11 lat czekaliśmy na zwycięstwo w 3. lidze!

Ufff, Wreszcie.. takie westchnienie ulgi było słychać wśród kibiców Victorii po wygranej 2:0 nad Wybrzeżem Rewalskim Rewal w 3. kolejce meczów 3. ligi, gr. 2. I pomyśleć, że Września na komplet punktów w meczach na tym szczeblu rozgrywek czekała 11 lat. Ale stało się, mamy to za sobą i oby teraz o kolejne zwycięstwa było już ciut łatwiej.

Dwie pierwsze kolejki meczów nie były dla Victorii udane. Porażka z Cartusią potem porażka w Świeciu i kibice zastanawiali się kiedy doczekają zwycięstwa, kiedy doczekają pierwszych punktów, które Victoria mogłaby dopisać do swojego dorobku. No i się stało. 17 sierpnia, o godz 15:00 rozpoczął się mecz z Rewalskim Rewal, mecz, jak się okazało zwycięski i mecz, który w sercach kibiców rozpalił nadzieje na kolejne zdobycze punktowe.
Ale od początku. Nasza drużyna boryka się z dużymi kłopotami kadrowymi, o których już pisałem, dlatego też trener Paweł Lisiecki nie ma łatwego zadania z zestawieniem wyjściowej jedenastki. Jest ona bowiem uzależniona nie tylko od dyspozycji i założeń taktycznych, ale także od stanu zdrowia piłkarzy znajdujących się w kadrze pierwszego zespołu. Tym razem do Wrześni zjechała drużyna, która tydzień wcześniej, w kontrowersyjnych okolicznościach, jak twierdzili przyjezdni, w meczu z Notecią Czarnków, złapała dwie czerwone kartki i grając w „9” przegrała mecz 0:1 tracąc gola w doliczonym czasie gry.
Z Wybrzeżem Rewalskim Rewal Victoria grała po raz pierwszy w swej prawie 95. letniej historii. I cieszyć się tylko wypada, że mimo słabej, bardzo nerwowej pierwszej połowy, w drugiej było znacznie lepiej, a przede wszystkim skuteczniej i ta lepsza, spokojniejsza, dokładniejsza gra dała pierwszy komplet punktów.

Tak tym razem wyglądał wyjściowy skład Victorii.
Pierwsze minuty były bardzo u ważne z obu stron, nikt nie chciał popełnić błędu, toteż gra toczyła się głównie w środu pola i obiektywnie trzeba przyznać, że lepsze wrażenie sprawiali goście. Dłużej utrzymywali się przy piłce, potrafili wymienić między sobą kilka podać i widać było, że czują się pewniej na zielonej murawie we Wrześni. W 14′ debiutujący na poziomie 3. ligi Daniel Nowaczyk źle zagrał do bramkarza i o mały włos ta sytuacja nie skończyłaby się golem samobójczym. Widać było dużą nerwowość w naszych poczynaniach. Ale w 26′ Victoria powinna wyjść na prowadzenie. Kamil Kanior, zdecydowanie najbardziej aktywny nasz piłkarz od początku tego sezonu, znakomicie ograł na skrzydle dwóch rywali i od połowy boiska pobiegł na bramkę Rewala. Kilka metrów przed bramkarzem przełożył sobie piłkę z lewej na prawą nogę i strzelił technicznie w długi róg. Niestety, strzelił niezbyt precyzyjnie, bo futbolówka zamiast w róg bramki Rewala trafiła w nogę interweniującego bramkarza i wyszła w pole, a dobitka Golińskiego została zablokowana. To była naprawdę wyborna okazja do zdobycia gola i Kamil musi takie sytuacje wykorzystywać, po prostu musi. Z optyczną przewagą gości, ale bez ich sytuacji strzeleckich toczył się ten mecz w pierwszej części. Na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku 0:0.

Po zmianie stron w miejsce Aleksandra Kluczyńskiego wszedł Wiktor Strzelczyk i nie wiem czy to za sprawą tej zmiany, czy też w szatni nastąpiła jakaś mobilizacja, ale od początku drugiej części tego meczu Victoria grała znacznie lepiej. Przede wszystkim dokładniej i spokojniej, co przekładało się na posiadanie piłki i nie tylko, Bo w 50′ znakomitym, długim podaniem za plecy obrońców popisał się Patryk Pawłowski, a będący w pełnym biegu Kamil Kanior dopadł piłki, ograł jednego rywala, potem ograł bramkarza i strzelił do pustej bramki. Tą akcją Kamil udowodnił, że dojrzał – i jak mężczyzna i jako piłkarz. W dotychczasowych meczach był naszym najbardziej aktywnym, najlepszym zawodnikiem i oby te formę utrzymał do grudnia. Ogromny aplauz licznie zgromadzonej publiczności był nagrodą za piękną akcję i jeszcze piękniejszą, pierwszą bramkę na własnym boisku w tegorocznym sezonie. Victoria prowadziła 1:0 i widać było, że czuje się coraz lepiej, coraz pewniej. Po zdobyciu gola, wiedząc, że rywal (Rewal) rzuci się do odrabiania strat nasza drużyna się cofnęła, grała uważnie, mądrze w obronie i raz po raz przeprowadzała groźne kontry. Jedną z nich, w 62′, kończył dopiero co wprowadzony Arek Wolniewicz. Otrzymał podanie od Kamila Dałka, zwiódł obrońcę i strzelił mocno w krótki róg. Pomylił się niewiele, bo piłka trafiła w boczną siatkę. Kilka chwil potem na murawie zrobiło się ciekawiej, bo za sprawą wprowadzonego Huberta Szaufera nasz zespół poruszał się zdecydowanie szybciej. W 79′ przed swoją szansą stanął Walkowiak, ale zwodził, zwodził obrońcę i go ostatecznie nie zwiódł, a jego strzał był zbyt lekki, by zaskoczyć bramkarza gości. Wreszcie nadeszła 87′. Jakub Bartkowski wyrzucał piłkę z auto wzdłuż linii bocznej boiska, ta dotarła do linii obrony Rewalskiego Wybrzeża, a znajdujący się na pozycji obrońcy Jehor Solomon, będąc tyłem do własnej bramki, z obrotu, zagrał do własnego bramkarza. Uczynił to tak niefortunnie, a przede wszystkim mocno, że jego kolega z zespołu nie miał szans, by tę piłkę zatrzymać. Uczyniła to dopiero siatka w bramce gości i było 2:0 dla Victorii. W samej końcówce meczu swoją drugą szansę na zdobycie gola w tym meczu miał Arek Wolniewicz, ale jego strzał znów był minimalnie niecelny.

Podsumowując krótko ten mecz trzeba przyznać, że cieszy zwycięstwo, bo najważniejsze w tym meczu były punty, które pozwoliły naszej ekipie odbić się od stanu zero! Poza tym mecz miał jakby dwa oblicza, nieco za nerwowe w pierwszej części i spokojniejsze, dokładniejsze w drugiej, jakby jakieś niewidzialne napięcie puściło.
Na zero zagrała występująca w eksperymentalnym składzie defensywa i to jest ważne. Niestety, mamy kłopoty w środku pola, zarówno w drugiej linii jak i w ataku. Ta drużyna nie ma lidera w środku pola, piłkarza, który uspokoi, albo przyspieszy grę, który rzuci „ciasteczko” na skrzydło, czy za plecy obrony, który uderzy z dystansu, jeśli taka okazja się pojawi. Ci, którzy mają te zadania wykonywać, jak dotąd zawodzą. I znów, jak 2 tygodnie temu, muszę powiedzieć, że mnie bardziej podobała się Victoria z Wiktorem Strzelczykiem i Hubertem Szauferem, z Wolniewiczem i Kaniorem na bokach. Choć Michał Goliński zagrał o niebo lepiej niż z Catrusią, to nowi piłkarze, szczególnie w środku pola, zawodzą. Inna sprawa to napastnik. Mikołaj Jankowski nadal nie może znaleźć swojego miejsca. Po pierwsze dlatego, że nie daje rady odkleić się od obrońców, a po drugie dlatego, że nie ma w drugiej linii piłkarza, który potrafił by Mikołajowi dostarczyć piłkę. Jest kompletnie odcięty od podań i tylko biega, i miota się tracąc siły.

W centrum boiska mamy więc nie lada kłopot, bo nie mamy Jakuba Groszkowskiego. Kontuzja tego piłkarza, to dziura, która, na dzisiaj, przez piłkarzy, których mamy, jest nie do załatania. I tu nie chodzi tylko o umiejętności, ale o charakter, o autorytet w drużynie, o odpowiedzialność za zespół, o to, że „Groszek” jest nie tylko liderem Victorii, ale jej prawdziwym „przywódcą”. Taka jest prawda! I co najgorsze, z tym stanem trzeba będzie się zmagać długie miesiące i dlatego trener Paweł Lisiecki musi coś wymyślić, musi sprawić, by środek pola zaczął funkcjonować, bo jeśli jakiegoś pomysłu nie znajdzie, to mogą być kłopoty.

A te się już zbliżają, bo dzisiaj, o godz. 19:30, Victoria zagra w Bydgoszczy z liderem, Zawiszą, który po 3. meczach ma na koncie 9 pkt. i bramki 11:4. Zawisza ma straconych tyle samo goli, co Victoria, ale zdobytych o 9 więcej. Potrafi więc stwarzać sytuacje i potrafi je wykorzystywać. Ja mam nadzieję, że ta dobrze jak dotąd grająca „maszyna” musi mieć kiedyś słabszy dzień. Może dzisiaj się jej taki przytrafi i wrześnianie postarają się o niespodziankę? Oby tak było! Powodzenia Panowie!

Po meczu, tradycyjnie już, odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trenerzy obu ekip.

Jarosław Włodarczyk, trener Rewalskiego Wybrzeża Rewal:

– Prowadziłem zespół w zastępstwie trenera Olszańskiego. Chciałem pogratulować gospodarzom zwycięstwa i kompletu 3. punktów. Szczerze mówiąc myślałem, że zamkniemy ten mecz do przerwy, że strzelimy tę jedną, zwycięska bramkę, bo gospodarzom w tej części gry w środkowej, centralnej części boiska trudno było cokolwiek zmontować. Druga połowa potwierdziła, że futbol to gra błędów i nam takie dwa indywidualne błędy nam się zdarzyły i one zdecydowały o wyniku meczu.
Mieliśmy plan na ten mecz, chcieliśmy odciąć lewą stronę boiska, by przeciwnik nie miał na tej stronie swobody i przestrzeni i chcieliśmy też nękać rywala grą bokami. Ale, jak się okazało, wszystko to było dzisiaj na gospodarzy za mało. Bo tak naprawdę udało nam się stworzyć tylko dwa dośrodkowania z prawej i lewej strony.
Powiem szczerze, że macie w Wielkopolsce przepiękne stadiony. Widać, że Września jest dobrym gospodarzem, dba o swoje obiekty sportowe. My jesteśmy w innej sytuacji, jesteśmy małą społecznością, pracujemy w innych warunkach. Mamy też fajnych, ambitnych ludzi, którzy chcą pracować dla naszego klubu. Raz jeszcze gratuluję zwycięstwa i widzę, że jesteście na dobrej drodze, by punktować dalej.

Paweł Lisiecki, trener Victorii.

– Bardzo słabo weszliśmy w mecz, po przerwie wyglądało to zdecydowanie lepiej. I tak jak trener rywali mówił, o wyniku zdecydowały błędy indywidualne. Wiedzieliśmy, że to będzie dla nas trudny mecz. Przegraliśmy dwa pierwsze spotkania i każda drużyna, która przyjeżdża do beniaminka, który ma dwie porażki na koncie, myśli o zwycięstwie. Dlatego początek tego meczu był w naszym wykonaniu bardzo nerwowy.
Tak, byliśmy przed meczem w trudnej sytuacji, z kadry ubyli na długo Jakub Groszkowski i Szymon Krawczyński. Tak, byliśmy po dwóch porażkach, dlatego musieliśmy wszystko na spokojnie przeanalizować i trochę skorygować nasze granie. Chcieliśmy przyjąć Rewal u siebie, na własnej połowie i grać z kontry. I kilka takich kontr udało nam się przeprowadzić. Niestety, nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Mimo wszystko ogromny szacunek dla chłopaków za ten mecz, za zwycięstwo, za przełamanie, za to, że się podnieśliśmy po dwóch pierwszych porażkach. Mnie bardzo bolała porażka w Świeciu, bo na nią nie zasługiwaliśmy. Ale czasem taki, trochę niesprawiedliwy, jest futbol.
Chciałbym, by z każdym meczem ten zespół grał lepiej. Mamy bardzo fajną, wyrównaną kadrę. Jest zdrowa rywalizacja w zespole, co podnosi ducha drużyny i jej umiejętności.
Przed nami dwa trudne mecze. W najbliższą środę gramy w Bydgoszczy z Zawiszą, potem u siebie z Flotą Świnoujście. W tej lidze nie będzie spokojniejszych, łatwiejszych meczów. Tutaj każdy punkt okupiony będzie ciężką pracą na boisku. Liga jest bardzo wyrównana, a o wynikach poszczególnych meczów decydować będą detale.

Wyniki 3. kolejki meczów 3. ligi, grupy 2:
15.08.2025

Wikęd Luzino – Lech II Poznań 4-3
Luzino: Dawid Szałecki (28), Szymon Skurat (34), Maciej Wanat (77), Filip Sosnowski (82)
Lech: Kamil Jakóbczyk (20), Kamil Jakóbczyk (67), Kacper Wołowiec (72)
Unia Swarzędz – Pogoń Nowe Skalmierzyce 0-1
Nowe Skalmierzyce: Filip Szewczyk (56)
Steico Noteć Czarnków – Zawisza Bydgoszcz 2-4
Czarnków: Szymon Drewniak (52), Hubert Szulc (68)
Bydgoszcz: Filip Kozłowski (4), Maciej Kona (45), Filip Kozłowski (63), Antoni Prałat (84)
Cartusia Kartuzy – Elana Toruń 4-2
Kartuzy: Oliwier Dobek (5), Jakub Poręba (37), Oktawian Skrzecz (45), Patryk Soboczyński (75)
Toruń: Jakub Stawski (53), Mariusz Gabrych (83)
16.08.2025
Tłuchowia Tłuchowo – Flota Świnoujście 0-1

Świnoujście: Dominik Chromiński (67),
Pogoń II Szczecin – Polonia Środa Wlkp. 2-3
Szczecin: Natan Ława (11), Mateusz Pieńczak (40 samobójcza)
Środa Wlkp.: Damian Kołtański (50), Patryk Mikita (63), Patryk Mikita (69)
Lipno Stęszew – Wda Świecie 2-2
Stęszew: Jakub Rasiak (4), Dawid Kaczmarek (62)
Świecie: Michał Kalitta (36 karny), Michał Kalitta (78)
Kluczevia Stargard – Błękitni Stargard 1-4
Stargard K.: Dmytro Yefimenko (22)
Stargard B.: Konrad Prawucki (14), Damian Niedojad (26), Maciej Badowski (86), Wojciech Fadecki (95 karny)
17.08.2025
Victoria Września – Wybrzeże Rewalskie Rewal 2-0

Września: Kamil Kanior (50), Jehor Solomon 87 samobójcza)

Tabela

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia