W drodze na dno, czy po odrodzenie?

To był dramat – tak możemy powiedzieć o postawie Victorii Września w pierwszej części meczu z Pogonią Nowe Skalmierzyce! Szybko strzelony gol, potem jeszcze szybciej stracone trzy spowodowały, że na zespół spadła lawina krytyki, a piąta porażka sprawiła, że nasza drużyna osunęła się na przedostatnie miejsce w tabeli. Czerwona latarnia coraz bliżej, dlatego determinacji i walki nie może zabraknąć!

Jest źle, a może jeszcze gorzej. Muszę przyznać, nawet w najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że zderzenie Victorii z 3. ligą będzie tak bolesne, że w 6. meczach nasza drużyna zdobędzie 3 punkty, że szybko usadowi się na dnie tabeli z dużymi stratami, które wywoływać będą bardzo nerwową atmosferę, pełną sceptycyzmu, obaw, ale także narzekań, krytyki i żądania natychmiastowej poprawy. Nie brak także głosów, których ja absolutnie nie rozumiem, ani nie popieram, mówiących o tym, że ten awans był na wyrost, był niepotrzebny, że okupiony jest całkowitą kompromitacją klubu.
Kochani kibice – ja doskonale rozumiem rozżalenie, zawód i smutek – sam tak mam, ale na Boga nie można całego tego projektu potępiać w czambuł, nie tędy droga. Każdy sportowiec gra najlepiej jak potrafi, gra i walczy o medale, o awanse w sportowej hierarchii i tak walczyła Victoria wiosną! Wywalczyła upragniony, oczekiwany od 11 lat awans do 3. ligi. Awans ten okupiła totalnym rozbiciem zespołu, rozbiciem spowodowanym bardzo licznymi kontuzjami i to kontuzjami ciężkimi, wykluczającymi kilku piłkarzy na wiele miesięcy z uprawiania sportu.

To 1. punkt w mojej klasyfikacji przyczyn takiego, a nie innego stanu drużyny i jej wyników. Niestety, jak pisałem wiele razy – Victoria zakończyła IV-ligowe zmagania w stanie totalnego rozbicia, wyglądała jak 6. Armia Niemiecka gen. Paulusa wracająca spod Stalingradu. Dlaczego tak? Ano dlatego, że praktycznie cały sezon 2024/25 grała 14-15 piłkarzami. Liga, puchar, baraże, niesamowita wiosenna seria i fantastyczna postawa tej drużyny dały sukces, ale okupiony serią kontuzji.

Punkt 2. jest z pierwszym bardzo połączony – Victoria do nowego sezonu przygotowywała się 2,5 tygodnia. Inne zespoły były wypoczęte, po wakacjach i na spokoju, przez ok 5 tygodni budowały swoją formę! My robiliśmy to będąc pod ścianą, bo czas nieubłaganie płynął, bo trener Lisiecki musiał „pozbierać” drużynę i w ekspresowym tempie wznieść ją na 3.ligowy poziom, a to jest w takim czasie niewykonalne. Budowa drużyny wymaga czasu – wiem, wiem, wielu powie, że jeśli chcemy wolno i pomału, to możemy zapisać się do wyścigu ślimaków, albo żółwi. Z drugiej strony można rzec, że szybko to się króliki łapie! I tak się można przekomarzać, ale po co, prawda? Chodzi o to, by te okoliczności budowy tego zespołu wziąć pod uwagę. I jeśli chodzi o te przygotowania, to widać że ta drużyna ma sił na 45 minut gry – znakomite pierwsze 45 minut z Flotą i poprawne, drugie 45 minut z wycofaną Pogonią Nowe Skalmierzyce. Widać też brak zgrania, brak precyzji w zagraniach, brak dokładności, nerwy, brak zrozumienia zamiarów partnera, ale przede wszystkim widać absolutny brak lidera, brak przywódcy. I tutaj znów się będę powtarzał, ale moim zdaniem dziury po Jakubie Groszkowskim zarząd nie zasypał, a trener zastępstwa nie znalazł. Po 6. meczach widać też, że na nowego lidera, pod nieobecność „Groszka” wyrasta Jakub Bartkowski. Zgoda, to znakomity piłkarz, jeden z nielicznych w naszych szeregach, który daje radę, który daje jakość i który może i powinien, powtarzam – może i powinien, pod nieobecność Jakuba Groszkowskiego, wziąć ten zespół poprowadzić, wstrząsnąć nim, a na murawie być tym, który nie szczędzi kolegom gorzkich słów, wskazówek, ale i pochwał. Ja na takiego Jakuba Bartkowskiego czekam, piłkarza już mam, lidera mam nadzieję mieć!

Punkt 3. mający wpływ na to, co dzieje się z Victorią, to moim zdaniem przestrzelone transfery. Nie mam o to żadnych pretensji do zarządu, działał pod presją, w ograniczonym czasie, ale już dzisiaj widać, że dla części z nowych piłkarzy poziom 3 ligi jest zdecydowanie za wysoki. I tutaj mała dygresja – futbol na poziomie 3. ligi w porównaniu z futbolem IV ligowym, to zdecydowanie inna dyscyplina sportu, to inne umiejętności techniczne piłkarzy, to inne, o niebo wyższe umiejętności taktyczne drużyny, ale przede wszystkim inne, o dwa nieba wyższe możliwości fizyczne, bieganie, szybkość, dynamika i coś, co chyba najbardziej rzuca się w oczy – magiczne słowo – jakość! I tej jakości naszej drużynie brakuje. Nie walki i zaangażowania, bo to ona może z siebie wykrzesać, ale siły, dynamiki i jakości. Proszę sobie przypomnieć jak biegał lewoskrzydłowy Floty, z nr 15, Kacper Żmudź. A jak ostatnio, w barwach Pogoni, z nr 11, Jakub Goliński, czy inni piłkarze w innych zespołach, z którymi graliśmy. Czy my mamy takiego piłkarza? Owszem, Kamil Kanior się stara, ale on jest jedynym biegaczem i to raczej nie na ostry, krótki start, wyjście do piłki, a raczej na dystans. O drugiej linii, decydującej o pierwszych zasiekach obronnych, o budowaniu akcji, działaniach na skrzydłach, czy nawet strzałąch na bramkę – nawet nie wspomnę, bo jest z tym kłopot. We wszystkich meczach dotąd rozegranych przegrywaliśmy bitwę o środek pola – wniosek – w innych drużynach ten środek ma liderów, ma doświadczenie, ma jakość, my mamy młodość wspartą ostatnio Sebastianem Kamińskim. Nie chcę mówić o indywidualnych przypadkach, o tym jak sobie radzą poszczególni piłkarze, ale niestety, kilku z nich absolutnie nie spełnia pokładanych w nich nadziei. I pewnie po rundzie jesiennej znów trzeba będzie dokonać korekt w składzie. Myślę, że będzie to konieczne. Mieliśmy mieć pewną, solidną obronę – stąd kilka transferów do tej formacji i co? Mecz z Flotę pokazał siłę, że można grać i się bronić przed atakami bardzo dobrej drużyny, ale kolejny mecz z Pogonią pokazał, że nasza obrona zachowuje się na poziomie piłkarskiego przedszkola. A pomyśleć, że najlepszym naszym piłkarzem w tym meczu był obrońca Jakub Bartkowski. To proszę sobie teraz wyobrazić, co by było gdyby jego nie było? Moja wyobraźnia aż tak daleko nie sięga!

Punkt 4. w moim zestawieniu to czas! Od początku Victoria działa pod presją czasu. Było go za mało, by przygotować właściwie nową drużynę do sezonu, było go za mało, by przeprowadzić właściwe transfery, jest go za mało, by sobie poradzić z trudną sytuacją, a wiadomości mam złe – będzie go z każdym meczem coraz mniej, a za chwilę może go już nie być wcale! Czas odgrywa w naszym przypadku ogromną rolę! Opanowanie trudnej sytuacji to walka z czasem, zdobycie punktów to walka z czasem i obyśmy tej walki z czasem nie przegrali.

Tych punktów jest zapewne więcej – każdy z Państwa ma pewnie swoje uwagi – ja starałem się tylko przedstawić 4 problemy, które moim zdaniem mają ogromny wpływ na to jak gra Victoria, jakie miejsce zajmuje w ligowej tabeli i że z każdym tygodniem spada niżej. Za tydzień może sięgnąć dna, oby NIE!

Jest jeszcze jedna sprawa, która może być w tej batalii decydująca – mam na myśli mental! To ogromnie ważny czynnik, który, moim zdaniem oczywiście, zaczyna już szwankować. Victoria przegrała 5 z 6. meczów, traci bramki, traci zawodników, nie zdobywa jakże potrzebnych do utrzymania punktów. W takiej sytuacji siada „Team Spirit”, to naturalne. Często pojawiają się negatywne myśli pt. po co grać, pracować, walczyć, jak i tak wszystko w d… Cóż, nie jest wtedy łatwo się zmobilizować, podnieść, walczyć, by się przełamać – to bardzo trudny moment dla drużyny, ale to przede wszystkim sprawdzian dla trenera. On wespół ze swoim sztabem musi się wykazać, sprawić, że po 5 przegranych Victoria złapie wreszcie jakieś punkty. Czy nasi trenerzy są w stanie to uczynić, sprawić, by drużyna udowodniła przede wszystkim sobie, ale także trenerom, zarządowi i przede wszystkim kibicom, że potrafi grać, walczyć i punktować… No właśnie, tu pojawia się pytanie: czy są w stanie to u czynić, czy piłkarze będą walczyć o siebie, o drużynę, ale także o trenera?
Pytania są tym zasadne, że zaczynają się dyskusje, zaczyna się tworzyć coraz bardziej napięta, nerwowa atmosfera, z której, niczym z tumanów kurzu wyłaniają się kwestie dotyczące trenera. Owszem, Paweł Lisiecki debiutuje na tym poziomie rozgrywek, owszem dzisiaj Victoria ma ogromne kłopoty, ale uważam, że żądania zmiany trenera są zdecydowanie na wyrost, są przedwczesne i niepotrzebne, bo zaogniają jeszcze sytuację, bo czynią atmosferę wokół drużyny jeszcze bardziej gęstą i nieprzychylną. A to nikomu, ani niczemu nie służy.
Z drugiej strony trener musi wiedzieć, czuć, rozumieć, że jego sytuacja jest coraz trudniejsza, że każda kolejna porażka to może być przysłowiowy „gwóźdź do jego trenerskiej trumny”. I niestety, ale Paweł Lisiecki nie tylko musi się z tym zmierzyć, ale, moim zdaniem oczywiście, nie może popełniać takich błędów jak ten ostatni – 3 zmiany w wyjściowym składzie z Pogonią Nowe Skalmierzyce w porównaniu z wyjściowym składem przeciwko Flocie Świnoujście: brak Strzelczyka, Kaniora, Urbaniaka! To nie tylko tak, że wyjściowego składu się nie zmienia, jeśli drużyna zagrała znakomity mecz, a zagrała, ale także to, że Strzelczyk i Kanior to płuca Victorii, to piłkarze, którzy za swój klub są w stanie „umierać” na boisku, grać „z wątroby” jeśli nawet nogi nie niosą, a zostawiając ich na ławce trener pozbawił drużyny i „serca’ i „wątroby” właśnie. Moim zdaniem to był trenerski samobój, strzał w kolano. Zapytany przeze mnie o przyczyny takiej decyzji, trener Lisiecki na konferencji prasowej powiedział:

– Analizowaliśmy rywali z trenerami i taką decyzje podjęliśmy. Chcieliśmy wzmocnić zespół po przerwie, bo w meczu z Flotą wejścia z ławki nie były dobre. Dlatego w meczu z Pogonią wprowadziliśmy od początku Sebastiana Kwaczreliszwili na pozycję „9”, by Mikołaj Jankowski miał nieco więcej miejsca na „10”. Niestety, nie wyszło.

Dobrze, że trener potrafi przyznać się do błędu. Wierzę, że tak brzemiennych w skutkach już nie popełni, bo on też już nie ma czasu ani na eksperymenty, ani na tajemnicze rozwiązania, ani na kolejne błędy. Trener Lisiecki wie, że tylko punkty ratują jego i ratują naszą drużynę. Dzisiaj wszyscy są pod ścianą.

Nie wiem jaką metodę przygotowań zastosuje sztab trenerski, by Victoria, w najbliższą sobotę, o godz. 16:00, znów stanęła odważnie, twarzą w twarz, przeciwko bardzo dobrej drużynie Błękitnych Stargard. Nie wiem, ale wiem, że będzie to mecz podobny do tego, jaki graliśmy z Flotą Świnoujście – dlatego w takim meczu potrzebna jest siła, walka, ambicja, determinacja, oczywiście umiejętności, ale także, czego nie mamy – odrobina sportowego szczęścia. „Starożytni Rosjanie” mawiali, że szczęście sprzyja lepszym. Oby w tym meczu, to szczęście było po naszej stronie.

Jak Państwo zauważyli dzisiaj skupiłem się kompletnie na innych sprawach niż mecz z Pogonią Nowe Skalmierzyce przegrany już do przerwy 1:3. Dlaczego? Było mi za smutno, za przykro, za ciężko na duszy, by o takim meczu pisać, by znów rozdrapywać rany, by rozpalać emocje. Nie chciałem nikomu sprawiać dodatkowych przykrości, wszyscy odczuwamy, wszyscy się martwimy, wszyscy uważamy, że Victoria notuje absolutny falstart, że to nie tak miało być, że nasza postawa na boisku, walka o punkty przypomina bardziej szamotanie ryb w sieci w walce o łyk wody, niż grę zespołu o ligowe punkty. Źle to wygląda, a przecież są drużyny, które pokazują, że można – weźmy Lipno Stęszew. To beniaminek IV ligi, który wygrał w czerwcu IV ligę wielkopolską, który bije się z dużymi kłopotami organizacyjnymi, który, zdaniem piłkarskich ekspertów, ma mniejszy potencjał niż Victoria, który nie dokonał spektakularnych transferów, a który w 6. meczach ma 7 punktów. Dlaczego oni mogą, a my nie? To bardzo trudne pytanie, ale by poznać na nie odpowiedź zapraszam do przeanalizowania mojego tekstu powyżej.

Jako, że w sporcie wszystko jest możliwe zapraszam Państwa na mecz z bardzo silnymi Błękitnymi Stargard. Znów, na tle tak znakomitego rywala, będziemy mogli zobaczyć bijącą się o każdy punkcik Victorię. Może tym razem niebiosa będą nam przychylne, a właściwe przygotowanie fizyczne i mentalne pozwoli na nawiązanie walki i może pierwszy po długim czasie punkcik? To będzie cholernie trudne zadanie, ale głowy do góry Panowie Piłkarze! Zachowując wszelkie właściwe proporcje – w Ekstraklasie Legia, Raków, czy Lech też przegrywają, Błękitni także, np w Środzie Wlkp. A ja cieszę się, że karmieni przez kilkanaście lat IV-ligowa młócką, znów przy Kosynierów obejrzymy zespół będący piłkarsko na wysokim poziomie, zespół o dużej kulturze gry, o znakomitych umiejętnościach i mimo, że zadanie przed Victorią z tych karkołomnych, to nie jest to zdobycie Mount Everestu! Do boju Victoria!

Wyniki meczów 6. kolejki:
30.08.2025
16:00 Victoria Września – Pogoń Nowe Skalmierzyce 1-3

17:00 Zawisza Bydgoszcz – Kluczevia Stargard 4-2
15:00 Tłuchowia Tłuchowo – Unia Swarzędz 1-2
17:00 Flota Świnoujście – Lipno Stęszew 4-0
31.08.2025
12:00 Wybrzeże Rewalskie Rewal – Elana Toruń 0-0
17:00 Wda Świecie – Cartusia Kartuzy 0-4
17:00 Polonia Środa Wlkp. – Lech II Poznań 1-4
16:30 Steico Noteć Czarnków – Wikęd Luzino 0-2
15:00 Błękitni Stargard – Pogoń II Szczecin 4-0

Zapowiedź meczów 7. kolejki:
05.09.2025
17:00 Unia Swarzędz – Zawisza Bydgoszcz
7 kolejka – 06.09.2025
16:00 Victoria Września – Błękitni Stargard

16:00 Lipno Stęszew – Tłuchowia Tłuchowo
15:00 Kluczevia Stargard – Wybrzeże Rewalskie Rewal
17:00 Elana Toruń – Flota Świnoujście
13:00 Cartusia Kartuzy – Polonia Środa Wlkp.
07.09.2025
12:00 Wikęd Luzino – Pogoń II Szczecin
14:00 Pogoń Nowe Skalmierzyce – Wda Świecie

Tabela

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia