Strzelecki „uwiąd starczy” młodej drużyny!
Cieszy zwycięstwo z Błękitnymi Mąkolno i awans rezerw Victorii w rozgrywkach Pucharu Polski. Cieszy tym bardziej, że drużyna z Kosynierów zaprezentowała niespotykaną na zielonych murawach mistrzowską, wręcz perfekcyjną nieskuteczność. Zmarnowała kilkanaście sytuacji bramkowych, tzw. „setek”, a mimo tych „cudownych popisów”, w regulaminowym czasie wynik brzmiał 3:3.






W kadrze rezerw widzieliśmy kilku piłkarzy z kadry pierwszego zespołu, którzy mają ostatnio problemy z łapaniem się do wyjściowego składu trzecioligowca i trzeba przyznać, że od pierwszych minut meczu ich obecność na murawie była widoczna. Victoria II osiągnęła przygniatającą przewagę, goście nie opuszczali swojej połowy boiska, ale, i tu trzeba im oddać, jeśli to uczynili, to pod bramką Janka Perzyńskiego było bardzo groźnie. Miejscowi prowadzili 1:0 po golu Bartka Trzebiatowskiego, ale goście zdołali wyrównać. I mimo że gospodarze mieli do przerwy z 10 albo więcej okazji bramkowych żadnego gola już nie widzieliśmy. Po przerwie na 2:1 pięknego gola zdobył Mikołaj Czajczyński i mimo kolejnych okazji bramkowych Victoria nie potrafiła podwyższyć wyniku i zapewnić sobie bezpiecznej przewagi. W „nagrodę dostali klapsa”! Po wyrzucie piłki z autu goście z bliska trafili na 2:2. A kilka minut potem, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, wyszli na prowadzenie 3:2. Błękitni, grając przez kilkadziesiąt minut praktycznie w swoim polu karnym, wychodzili z atakami bardzo sporadycznie. Uwaga – w całym meczu oddali 3 strzały na bramkę gospodarzy i zdobyli 3 gole! Dla porównania Victoria sytuacji strzeleckich miała bez liku, powtarzam – bez liku i też, choć nie bez trudu, do siatki gości trafiła tylko 3 razy. Młoda drużyna chciała, chciała i nie mogła, czyli młodzieżowy „strzelecki uwiąd starczy”. A, bo bym zapomniał… ta trzecia bramka była dziełem Bruna Pruchnika, który dostał „ciasteczko” od Miszy Mazura. I dobrze, bo sensacja była o krok. Po upływie regulaminowego czasu gry arbiter zarządził rzuty karne i tutaj też było ciekawie. W serii 5. strzałów oba zespoły zanotowały po jednym „pudle” (oj Misza, Misza… włosy dęba stają!) i dopiero w serii 1 za 1 Victoria II, dzięki skutecznej obronie Janka i jego celnym uderzeniu z 11. metrów, awansowała do kolejnej rundy rozgrywek Pucharu Polski.






Powtórzę za lidem… cieszy wygrana, martwić musi skuteczność naszych piłkarzy, a dokładnie absolutny jej brak! Goście zaprezentowali się w tym elemencie sztuki piłkarskiej zdecydowanie lepiej – 3 strzały i 3 gole!!! Poza tym, mimo porażki, zaprezentowali się z dobrej strony – mieli w swoich szeregach dobrych bramkarzy, doświadczonych, dobrze zbudowanych obrońców i młodych, szybkich napastników. Dobrze się bronili, grali mądry, dojrzały futbol.
Nie wiem z kim rezerwy Victorii zagrają w kolejnej rundzie tych rozgrywek, ale jest duża szansa na to, że znów nasz zespół zobaczymy przy Kosynierów. Jednak kolejna przeszkoda może być zdecydowanie trudniejsza i by nawiązać walkę i myśleć o kolejnym awansie trzeba będzie zacząć trafiać do siatki rywali. Życzę więc poprawy skuteczności, życzę kolejnych udanych meczów ligowych i awansów w rozgrywkach 1000 drużyn.
Cieszy wygrana, ale obiektywnie trzeba powiedzieć , że za chwilę Victorii II nie będzie bo ,,pan trener” gdyby nie dostawał co tydzień po 6-8 ludzi z pierwszego zespołu to by nie wygrał meczu tak przygotował swoich zawodników , że bazuje tylko na zawodnikach trenera Bandosza.
Tak, ma pan rację, że drugą drużynę wspomagają zawodnicy kadry pierwszego zespołu, ale…po 1 nigdy nie było ich 6-8 :), pewnie nie był pan na meczu, bo wtedy by pan tak nie napisał, a po 2. i najważniejsze – jak sama nazwa wskazuje, rezerwowa drużyna jest po to, by ogrywać tych piłkarzy, którzy w danym momencie nie łapią się do pierwszego składu, bo ich dyspozycja jest słabsza, bo wracają po kontuzjach, dlatego w drugim, rezerwowym zespole zawsze grać będą zawodnicy z kadry pierwszego zespołu, zawsze – rezerwy to nie oddzielny twór, w którym grają tylko zawodnicy młodsi, tylko teoretycznie słabsi, choć oni stanowią większość tej drużyny.
Widziałem prawie wszystkie mecze tej drużyny: Skrzypczak, Szaufer, Mazur, Nikolas, Chałupniczak, Perzyński w poprzednim meczu Perzyński, Skrzypczak, Zaranek, Krawczyński, Wolniewicz, Chałupniczak, Strzelczyk wszyscy stanowią o ile się nie mylę szeroką kadrę i niech pan nie kłamie że nigdy nie było ich 6-8 bo widziałem więcej tych meczów od pana. Proszę sobie przejrzeć składy wszystkich spotkań , a nie od razu oskarżać o kłamstwa. pozdrawiam.
Jest pan idealnym przykładem potwierdzającym badania przeprowadzone wśród polskiej młodzieży szkół średnich i wynika z nich, że młodzież nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Postaram się więc panu pewne sprawy wyjaśnić, choć po agresywnym, pretensjonalnym tonie wnioskuję panie Robson, że może to być orka na ugorze. Po 1. nigdy i nigdzie nie oskarżyłem pana o kłamstwa. Nie wiem skąd te urojenia. po 2. w swych urojeniach oskarża pan mnie o kłamstwa, na co wobec moich Czytelników nigdy bym sobie nie pozwolił, bo w przeciwieństwie do pana szanuję moich Czytelników i moich partnerów w dyskusji. po 3 podtrzymuję i proponuję panu zapoznać się ze składami drużyny w poszczególnych meczach, że nigdy, powtarzam nigdy w meczu Victorii II nie wystąpiło 6-8 zawodników pierwszej drużyny. Wymienia pan: Skrzypczak, Szaufer, Mazur, Nikolas, Chałupniczak, Perzyński – zastanówmy się więc Z całym szacunkiem dla wymienionych piłkarzy, czy Janek Perzyński, czy Oskar Skrzypczak… czy oni byli, czy są piłkarzami pierwszej drużyny? Czy zagrali choć minutę w pierwszej drużynie?NIE! To piłkarze szerokiej kadry pierwszego zespołu, którzy owszem trenują w niej, ale nie są to piłkarze pierwszej drużyny. Jeśli już pan stosuje taką nomenklaturę, to powinien pan wy mienić także Kozłowskiego i Pruchnika – oni też trenowali z kadrą pierwszego zespołu, dlaczego ich pan nie wymienił? Panie Robson proszę raz jeszcze przeczytać sobie poprzednie moje wyjaśnienia, może uda się panu zrozumieć po co i dlaczego powołano drugą drużynę, jakie ma zadania, kto w niej gra i dlaczego i że zawsze ta drużyna jest po to, by służyć, być poligonem dla pierwszego zespołu. I zastanawiam się tylko skąd u pana tak ogromna niechęć, tak ogromny sprzeciw wobec tego, że w rezerwach grają rezerwy – toż to przecież norma, zasada! Druga drużyna nie jest oddzielnym bytem – to rezerwy pierwszej drużyny i rezerwowi pierwszej drużyny mają w niej grać! A normalny kibic, powtarzam normalny, któremu dobro klubu leży na sercu, powinien się z tego cieszyć, a nie wyrażać wobec tego swój sprzeciw, zarzucać wszystkim wokół bzdury, że w drugim zespole gra pierwsza drużyna i mieć o to ogromne pretensje nie wiadomo do kogo. Więcej spokoju panie Robson i więcej radości z faktu, że rezerwy tak znakomicie sobie radzą!