Kibice jak za dawnych, pięknych lat!

W sobotnie popołudnie na nowym Stadionie Średzkim uwagę przykuwały dwie sprawy: mądra, rozważna gra Victorii w starciu z Polonią, która przyniosła cenny punkt oraz liczna grupa kibiców, która pojechała do Środy, by zagrzewać swój zespół do walki. Gromkie „Victoria, Victoria” niosło się po trybunach stadionu, co przypominało obrazki z czasów prezesa Ryszarda Bromberka, kiedy zielono-biali walczyli o awans do 3. ligi. Dzisiaj znów czuć tę więź, a piłkarze wiedzą, że nie grają tylko dla siebie, ale dla wspaniałych kibiców i dla Wrześni.

Na ten mecz czekali wszyscy w regionie. Średzianie dlatego, że w Tłuchowie potknęło się Luzino i chcieli wykorzystać pierwsze potknięcie rywali do barażów. Ponadto zdecydowanie chcieli udowodnić, że kilkanaście lat grania na poziomie 3. ligi nie idzie na marne i to oni, a nie Victoria rządzą w naszym, małym regionie. Drużyna trenera Bandosza też miała o co grać. Chciała przedłużyć wiosenną serię meczów bez porażki, chciała udowodnić, że jesienna przegrana u siebie 2:3 to był kompletny przypadek podparty błędami sędziów. A trzeba jeszcze pamiętać o tym, że takie „sąsiedzkie derby”, jak mawia klasyk, rządzą się swoimi prawami i w takim meczu każdy wynik jest możliwy.
Na Nowym Stadionie Średzkim byłem oficjalnie pierwszy raz. Od pierwszych chwil byłem pod ogromnym wrażeniem tego obiektu. Jakże biednie wygląda przy nim nasz stadion od strony „wału”. Mam nadzieję, że burmistrz Tomasz Kałużny odwiedzi kiedyś Środę, Śrem, Krotoszyn, Konin, Jarocin, czy Swarzędz i zobaczy jak wyglądają stadiony w tych miastach, stadiony wizytówki, stadiony powody do dumy. Nasz jest wyjątkowy, w centrum miasta, posiada efektowną, krytą trybunę, ale przeciwległa strona nie zmieniła się od czasów budowy stacji Orle i poukładania przez jej inwestora betonowych bloczków. Po 20. czy więcej latach czas na remont i małą, krytą trybunkę na miarę XXI w. Przecież stadion, to wizytówka Wrześni, miejsce, które każdego tygodnia odwiedza kilka zespołów z Wielkopolski, a od prawie roku zjeżdżają się drużyny z półn.-zach. Polski. Mało tego, ostatnio dobre stosunki na linii Wielkopolski ZPN – Victoria zaowocowały meczem reprezentacji Polski, a podobne mecze zostały Wrześni wstępnie obiecane. Otóż, by przeprowadzić transmisję z meczu kobiet U-19 Grecja – Polska na „wale” ustawiono platformę, na której zamontowano kamery pokazujące mecz. Wszystko po to, by obraz z kamer pokazywał murawę boiska i krytą trybunę, by w telewizji nikt nie widział szpetnej trybunki na „wale”, bo wstyd byłby i obciach na całą Polskę. Dlatego chciałbym bardzo, by władze Wrześni wzięły ten fakt pod uwagę i w swoich planach dotyczących miejskich inwestycji o remoncie trybuny od strony ul. Zamysłowskiego pamiętały.

Takie dzisiaj trybunki się stawia, z lewej trybuna w Dobrym Mieście, w środku przykład trybuny, która budowana jest z segmentów i z prawej trybuna gotowa – lekka konstrukcja, bezpieczna i stosunkowa tania. O „kosmicznej” trybunce w Szczecinie pisałem 2 tyg temu.

A teraz wracamy do sobotniego meczu… Od pierwszych jego minut lekką przewagę uzyskała Victoria, nijak jednak nie przekładało to się na jakiekolwiek sytuacje bramkowe. Po upływie kwadransa gospodarze opanowali sytuację i to oni byli stroną, która osiągnęła przewagę optyczną. Jej efektem był strzał głową Patryka Mikity i znakomita interwencja Sebastiana Lorka. Jednak wdać było, że obie drużyny tak bardzo nie chcą przegrać tego meczu, że nie mają zamiaru podejmować żadnego ryzyka w ofensywie, by tego ryzyka nie przypłacić utratą gola. Z drugiej strony Victoria w ofensywie nie istniała, bo wobec trudnej sytuacji kadrowej jej siła w ataku praktycznie nie istnieje. Przypomnę tylko, że z powodu kontuzji mecz z trybuny oglądali: Lutostański, Wolniewicz, Jankowski.
Wobec tych trudności Victoria wyszła do tego meczu w następującym zestawieniu:

Mecz toczył się w tzw. kontrolowanym tempie, Polonia próbowała, ale czyniła to wolno i niedokładnie. Victoria rozsądnie ustawiona broniła się spokojnie, rozważnie i szukała okazji do kontr. jedna z nich, w 43. min. przyniosła kontrowersyjną sytuację. Z prawej strony Goliński dośrodkowywał w pole karne, piłkę zatrzymał jeden z obrońców i co sugerowali piłkarze z Wrześni uczynił to ręką. Interweniowali u sędziego, ale ten pozostał niewzruszony uznając, że nie doszło do złamania przepisów. Gra toczyła się więc dalej… Muszę przyznać, że bardzo kontrowersyjna, jeśli nie krzywdząca nasz zespół decyzja sędziego. Pozwoliłem sobie znaleźć tę klatkę video z tej sytuacji. Proszę spojrzeć – Michał Goliński dośrodkowuje z prawej strony, a obrońca Polonii lewą ręką, znacznie oddaloną od ciała, zatrzymuje to dośrodkowanie. Dla mnie karny. Cóż, jeśli weźmiemy pod uwagę oba mecze tego sezonu, to Victoria ma pecha do decyzji sędziowskich dotyczących rzutów karnych właśnie w pojedynkach z Polonią.
Kilka chwil potem arbiter dał znać, że kończy pierwszą część tego meczu. To była bardzo poprawna, uważna „połówka” w naszym wykonaniu. Victoria była dobrze ustawiona w obronie, znakomicie przesuwała swoje linie i pewnie zatrzymywała słabe, niezdarne ataki gospodarzy, którzy grali jakby ospale, jakby z dużą pewnością siebie i tego, że z biegiem czasu i tak rozstrzygną ten mecz na swoją korzyść.

Po przerwie to był zdecydowanie inny mecz. Oba zespoły odkryły się nieco, dzięki czemu ten mecz stał się bardziej otwarty. I znów lepiej zaczęła Victoria. W 49. minucie zamknęła Polonię na jej przedpolu, a po dośrodkowaniu z lewej strony, ze środka pola karnego strzelał Mazur. Jego uderzenie zostało zablokowane, ale piłka trafiła pod nogi Olka Theusa. Ten z ok 20. metrów zdecydował się na strzał i pomylił się naprawdę niewiele. Piłka o centymetry minęła słupek bramki Polonii. A kilka minut potem Victoria była jeszcze bliższa tej pierwszej bramki i w obu sytuacjach w roli głównej widzieliśmy Adama Boruckiego. Najpierw, po wyrzucie piłki z autu, strzelał z bliska, z ostrego kąta, ale bramkarz gospodarzy nogami wybił piłkę. Dosłownie chwilę potem, po kolejnym wyrzucie Jakuba Bartkowskiego z autu, Adam Borucki, w swoim stylu, głową, strzelił po długim rogu i Frąckowiak z najwyższym trudem wybił piłkę do boku. Tam przejął ją Kanior, zagrał do Chałupniczaka, ten wrzucił w pole karne, a odbitą przez obrońców futbolówkę przyjął na udo i z powietrza uderzył Theus. Niestety, jego strzał poszybował nad poprzeczką. To był bardzo dobry okres gry Victorii. Jednak potem inicjatywę przejęli gospodarze i w 58 min., po dośrodkowaniu z prawej strony, trafili w poprzeczkę. W 63. min. Bartkowiak przymierzył z wolnego i Sebastian Lorek musiał wykazać się najwyższym kunsztem, by ten strzał obronić i nadal zachowywać czyste konto. Najlepszą okazje do zdobycia gola Polonia miała w 65. minucie. Na prawym skrzydle Bartkowiak ograł Patryka Pawłowskiego, dośrodkował na przedpole bramki Lorka, a tam oglądaliśmy kluczowe dwie obrony „Generała Bartkowskiego”. Najpierw zablokował uderzenie z linii pola karnego, a chwilkę potem, leżąc, wybronił dobitkę. Co tu dużo gadać, Jakub uratował zespół od utraty gola! Do końca meczu, mimo kilku prób z obu stron (np. strzał z dystansu Giełdy, fatalnie wykonany rzut wolny przez Walkowiaka, celny, ale zbyt lekki strzał Kacpra Chałupniczaka) wynik tego meczu się już nie zmienił. Polonia Środa Wlkp., po spokojnym, z niewielką dawką emocji w pierwszej części i zdecydowanie lepszym, bardziej emocjonującym spotkaniu w drugiej części, zremisowała 0:0 z Victorią Września.
Gospodarze byli smutni, bo nie wykorzystali potknięcia Wikędu i mają już niewielkie szanse na to, by wyprzedzić ich w ligowej tabeli. Goście cieszyli się bardzo, bo 1 punkt na Polonii to zdobycz niezwykle cenna, bo do 7. meczów wydłużyli passę meczów bez porażki, bo zrównali się punktami z Błękitnymi Stargard i są blisko Unii Swarzędz i Cartusii Kartuzy.

Co do Victorii – znakomity, mądry, poukładany taktycznie mecz. Szczelna, spokojnie interweniująca obrona i próby kontrataków. Mówiąc szczerze… patrząc na potencjał Victorii w ofensywie i tak byłem zaskoczony, że potrafiła zagrozić bramce Polonii. Trio w obronie – pewne, stabilne, na swoim wysokim poziomie, podbudowa baza, na której utrzymuje się drużyna. Wszyscy trzej nie dość, że skutecznie bronią, to jeszcze włączają się w akcje ofensywne. Jest ich trzech, więc 3 razy brawo! Druga linia zdecydowanie lepiej niż z Tłuchovią. Bardzo dobry mecz Mazura, który wyciągnął wnioski ze słabego meczu, jaki rozegrał kilka dni wcześniej i w Środzie bardzo mi się podobał. Jego waleczność zaangażowanie. Nie tylko liczba przechwytów, odbiorów i wygranych pojedynków, ale także podań do przodu zrobiła na mnie wrażenie. Tak trzymać Misza! Kamil Dałek wrócił na swój najwyższy poziom i wierzę że już tam zostanie. Z boku bardzo aktywni Goliński i Walkowiak z zupełnie innymi predyspozycjami. „Golinka” jak mrówka w obronie i jak zawsze hasał do przodu, angażował pomocników i obrońców rywali, dośrodkowywał, a o kontrowersji już pisałem. „Waluś” rzetelny pomagier w obronie i z tej fuchy wywiązywał się wzorowo. Niestety, moim zdaniem powinien odpocząć od egzekwowania rzutów wolnych. Nie ma ani siły, ani precyzji. Ale to tylko mój punkt widzenia… No i teraz ofensywa, ufff aż trudno cokolwiek powiedzieć. No, nie mamy, nie mamy i już!

Kacper Chałupniczak z meczu na mecz mężnieje, nabiera pewności, ale tak naprawdę niewiele to daje. Kacper nie ma asyst, nie oddaje strzałów, nie ma dokładnych, mierzonych podań otwierających drogę do bramki. I to nie tak, że tylko Kacper tego nie ma, bo nie ma ostatnio Jakub Giełda i nie ma Kamil Kanior! Kacper potrafi pójść w drybling, wygrać pojedynek jeden na jeden, ale potem staje, rozgląda się i jest w kłopotach, bo obrońcy rywali go dopadają. Brakuje mi też u Kacpra zadziorności, „zęba”, genu walki – za wcześnie się poddaje, rezygnuje. Trochę pazura, nieustępliwości by się przydało. Podoba mi się gra Kacpra do przodu, gorzej jest w destrukcji, no, ale ma za plecami Michała Golińskiego, który czyści mu pole.
Kamil Kanior jeszcze nie „wrócił do siebie”. Brakuje mu tego, co miał jesienią, a więc pewności w grze, zdecydowania, a to przekłada się na brak właściwych decyzji. Jednak Kamil z każdym meczem wygląda lepiej, w Środzie próbował, ale nie był na tyle silny i zdeterminowany, by te próby przyniosły sukces. Może z Elaną? Trzymam kciuki. Ivan Sukhenko… nie ma tego „czegoś” co ma Kacper, ale ma walkę zaangażowanie, takiego piłkarskiego zadziora i czasem z tej walki, biegania wychodzi na pozycje, z których strzela gole. W Środzie wszedł i walczył chciał się pokazać, doceniam, ale nic nie wychodziło.
Kolejny słabszy mecz rozegrał Jakub Giełda, który po Szczecinie jakby obniżył loty. Jakub ma wszystko – podanie, strzał, drybling, łatwość znajdowania właściwych pozycji i z tych poważnych atrybutów przestał korzystać, ma wahnięcie formy. Z Elaną musi zagrać lepiej jeśli myślimy i marzymy o korzystnym rezultacie. Tam, gdzie Giełda grał znakomicie zawsze wygrywaliśmy. I tylko westchnąć można, zadumać się na chwilkę…ech, gdyby Kacper wspiął się na wyżyny, Kamil i Jakub zagrali na swym najwyższym poziome, to może i ta ofensywa by się wreszcie pokazała. Wiem, nie ma trzech piłkarzy: Lutostański, Wolniewicz, Jankowski. Wiem, sytuacja jest bardzo trudna, trener kombinuje jak może, by z materiału, którym dysponuje „uszyć” jakąś ofensywę, bo przecież tylko właściwą, spójną strukturą, ustawieniem zespołu w fazie obrony nie jesteśmy w stanie wygrać meczu. Trzeba strzelać gole. A w Środzie Wlkp. próbował to czynić tylko Adam Borucki, Olek Theus, raz Giełda i raz Chałupniczak. Linia pomocy i ataku tyle oddała strzałów na bramkę rywala co kot napłakał.

Zdaję sobie sprawę z tego, że marudzę, że chciałbym, by ofensywa była w komplecie, a nie jest i stąd kłopoty. A pamiętajmy, że wchodzimy w decydującą fazę gry o utrzymanie, „wchodzimy w oko cyklonu”, wchodzimy w taki moment sezonu, że nie ma miejsca na pomyłki. Nie wyobrażam sobie sytuacji, byśmy po tak znakomitej wiośnie nie dali rady, zaprzepaścili szansę uratowania tej ligi. Nie biorę takiej sytuacji pod uwagę, dlatego w każdym kolejnym meczu, tak jak poprzednim, a może jeszcze bardziej, trzeba walczyć, ale trzeba też strzelać gole. I stąd moja troska o ofensywę, bo o „difens” jestem absolutnie spokojny.
Za nami Polonia, przed nami Elana i Wikęd – „Himalaje 3. ligi”. Jak te szczyty zdobyć i czy da się je zdobyć? Nie zazdroszczę trenerowi, jestem pełen szacunku dla piłkarzy za to co już zrobili, ale tak jak wszyscy kibice chciałbym więcej, chciałbym zwycięstwa nad Elaną i walki o zwycięstwo z Wikędem. Czy to się uda? Nie wiem. Wiem, że czeka nas bardzo trudne zadanie. Trudne, bo rywale ze szczytów tabeli, trudne, bo piłkarze Victorii z pewnością są zmęczeni nie tyle fizycznie, ile mentalnie tą nieustanną presją, tym nieustannym „musikiem”, tą świadomością, że dzisiaj, jutro znów muszą… Nie mają i pewnie do końca sezonu mieć nie będą tego luziku, że już po wszystkim, że tylko radość i duma, i wreszcie mogą zagrać mecz dla siebie i dla publiczności!

Wrócę jeszcze na chwilkę do Kibiców. Znów, jak przed laty, powiało emocjami, tą więzią jak wytwarza się czasem między piłkarzami, a fanami. Siedziałem na ładnej, nowoczesnej trybunie stadionu średzkiego w tzw. „loży medialnej” i byłem dumny z Kibiców Victorii, którzy kilka razy zakrzyknęli „Victoria, Victoria” tak, że serce się radowało, a piłkarze z pewnością łapali wiatr w żagle. Kibiców w Środzie było wielu i wszystkim za wsparcie naszej Victorii serdecznie dziękuję. To była wielka sprawa. Myśli wracały do czasów prezesa Ryszarda Bromberka i walki Victorii o 3. ligę – czy to do meczu z Aluminium, czy to do meczu w Jarocinie, ech piękne wspomnienia. Wierzę, że tych Kibiców nie zabraknie też w najbliższy piątek, 1 maja, na stadionie przy ul. Kosynierów. Pomóżmy naszej drużynie w tym niesamowitym marszu po utrzymanie, dajmy jej wsparcie. Niech cały zespół wie, że Września i jej wierni Kibice są razem nim! Pogoda ma być piękna, słoneczna, niech obwiązuje hasło – „Wszyscy na Victorię”!

I na koniec smutna konstatacja – siedziałem na Nowym Stadionie Średzkim na miejscach dla mediów, choć mediów publicznych nie reprezentowałem, a tylko swojego bloga. Siedziałem w otoczeniu przedstawicieli średzkich gazet, portali i innych środków przekazu. Taki mecz, tak blisko domu i żadnego przedstawiciela mediów z Wrześni, żadnego z gazety, żadnego z kilku portali, które działają, żadnego z radia – smutne, bo moim zdaniem być powinni. Dlaczego? Derby! Wyjątkowe święto futbolu dla obu miast! Przyzwoitość, powinność, rzetelność! Nie mówię o Szczecinie, Stargardzie, czy Kartuzach, gdzie także byłem, ale o Środzie Wlkp. – 20 km od Wrześni! Pomyślcie o tym…

Wyniki meczów 28. kolejki:
25.04.2026

16:00 Wybrzeże Rewalskie Rewal – Wda Świecie 1-1
14:00 Tłuchowia Tłuchowo – Wikęd Luzino 1-1
16:00 Polonia Środa Wlkp. – Victoria Września 0-0
12:00 Pogoń II Szczecin – Lech II Poznań 2-2
13:00 Steico Noteć Czarnków – Pogoń Nowe Skalmierzyce 1-2
17:00 Flota Świnoujście – Unia Swarzędz 2-2
18:00 Elana Toruń – Kluczevia Stargard 1-1
13:00 Cartusia Kartuzy – Lipno Stęszew 0-1
13:00 Błękitni Stargard – Zawisza Bydgoszcz 2-3

Zapowiedź meczów 29. kolejki:
30.04.2026

17:00 Wikęd Luzino – Pogoń Nowe Skalmierzyce
17:30 Lech II Poznań – Wybrzeże Rewalskie Rewal
01.05.2026
19:00 Zawisza Bydgoszcz – Flota Świnoujście
12:00 Wda Świecie – Polonia Środa Wlkp.
15:00 Victoria Września – Elana Toruń
12:00 Unia Swarzędz – Błękitni Stargard
12:00 Tłuchowia Tłuchowo – Pogoń II Szczecin
12:00 Lipno Stęszew – Steico Noteć Czarnków
13:00 Kluczevia Stargard – Cartusia Kartuzy

Tabela

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia