad 2 tygodnie, ale w zaciszu gabinetów pracują działacze z prezesem Kulińskim na czele. Znamy już pierwsze ruchy, jeszcze niewielkie, jeszcze trochę tajne, ale zapowiadające nadchodzące spore zmiany w kadrze pierwszego zespołu.
Piłkarze Victorii odpoczywają od 6 grudnia, od zremisowanego 0:0 meczu z rezerwami Lecha. Tuż po meczu pozwoliłem sobie na analizę sytuacji kadrowej i określenie zmian, jakie moim zdaniem winny w naszym zespole zajść, aby walka o utrzymanie 3. ligi mogła być skuteczna. Wszystko wskazuje na to, że moje przemyślenia, moje uwagi, moje myśli związane z kadrą są w dużej części zbieżne z tym, co zamierza sztab trenerski i działacze klubu.
Nie jest tajemnicą, że jesienią byłem pod wrażeniem gry trzech piłkarzy: Jakuba Bartkowskiego, Marcina Stromeckiego i Kamila Kaniora. Nie jest też tajemnicą, że Marcin Stromecki, który był z jednej strony ostoją środka pola, a z drugiej motorem napędowym, konstruktorem akcji, ale także egzekutorem (3 gole), to zawodnik, którego trudno będzie zatrzymać. Marcin pojawił się w naszym klubie na początku września, przyszedł z Wisły Puławy. Pomocnik na stałe mieszka w Warszawie, za pół roku, w czerwcu będzie ślubował. Chciał się do tego wydarzenia przygotowywać wespół z partnerką, w otoczeniu najbliższych. Nie ukrywał, że będzie chciał znaleźć klub bliżej miejsca zamieszkania. Po rundzie jesiennej rozmawiał z prezesem Mateuszem Kulińskim. Na dzisiaj Marcina w klubie nie mamy. Przykre, ale trzeba też tę sytuację życiową piłkarza zrozumieć. Do Warszawy 250 km, nie sposób co 2-3 dni jechać do domu i wracać, pogodzić to z treningami. To naprawdę trudne. Dlatego z decyzją Marcina o poszukiwaniu klubu w Warszawie, wokół Warszawy musimy się pogodzić. Jest jeszcze cień szansy na to, że Marcin zostanie z nami na wiosnę, ale może stać się to tylko wtedy, gdy nie znajdzie klubu na Mazowszu.
W zaistniałej sytuacji, w środkowej linii naszego zespołu powstała ogromna wyrwa. Owszem, wraca Jakub Groszkowski, ale po wielu miesiącach nieobecności, spowodowanej ciężką kontuzją ścięgna Achillesa, braku treningu, braku ogrania, braku siły i wytrzymałości, trudno na Jakubie opierać siłę naszej pomocy. Toteż działacze zdecydowali się w miejsce Marcina Stromeckiego pozyskać środkowego, ogranego na 3.ligowych boiskach piłkarza. Z tego co wiem prezes Kuliński spotkał się z kandydatem do gry w Victorii i zastępca Marcina Stromeckiego, od 12 stycznia, wraz z drużyną, będzie przygotowywał się do rundy wiosennej. Ja wiem jedno – życząc nowemu pomocnikowi wszystkiego dobrego, aklimatyzacji we Wrześni, znakomitej wiosny w barwach Victorii mam świadomość tego, że stoi on przed bardzo trudnym zadaniem – zastąpieniem Marcina Stromeckiego. Dlatego życzę mu POWODZENIA!



Wiemy też i to od dawna, że największą potrzebą naszej Victorii jest skuteczna, silna, walcząca z rywalami „9”, która zagwarantuje drużynie w rundzie wiosennej 6-8 bramek. I nie ma co ukrywać, ale Sebastian Kwaczreliszwili był pomyłką. Nie sprawdził się, w jego grze zabrakło przede wszystkim jakości, zaangażowania i stąd decyzja o rezygnacji z jego usług. Sebastiana od listopada nie ma już we Wrześni i właśnie od tego momentu wszystkie klubowe siły zostały zjednoczone i nastawione na poszukiwania gracza nr „9”. Nie jest to łatwe. Mamy przerwę zimowa, w czasie której trudniej o transfery niż latem. Wiem jednak, że prezes Kuliński prowadzi szereg rozmów. Niestety, na dzisiaj nie ma w tym temacie żadnych wieści. Nie oznacza to jednak, że sprawa jest przegrana, co to, to nie! Jest jeszcze sporo czasu, drużyny czyszczą swoje kadry, czasem ze wzgl. innych niż sportowe muszą te kadry odchudzać, odmładzać i jest jeszcze spora przestrzeń na poszukiwania i przede wszystkim na podjęcie właściwych decyzji. Myślę, że za miesiąc, ok. 20 stycznia 2026 roku, my, kibice, wiedzieć będziemy już dużo więcej. Mając na uwadze skalę trudności tego zadania życzę naszym działaczom szczęścia, bo w takich przypadkach, tak ważnych i trudnych poszukiwaniach jest ono bardzo, bardzo potrzebne. Przy okazji takiego transferu wszystko musi się zgadzać – jakość piłkarza, jego gotowość do gry, wymagania i możliwości naszego klubu.
Trzecim ruchem, o którym jaskółki ćwierkają jest prawoskrzydłowy. Lewe skrzydło zawłaszczył Kamil Kanior, prawe zdecydowanie odstawało. Nie dało nam żadnych wartości dodanych, o bramkach nie wspominając. Arek Wolniewicz zmagał się z kontuzjami, po poprzednim sezonie nie był w pełni sił. Michał Goliński częściej bronił niż atakował, choć mnie bardziej podobał się szarżując po „prawym beku”. Wiem, że trener Łukasz Bandosz będzie chciał Arka odbudować, wzmocnić go, dać mu szansę na grę, ale ta wola gry, walki musi być obopólna. Moim marzeniem jest mieć Kamila Kaniora na lewym, a Arka Wolniewicza na prawym skrzydle. Proszę spojrzeć, w IV lidze obaj grali, obaj szarżowali bokami boiska, obaj strzelali gole, jak np w Nowym Stawie. Wiem, wiem…IV liga. W minionej rundzie Kamil jeszcze podniósł swój poziom, wzniósł się na wyżyny. Arek, przede wszystkim ze wzgl zdrowotnych, miał słaby czas. Teraz niech wszystko wróci do normy! Mając na uwadze potrzeby na bokach klub zdecydował się na poszukiwania silnego, szybkiego skrzydłowego i coś w tej sprawie już się dzieje. Co z tego wyjdzie zobaczymy z pewnością na starcie okresu przygotowawczego.
Wspomniałem tutaj o trzech pozycjach, nad którymi pracuje zarząd klubu. Nic się nie zmieniło jeśli chodzi o pożegnania. Na dzisiaj nie ma w klubie Marcina Stromeckiego i Sebastiana Kwaczreliszwili. Wszystko wskazuje też na to, że Victorię opuści jeszcze 4., a może 5. piłkarzy, którzy jesienią najbardziej zawiedli. Dzisiaj nie znamy jeszcze ich nazwisk, ale jak kibice przeanalizują rundę jesienną, to z pewnością będą mieli swoich faworytów.
Na dzisiaj koniec, bo za chwilę trzeba będzie zasiadać do wigilijnej kolacji. Raz jeszcze, Panowie Piłkarze… życzę Wam dobrego, aktywnego odpoczynku, a potem pełnej mobilizacji i walki o 3. ligę dla Wrześni. Dzisiaj zaś magicznego, spokojnego wieczora w rodzinnym gronie. Do zobaczenia w nowym 2026 roku!