Mordercze zmęczenie wygrało w Golinie!

W trzecim meczu sparingowym, w ramach przygotowań do nowego sezonu, Victoria uległa w Golinie miejscowej Polonii 2:3. Mamy pecha do tej Goliny. Jeszcze w IV lidze też tam przegraliśmy 0:1. Wczorajszy mecz miał dwa oblicza: to nieco lepsze w pierwszej części i to zdecydowanie słabsze w drugiej. Wynik jest zaskoczeniem, owszem, ale myślę, że także efektem serii morderczych treningów, jakich doświadcza nasza drużyna.

Do pierwszej części meczu Victoria wyszła w teoretycznie silniejszym składzie i ta część meczu zakończyła się zwycięstwem naszego zespołu 2:0. Mieliśmy zdecydowaną przewagę, prowadziliśmy grę i cały ten mecz mieliśmy pod kontrolą. Na uwagę zasługują przepiękna bramka Wiktora Strzelczyka, trzecia w trzecim meczu z rzędu, i gol zawodnika testowanego, który mam wrażenie, że przekonał już do siebie sztab szkoleniowy. Mankamenty – brak sił, brak precyzji, brak dokładności, dziesiątki niecelnych podań, brak energii potrzebnej do kreacji – widać było jak na dłoni, że zespół jest w fazie ciężkich treningów, że jest, kolokwialnie mówiąc, „zajechany”. Mimo wszystko mądrością, spokojem, doświadczeniem sobie poradził.


Szczerze mówiąc oglądałem ostatnie treningi Victorii, rzekłbym mordercze, po których nasi piłkarze nie mieli siły, by zejść do szatni i gdy oglądałem np trening wtorkowy zastanawiałem się głośno – jak oni mają grać w Golinie, czy są w stanie się ruszyć? Przecież po takim wysiłku mecz sparingowy będzie katorgą! I ten mecz był, był prawdziwą katorgą! Stąd te wszystkie mankamenty, o których wspominałem wyżej.
Do drugiej części meczu Victoria przystąpiła w teoretycznie słabszym zestawieniu, przede wszystkim z dużą grupą testowanej młodzieży. No i okazało się, że jeżeli zestaw „zmęczenie+jakość” da się jakoś obronić, to zestawienie „zmęczenie+młodość” obronić się już nie potrafiło. Polonia strzeliła 3 gole i wygrała sparing.
Nasza młodzież, owszem, próbowała, ale czyniła to wolno, nieudolnie, a jak już znalazła się w dogodnej sytuacji, a takich nie brakowało, to pudłowała na potęgę, jakby nie miała siły kopnąć prosto.
Po dwóch wygranych Victoria poniosła porażkę, ale wynikała ona przede wszystkim z ogromnego zmęczenia i prób, które trener podejmował, by sprawdzić przydatność zawodników testowanych. Mam nadzieję, że sprawdził, że wie już którzy młodzieńcy zostaną na nowy sezon, a z którymi przyjdzie się nam pożegnać, bo już wielki czas na te decyzje. Do rozpoczęcia sezonu pozostały 2 tygodnie, podczas których Victoria rozegra jeszcze 2-3 sparingi. Już jutro w Pobiedziskach z tamtejszym Huraganem Pawła Lisieckiego. I znów trzeba grać na krańcowym zmęczeniu: poniedziałek, wtorek ciężkie treningi, środa Golina, czwartek w kość na treningu, piątek Pobiedziska. Nie jest łatwo, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo.


Patrząc na przygotowania Victorii nie można nie pomyśleć: a jak trener przesadzi? Jak „zajedzie” zespół i z tego skrajnego zmęczenia niw wyjdą do pierwszego meczu z Lechem? Przecież to może być samobójstwo – tak, takie myśli mogą się pojawiać. Ja jednak mam pełne zaufanie do trenera Bandosza. Zimą tak przygotował Victorię do rundy wiosennej, że fizycznie byliśmy w ścisłej czołówce ligi – nikt nas nie zabiegał! I dlatego dzisiaj ufam, że trener wie co robi, że nadejdzie czas „zejścia” z obciążeń, że zespół zyska świeżość, że znów będzie chciał walczyć i biegać. Póki co musimy uzbroić się w cierpliwość. Po niedzieli powinno być lepiej, spokojniej i przyszłotygodniowe sparingi powinny to potwierdzić.
Wracając jeszcze na moment do meczu w Golinie, w szeregach Polonii widzieliśmy dwóch piłkarzy z Wrześni – w bramce Tobiasza Nowickiego i w ataku Mikołaja Jankowskiego. „Jankes”został wypożyczony na pół roku, chciał się odbudować, chciał grać. I gra! Gra znakomicie, wczoraj pokazał się z bardzo dobrej strony – był aktywny, walczył, sprawiał Adamowi Boruckiemu dużo kłopotów i strzelił Victorii pięknego gola. Jak powiedział mi ojciec Mikołaja – to był pierwszy gol w życiu, jakiego „Jankesik” strzelił Victorii. Ja mam tylko nadzieję, że Mikołaj będzie grał tylko lepiej, że będzie strzelał jak na zawołanie i zimą znów ubierze zielono-biały kostium. Życzę mu tego bardzo, życzę tego także kibicom i sobie, bo Miki to w ostatnich latach esencja Victorii, bo nasz snajper wchodzi w najlepszy, piłkarski wiek i chciałbym, by swój talent rozwijał i grał dla Wrześni.

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia