Narodziła się maszyna co działa wzorowo!

Wielką przyjemnością jest oglądanie wiosennej Victorii Anno Domini 2026, której nie straszne są mecze wyjazdowe. Z trzech ostatnich: ze Skalmierzyc, ze Stargardu i z Kartuz nasz zespół przywiózł komplet 9. punktów, co pozwoliło mu, po raz pierwszy od startu rozgrywek w sierpniu ub. roku, opuścić strefę spadkową. To ogromna radość, ale nie wolno spocząć na laurach i z Notecią trzeba zrobić wszystko, by odnieść pierwsze tej wiosny zwycięstwo na własnym boisku!

Muszę przyznać, że do Kartuz jechałem z duszą na ramieniu. Bodajże we wtorek napisałem, że jeśli tej wiosny wyjeżdżam na mecz Victorii, to nasza drużyna wygrywa. Z przymrużeniem oka i lekkim żartem dodałem, że mogę być takim szczęśliwym elementem, „amuletem”, którego obecność sprawia, że wygrywamy. Cóż, powiedziało się A i trzeba było czekać na B, czyli potwierdzenie moich słów, a perspektywy nie były wcale optymistyczne. Cartusia na swoim stadionie odniosła 7 ligowych zwycięstw, 2 razy zremisowała i poniosła tylko dwie porażki. Wygrała m. in. z Wikędem Luzino 3:2, z Elaną Toruń 4:2, z Lechem II 1:0, zremisowała z Polonią Środa 1:1. 3 dni temu, po dramatycznym meczu, uległa w Środzie Wlkp. Polonii 1:2. Przypomnę też, że w pierwszej rundzie wygrała we Wrześni 2:0. I z tak trudnym rywalem przyszło nam się mierzyć na murawie, która bardziej przypominała pole kartofli po wykopkach niż murawę piłkarską. Ale cóż, warunki były takie same dla obu drużyn. A jeśli do tego dodamy podteksty związane z przełożeniem tego meczu, ze wzgl. na zimowe warunki panujące w Kartuzach jesienią, walka o walkower, wzajemne pisma obu stron do PZPN, to wiemy już, że był to mecz pełen napięcia. Dość powiedzieć, że pani prezes klubu z Kartuz nie przywitała na obiekcie prezesa Victorii, a zobaczywszy go na trybunach i przed budynkiem klubowym zrobiła ostry zwrot w tył i tyle ją było widać.

Powiem tak – mimo tych wszystkich podtekstów związanych z meczem Victoria wyszła do tego spotkania jak po swoje! I bardzo mocnym akcentem takiej postawy była decyzja trenera Bandosza o zmianie wyjściowego składu. Tym razem znajdującą się w bardzo dobrej dyspozycji para Wolniewicz/Chałupniczak wyszła od pierwszej minuty meczu. Na ławce zostali zastępcy, czyli Sukhenko/Dylewski. I mimo że po dwóch wygranych meczach ligowych z rzędu można było zastosować zasadę: zwycięskiego składu się nie zmienia, to tym razem roszada trenera nie zakończyła się porażką, a wręcz przeciwnie – kolejnym, zdecydowanym, nie podlegającym dyskusji sukcesem!

Pierwsze minuty tego meczu to walka w środku pola o przejęcie kontroli wydarzeń na boisku, Victoria grała uważnie z tyłu, spokojnie rozgrywała piłkę pokazując zdecydowanie większą kulturę gry. Gospodarze od pierwszych minut nastawieni byli na walkę i stąd mecz toczył się chwilami „na żyletki”, nad czym nie bardzo panował młody arbiter, któremu raz po raz, w przypadku niekorzystnych dla nich decyzji, gospodarze „wchodzili na głowę”. Z drugiej strony w szeregach Victorii też mieliśmy gracza, który nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy i w pierwszym kwadransie faulując kilka razy powinien grać z „żółtkiem”, ale arbiter go oszczędził. Mowa o Mykhailo Mazurze, który musi popracować nad opanowaniem emocji. Po pół godzinie gry to mu się udało i do końca meczu grał już naprawdę wzorowo – z wielkim zaangażowaniem, uważnie i skutecznie. Brawo Misza!

W 11′ mieliśmy pierwszą odsłonę kolejnego spektaklu „Arek Show”. Obrońca Cartusii z linii pola bramkowego zagrał do bramkarza. Uczynił to niedokładnie, piłkę przejął nasz napastnik, ograł bramkarza i strzelił do pustej bramki. Victoria prowadziła 1:0 i gospodarze rzucili się do odrabiania strat. Osiągnęli lekką, optyczną przewagę, ale nie potrafili stwarzać groźnych sytuacji na naszym przedpolu. W rewanżu akcją godną zbliżających się finałów mistrzostw świata zademonstrował w polu karnym Arek Wolniewicz. Ograł 3, czy 4 wściekle atakujących go rywali zakładając jednemu z nich „siatkę”, a dwóch ogrywających dzięki tzw. ruletom. Dzięki tej fantastycznej akcji Arek znalazł się w sytuacji bramkowej, ale jego strzał, po krótkim rogu, minął słupek bramki Cartusii. Gdyby to wpadło, ludzie… co to by była za bramka!!! Niestety, podobnie jak w Skalmierzycach, Arkowi brakowało dosłownie centymetrów.

Do końca tej części gry trwał wyrównany, mocno fizyczny bój. Nasza linia obrony spisywała się wzorowo – Theus, Borucki, Bartkowski to w tej chwili „Strefa Zero”, czyli formacja, która dojrzewała, nabrała pewności gry i mam wrażenie, że na zero może grać jeszcze i w kolejnych spotkaniach, czego naszej defensywie bardzo życzę! Tak trzymać Panowie!

Po zmianie stron gospodarze rzucili się do desperackich ataków, a stało się tak dlatego, że w przerwie dokonali 4. zmian i za „Chiny Ludowe” nie chcieli tego meczu przegrać. Nie wzięli jednak pod uwagę faktu, że nasza druga linia z Giełdą i Dałkiem na czele, wspomagana na skrzydłach Golińskim i Chałupniczakiem to prawdziwy motor napędowy naszej, wiosennej Victorii. I gdy nadeszła 66′ bardzo się zdziwili. Jakub Giełda delikatnie, nad głowami obrońców, podał piłkę do wybiegającego na wolne pole Arka Wolniewicza, ten przymierzył i Victoria prowadziła już 2:0. I Cartusia znów zainicjowała wściekłe ataki, znów dyskusje z arbitrem, znów ostre wejścia ich piłkarzy, co na swojej skórze mocno odczuli nasi piłkarze, a najbardziej chyba strzelec dwóch goli, który po kolejnym faulu musiał opuścić plac gry. W jego miejsce wszedł Kamil Kanior i od razu śpieszę donieść – Kamil dał bardzo dobrą zmianę. Był aktywny, wywalczył rzut karny i mam wrażenie, że nasz skrzydłowy „wraca do siebie”.

By być sprawiedliwym muszę też napisać, że gospodarze, swoim prostym, chaotycznym graniem pt „kopnij, biegnij”, albo „laga i walcz” sprawiali nam wiele kłopotów. Było mnóstwo wrzutek, walki w powietrzu, walki wręcz, bloków i wszystkie te trudne pojedynki padłu łupem naszej formacji defensywnej. Ale o znakomitej, wzorowej grze w obronie już pisałem.

W 86′ Victoria zamknęła ten mecz. Wiktor Strzelczyk znakomicie zagrał na skrzydło do Kamila Kaniora, ten w swoim stylu ograł obrońcę, wpadł w pole karne i był faulowany. Arbiter się nie wahał, wskazał na rzut karny, którego pewnym egzekutorem był Jakub Bartkowski. Ten gol ostudził krewkich piłkarzy Cartusii, nam dał pewność, że tego meczu nie przegramy.

Victoria wygrała 4. z rzędu mecz, a 3. z rzędu ligowy! Wygrała, bo była drużyną lepszą, dojrzalszą, o większej kulturze gry, i przede wszystkim skuteczniejszą. Victoria, mimo ogromnych kłopotów kadrowych wynikających z wielu kontuzji, to dzisiaj drużyna przez duże „D”. Nie zlepek indywidualności, nie zbieranina ludzi przypadkowych, a „Drużyna” – i to jest zasługa trenera Bandosza i całego sztabu szkoleniowego!

Powtórzę się, ale mam nadzieję, że moi Czytelnicy mi wybaczą – mamy znakomicie funkcjonującą linię obrony, w której każdy z graczy wie co ma robić, z których każdy jest bardzo dobrym, doświadczonym zawodnikiem i to doświadczenie wykorzystuje. W drugiej linii, na „6” rośnie nam twardziel Mykhailo Mazur, ale musi się trochę ogarnąć, bo walkę, zaangażowanie, poświęcenie, dobry odbiór często zamienia na grę faul. Przed nim dwóch liderów: Dałek i Giełda. O Kamilu Dałku można tylko w samych superlatywach – ja jestem pod ogromnym wrażeniem rozwoju tego chłopaka. Cieszy mnie też dojrzałość i wreszcie wysoka dyspozycja Jakuba Giełdy. To piłkarz, który z każdą minutą upływającego meczu jest lepszy, a w końcówkach wręcz rewelacyjny – ogrywa rywali na metrze, rzuca piłki nad ich głowami, popisuje się celnymi podaniami i oby tak dalej Jakubie! Chałupniczak i Goliński na skrzydłach napędzają wreszcie akcje Victorii i co najważniejsze wreszcie mają do kogo te piłki posyłać. Arek Wolniewicz genialnie zastępuje kontuzjowanego Jakuba Lutostańskiego. I choć Arek jest skrzydłowym, a nie „9”, to dzięki swojej technice, temu wyjątkowemu „balansikowi”, umiejętności uwolnienia się spod opieki obrońcy, daje radę! I to jak – 5 goli w dwóch meczach! I na koniec Witek Walkowiak. Zawodził mnie od samego początku pobytu we Wrześni, przychodził do nas w glorii najlepszego asystenta IV ligi, dobrego strzelca – a tu nic! Zero, jedna asysta w meczu PP. Jednak od 3 meczów Witold gra bardzo dobrze w destrukcji, odbiera piłki rywalom dużo biega, przeszkadza, jako pierwszy w naszych szeregach rozbija ataki rywali. I ja to doceniam, szanuję i myślę sobie, że o ofensywnym Walkowiaku trzeba już zapomnieć, a powitać „pracusia, gościa od czarnej roboty”. A że swoje zadania wypełnia bardzo dobrze, to tylko cieszy i trzymajmy kciuki, by nic w tym względzie się nie zmieniło.

I co jeszcze cieszy – zawodnicy rezerwowi: Kanior, Strzelczyk, Krawczyński wchodzą i są wartością dodaną, czego najlepszym przykładem jest akcja „Strzelba” – Kanior!

I gdy weźmiemy pod uwagę powyższe Victoria w ostatnich tygodniach jawi się nam jako bardzo dobrze zmontowany kolektyw, bez jakichkolwiek dziur, ubytków, braków – kolektyw dobrze się rozumiejący i z tego względu bardzo dobrze pracujący na boisku.

Po 8 miesiącach gry, po meczach pełnych zawodu, czasem niesprawiedliwych wyników, a czasem upokorzeń, Victoria wreszcie wyrwała się ze strefy spadkowej. I absolutnie nie wolno się jej zatrzymać, tym bardziej, że w najbliższą sobotę, o godz. 12:00, na własnym boisku, poodejmuje Noteć Czarnków. Smutno mi, bo nie obejrzę tego meczu na żywo (świąteczny wyjazd), ale trzymam kciuki, apeluję o koncentrację, walkę i skuteczność taką, jak w ostatnich 4. pojedynkach. Wierzę w zwycięstwo i wierzę w to, że od meczu z Notecią Victoria rozpocznie drugi etap walki o pozostanie w 3. lidze – etap wspinania się do środka tabeli. Lipno ma 31 pkt., Noteć 32 pkt. – dzisiaj daleko (jakże boli pojedynek z Rewalem), ale za kilka meczów? Wszystko jest do wygrania! Ale do Szczecina, 12 kwietnia, postaram się już jechać, by nasza drużyna, z kolejnej delegacji, przywiozła komplet punktów. A niech tam magia „amuletu” niech działa do końca rozgrywek! Powodzenia Victorio!

https://www.facebook.com/reel/915827904409870

Wyniki meczów zaległych rozegranych 1 kwietnia:
Cartusia Kartuzy – Victoria Września 0:3
Polonia Środa Wlkp – Flota Świnoujście 6:2
Tłuchovia Tłuchowo – Zawisza Bydgoszcz 0:1

Tabela

Zapowiedź meczów 25 kolejki:
03.04.2026

16:00 Wikęd Luzino – Wybrzeże Rewalskie Rewal
17:00 Unia Swarzędz – Pogoń II Szczecin
20:08 Elana Toruń – Wda Świecie
04.04.2026
12:00 Victoria Września – Steico Noteć Czarnków

12:00 Pogoń Nowe Skalmierzyce – Zawisza Bydgoszcz
13:00 Lipno Stęszew – Polonia Środa Wlkp.
12:00 Lech II Poznań – Błękitni Stargard
13:00 Kluczevia Stargard – Flota Świnoujście
15:00 Cartusia Kartuzy – Tłuchowia Tłuchowo

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia