Trzeba się podnieść po „Stalingradzie”!
To będzie niezwykle ważny mecz. Mecz o to, czy Victoria jest w stanie nawiązać walkę ze swoimi rywalami w 3. lidze, o to, czy jest w stanie punktować, o to w jakich nastrojach, z jakim dorobkiem i jakimi emocjami grać będzie w dalszej części sezonu borykająca się z ogromnymi kłopotami kadrowymi drużyna Pawła Lisieckiego.
Dwa mecze, zero punktów, ale mimo porażek postawa dająca nadzieje na kolejne mecze – tak można by ogólnie podsumować to, co dzieje się wokół naszej drużyny po starcie sezonu. Narzekaliśmy troszkę na pierwszy mecz z Cartusią, że wyrównany, że nie potrafiliśmy bronić stałych fragmentów, że mieliśmy swoje szanse, a tymczasem Cartusia 3 mecze i 3 wygrane – nie graliśmy z byle kim, a dobrą znakomicie zorganizowaną drużyną.
W Świeciu mieliśmy jeszcze więcej okazji bramkowych, jednego gola udało się strzelić, ale żal z powodu nieskuteczności i straty gola z karnego w 87. minucie pozostał i długo bolał. A proszę spojrzeć – Wda pojechała wczoraj do Stęszewa i zremisowała 2:2. Nie graliśmy więc dotąd ze słabeuszami. Graliśmy jednak nieuważnie w obronie i nieskutecznie w ataku. I to powinno się zmienić, jeśli pragniemy osiągnąć sukces dzisiaj, o godz 15:00 grając przeciwko Rewalskiemu Wybrzeżu Rewal. Mamy swoje kłopoty, szczególnie w środku pola i w ataku – wszyscy to wiemy i widzimy. Niestety, podczas jednego z ostatnich treningów, będąc na stadionie spotkałem się i rozmawiałem z Jakubem Groszkowskim, bez którego ta drużyna jest jak bez bokser bez ręki. Nie ma lidera, nie ma kapitana, nie ma jego podań i nie ma tej charyzmy, którą „Groszek” zarażał swoich kolegów. I długo nie będzie, niestety. Jakub wracał do treningów, ale jak mi powiedział, na jednym z ostatnich naderwał mocno ścięgno Achillesa. Lekarze, badania, rezonans, i gips. Co dalej?… kolejne 8 tygodni to orteza, kolejne 8 tygodni to rehabilitacja – tak wygląda najbliższa przyszłość naszego kapitana. Jeśli zobaczymy Jakuba na treningu, to nie wcześniej niż w styczniu przyszłego roku. To ogromna strata, ogromne osłabienie naszej drużyny i to nie tylko sportowe, ale i takie mentalne, ludzkie.
A to nie koniec złych wieści – w Świeciu groźnej kontuzji uległ kolejny, ,do świadczony nasz piłkarz, Szymon Krawczyński. W przypadku „Czestera” to problem z łąkotkom. I jemu grozi kilkutygodniowa przerwa. Jakby same kłopoty dopadły Victorię!
Piszę to od pewnego czasu, że z jednej strony awans, ogromny sukces i radość, ale z drugiej strony Victoria po rundzie wiosennej 2025 wygląda tak, jak Niemcy wracający spod Stalingradu – jest po prostu całkowicie rozbita, schorowana, trapiona poważnymi kontuzjami, bo grała wiosną 14-15 piłkarzami, a tak, nawet na poziomie IV ligi, grać nie sposób, bo wysiłek jest za duży! Ten miniony sezon, tę walkę, te baraże, ten awans nasi piłkarze odpokutowali ogromnym poświęceniem swojego zdrowia, które nie pozostało bez skutków, a te są opłakane: Maćkowiak kontuzja, Pawłowski kontuzja, Krawczyński kontuzja, Groszkowski kontuzja, Jakub Kwaśny kontuzja (wypożyczony do SKP Słupca), po kontuzji wrócił Arek Wolniewicz, po kontuzji wrócił Hubert Szaufer (wiosną w Noteci Czarnków) – toż to prawdziwy pomór, jakby nasi właśnie na wojnie byli (stąd moje skojarzenie ze Stalingradem).


I proszę sobie wyobrazić, że z tych gruzów tę drużynę trzeba podnieść, że po dwóch porażkach trzeba zacząć punktować, bo straty na dalszą część sezonu mogą okazać się zbyt duże. I to bardzo, powtarzam, bardzo trudne zadanie przed sztabem Pawła Lisieckiego. Na treningach zespół wygląda coraz lepiej, piłkarze się zgrywają, łapią „wspólny język”, porozumienie, lepiej wyglądają też fizycznie. Teraz czas na pierwsze punkty. I to trzeba zrobić dzisiaj!
Przeciwnikiem naszego zespołu jest Wybrzeże Rewalskie Rewal. Pierwszy raz w historii będziemy się z tą drużyną mierzyć. To zespół niezwykle silny fizycznie, grający twardo, zdecydowanie, a czasem nawet na pograniczu faul. Dwie czerwone kartki w ostatnim meczu z Notecią Czarnków są tego najlepszym przykładem. I takiej drużynie mocnej, silnej, zdecydowanej trzeba się przeciwstawić. Ja wierzę w Victorię, wierzę w odwrócenie się tego złego losu, który zawisł nad naszym zespołem. Te czarne chmury trzeba przegonić, trzeba, by obrona zagrała na zero z tyłu, trzeba, by wreszcie odblokował się Mikołaj Jankowski. My musimy zacząć tworzyć sytuacje bramkowe i strzelać gole – innej drogi nie ma! Dla „Jankesa” to zderzenie z grą w 3. lidze, ta walka z rosłymi, silnymi obrońcami to zderzenie ze ścianą. I już widać, że z tą „ścianą” nie wygra – musi znaleźć obejście, sposób na to, ,by tych dużych, mocnych jak dęby chłopów oszukać, przechytrzyć. I niech to stanie się dzisiaj!
Proszę Państwa… to z wielu względów, o czym pisałem na wstępie, bardzo ważny mecz dla Victorii. Przyjdźmy na stadion, bądźmy z nasza drużyną, dajmy jej wsparcie w walce o pierwsze punkty w tegorocznym sezonie, to bardzo, bardzo ważne!
A jak macie dzieci, czy wnuki – zabierzcie je ze sobą. Dzisiejsze popołudnie to także taki mini sportowy festyn organizowany przez Victorię z okazji „zjazdu do Wrześni” pucharu za Mistrzostwo Polski Kolejorza w sezonie 2024/25. Może być naprawdę interesująco i miło! W imieniu organizatorów zapraszam i na festyn, ale przede wszystkim na mecz! Do zobaczenia na stadionie, początek meczu godz. 15:00.