Sytuacja robi się coraz trudniejsza!

Victoria przegrywa. Po porażce 0:2 w Bydgoszczy, z Zawiszą, kolejna przegrana miała miejsce w minioną środę, na boisku przy Kosynierów. Victoria 1:2 uległa Flocie Świnoujście i mając 3 oczka na koncie po 5. kolejkach gier, wylądowała na 16. miejscu w tabeli. Sytuacja drużyny staje się bardzo trudna, Victoria musi zacząć punktować, by wyskoczyć ze strefy spadkowej. W przeciwnym razie może w niej zakotwiczyć na dobre.

Mecz z Flotą zapowiadał się na kolejny z tych bardzo trudnych. Kilka dni wcześniej nie sprostaliśmy Zawiszy, teraz stawaliśmy na przeciw drużyny, która jeszcze nie zaznała goryczy porażki. I ta nowa, budująca się z tygodnia na tydzień Victoria musiał tak wymagającemu rywalowi stawić czoła.
Tym razem trener Paweł Lisiecki wybrał następujący skład do gry przeciwko zespołowi z wyspy Uznam:

Przez pierwsze 10 minut nic się nie działo. W 11′ widzieliśmy pierwszą, składną akcję gospodarzy i strzał Mikołaja Jankowskiego z ok. 20 metrów. Bramkarz gości nie miał problemów z jego obroną, potem ruszyła Flota, która dłużej utrzymywała się przy piłce i próbowała zagrozić bramce Lorka. Raz, po rzucie rożnym i uderzeniu głową jednego z piłkarzy Floty nasz bramkarz musiał się wykazać naprawdę sporymi umiejętnościami, by piłkę, tuż przy ziemi, obronić. Po kolejnym rzucie rożnym goście strzelali bardzo mocno zza pola karnego, ale i bardzo niecelnie. W 21′ Victoria miała swoją szansę na gola. Sebastian Kamiński zagrał na prawą stronę do Walkowiaka, ten dograł w pole karne do Kaniora, a Kamil zamiast z pierwszej, może z 6-8 metrów, uderzyć do siatki, przekładał piłkę na lewą nogę (po co, skoro jest prawonożny?) i został zablokowany. Tutaj nie ma czasu na takie zabawy, na poziomie 3. ligi, jeśli masz okazję – musisz z niej skorzystać, inaczej pofrunie w siną dal jak babie lato na koniec lata!
W 35. minucie mieliśmy kolejną sytuację, która mogła zakończyć się golem. Na 35. metrze od swojej bramki goście zgubili piłkę, ta trafiła do „Jankesa”, który zobaczył, że bramkarz rywali jest daleko przed bramką i postanowił go przelobować. Piłka leciała, leciała, kibice patrzyli, patrzyli, ale futbolówka minęła świątynię Floty. Było blisko… ale znów przyszło obejść się tylko smakiem gola. W tej fazie meczu Victoria grała bardzo dobrze – mając tak trudnego rywala przed sobą była cofnięta, skoncentrowana na skutecznej obronie i przeprowadzała groźnie kontry, których jednak nie potrafiła zakończyć celnym strzałem do siatki. Wreszcie się stało! W 44′ w środku pola Kamil Dałek odebrał piłkę rywalowi, podciągną kilkanaście metrów i zagrał do wychodzącego na wolną pozycję Mikołaja Jankowskiego. Mikołaj piłkę przyjął, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości i spokojnie, pewnym strzałem, taką podcinką, go pokonał. Radość zapanowała ogromna i w szeregach naszych piłkarzy i wśród licznie zgromadzonej publiczności, bo Victoria podkreśliła, udokumentowała tą bramką swoją dobrą postawę w pierwszej części meczu.
Wynik do przerwy w meczu Victoria – Flota brzmiał 1:0.

Po zmianie stron goście, bez widocznego niepokoju, bez zauważalnej jakiejkolwiek nerwowości, spokojnie, metodycznie, jakby według jakiegoś super planu, przystąpili do odrabiania strat, Grali jeszcze lepiej jak do przerwy, a nasz zespół zaczął odczuwać skutki zmęczenia, albo po prostu umiejętności nie wystarczało, bo przewaga Floty z minuty na minutę wzrastała, a pod naszą bramką było coraz to niebezpiecznie! To niebezpieczeństwo najbardziej groziło nam ze strony lewoskrzydłowego Floty, który się nie zatrzymywał, grał jak natchniony, wjeżdżał w nasze pole karne, dogrywał partnerom i każdy jego kontakt z piłką zwiastował dla naszej defensywy ogromne kłopoty. Niestety, przewaga Floty wzrastała z każdą minutą, a Victoria już nie wyprowadzała groźnych kontr, nie wychodziła umiejętnie spod pressingu, a często ratowała się wykopami piłki. I taka gra nie wróżyła nic dobrego. W 73′ straciliśmy piłkę w środku pola, goście ruszyli prawym skrzydłem, ograli z klepki Huberta Szaufera, poszło dośrodkowanie i nadbiegający napastnik Floty uderzył po ziemi i Sebastian Lorek, mimo interwencji, musiał wyciągać piłkę z siatki. Było 1:1. Nad stadion nadciągnęły ciemne chmury nie tylko zwiastujące kłopoty gospodarzy, ale zwiastujące także zapadające ciemności. Widać było, że godzina 18:00 to już zbyt późna pora na rozgrywanie meczów na stadionie bez sztucznego oświetlenia! Jesień nadchodzi…
I nadeszła też, niestety, 90′ meczu. Poszło dośrodkowanie w nasze pole karne, piłka frunęła wysoko ponad bramką, wychodziła w aut i żaden z piłkarzy nie miał absolutnie żadnych szans na jej doścignięcie. Jednak w polu karnym arbiter dopatrzył się przewinienia Kluczyńskiego na przebiegającym rywalu i podyktował rzut karny. Goście go wykorzystali i tym sposobem wygrali ten mecz 2:1. Tak, tym sposobem, który znalazł sędzia. Jego decyzja była bardzo kontrowersyjna, moim zdaniem absolutnie skandaliczna i to nie dlatego, że wskazał na wapno, ale dlatego, że kilkanaście minut wcześniej, w sytuacji, która miała miejsce w polu karnym gości, kiedy to zmieciony z powierzchni ziemi (agresywne i niebezpieczne wejście obrońcy Floty) został Witek Walkowiak, sędzia ani drgnął. Odwrócił się plecami i pobiegł przed siebie. W 90. minucie jakby czekał na okazję i się doczekał. Tym razem się nie odwracał i nie zamykał oczu. Tym razem szybko, ochoczo i mocno, jakby z radością, gwizdnął w gwizdek.

Victoria przegrała 1:2, ale przegrała po naprawdę dobrym meczu, po ambitnej i dramatycznej walce! Owszem, Flota była lepsza piłkarsko, bardziej dojrzała, miała wyższą tzw. kulturę gry, grała mądrze, szybko, dokładnie, ale pokazała to wszystko dopiero w 2. części meczu. W pierwszej to Victoria miała korzystniejsze okazje bramkowe. I tutaj dochodzimy chyba do meritum, do clou całej tej smutnej na koniec sytuacji. Otóż Victoria w drugiej części meczu prezentowała się gorzej, osłabła, a zmiany, które wprowadził trener Lisiecki nie wpłynęły na poprawę jej gry! Zmiennicy nie dali jakże potrzebnej w tamtym momencie jakości, nie dali zmęczonym kolegom wsparcia! I to jest poważny problem, bo bardzo słabo wypadli Witkowski, Kluczyński, Kwaczreliszwili, a niewiele lepiej, jakby smutny, jakby bez wiary i bez energii, Arek Wolniewicz. Biegał, walczył i starał się Goliński, ale, przy ogólnym, widocznym zmęczeniu drużyny, niewiele to pomagało. Kwaczreszwili jest nowy, to napastnik, ma być taką typową, silną „9”, ale mam wrażenie, że jeśli już, to chyba w przyszłości, bo jego brak zgrania z zespołem był aż nadto widoczny, jakby spadł z innej bajki.

Cóż, ta porażka z jednej strony bardzo, bardzo boli, bo punkt był blisko, ale z drugiej strony po raz kolejny pokazuje, że Victoria może grać, walczyć z teoretycznie dużo silniejszym rywalem (na czymś trzeba budować swój optymizm). Niestety, ta porażka po raz drugi w tym sezonie pokazuje, że Victoria „nie dojeżdża” do końca meczu, że brakuje sił. A jak brakuje sił, to brakuje dokładności, koncentracji i pojawiają się tragiczne w skutkach błędy. Tak było w Świeciu (karny w 88′) i tak we Wrześni (karny w 90″). I z tego trener musi wyciągnąć jakieś, najlepiej właściwe, wnioski.
Po tej przegranej sytuacja Victorii w tabeli grupy 2. jest bardzo trudna. Zielono-biali spadli na 16. miejsce i tak szczerze mówiąc stoją pod ścianą. Bo punkty są jej potrzebne jak woda beduinom na pustyni. Tutaj zaczyna robić się ciasno, zaczyna brakować już tchu, a każda kolejna porażka może zepchnąć ich w otchłań tabeli.
Dzisiaj, o godz. 16:00, Victoria, znów na własnym boisku, grać będzie z Pogonią Nowe Skalmierzyce. Tutaj już nie ma zmiłuj, nie ma miejsca na dywagacje, na mierzenie sił, szans itp… Ten mecz trzeba absolutnie wygrać, by złapać oddech, by uwierzyć, że można punktować, że można wygrywać, że można podskoczyć w tabeli, wreszcie, że można grać w bezpiecznej strefie. A będzie to cholernie trudne, bo my znamy Pogoń Nowe Skalmierzyce. To drużyna, która nas prześladuje. To z nią przegraliśmy awans do 3. ligi za trenera Bekasa. To z nią toczyliśmy w IV lidze ciężkie, wymagające, bardzo fizyczne mecze, z których rzadko wychodziliśmy zwycięsko, ale dzisiaj to wszytko musi iść w niepamięć. Musimy wytrzymać ten mecz fizycznie, musimy ten mecz wygrać. Tutaj nie ma alternatywy! Jest tylko zwycięstwo, które poprawi nastroje w klubie i podniesie jakże potrzebne drużynie takie pozytywne morale! Do boju Victoria!

Wyniki meczów 5. kolejki:
27.08.2025

Wikęd Luzino – Polonia Środa Wlkp. 2-2
Victoria Września – Flota Świnoujście 1-2
Unia Swarzędz – Lech II Poznań 1-4
Tłuchowia Tłuchowo – Steico Noteć Czarnków 0-0
Pogoń II Szczecin – Zawisza Bydgoszcz 1-1
Lipno Stęszew – Wybrzeże Rewalskie Rewal 2-0
Kluczevia Stargard – Wda Świecie 0-0
Pogoń Nowe Skalmierzyce – Elana Toruń 0-0
Cartusia Kartuzy – Błękitni Stargard

Tabela

Zapowiedź meczów 6. kolejki:
30.08.2025

17:00 Zawisza Bydgoszcz – Kluczevia Stargard
15:00 Tłuchowia Tłuchowo – Unia Swarzędz
16:00 Victoria Września – Pogoń Nowe Skalmierzyce
17:00 Flota Świnoujście – Lipno Stęszew
6 kolejka – 31.08.2025
12:00 Wybrzeże Rewalskie Rewal – Elana Toruń
17:00 Wda Świecie – Cartusia Kartuzy
17:00 Polonia Środa Wlkp. – Lech II Poznań
16:30 Steico Noteć Czarnków – Wikęd Luzino
15:00 Błękitni Stargard – Pogoń II Szczecin

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia