Chwilo trwaj – szósty mecz bez porażki!

Walka Victorii o pozostanie w 3. lidze wkracza w decydującą fazę. Mimo 5. zwycięstwa na wiosnę, tym razem 2:0 z Tłuchovią Tłuchowo, jej byt na tym poziomie rozgrywek nadal nie jest pewny, a to dlatego, że wygrywali też bezpośredni rywale w bitwie o utrzymanie. Victoria potrzebuje jeszcze 8-10 pkt, a przed nią seria bardzo trudnych 7. spotkań. Walczymy do końca Panowie. Tylko ogromne zaangażowanie i determinacja przyniosą sukces!

Wojna o utrzymanie trwa, kolejny bój Victoria rozstrzygnęła na swoją korzyść. Wygrała na własnym boisko z Tłuchovią Tłuchowo 2:0, choć to zwycięstwo nie przyszło wcale łatwo.
Jeszcze przed meczem pisałem o tym, że pokonanie rywali nie będzie wcale takie proste. Oni nadal walczą, oni całkiem dobrze grają w piłkę, oni nic już nie muszą, a tylko mogą sprawić jeszcze nie jedną niespodziankę, a Victoria była pod ścianą – w obliczu sobotnich zwycięstw Unii Swarzędz i Lipna Stęszew nasza drużyna musiała pokonać Tłuchovię, by nie stracić kontaktu z wymienionymi zespołami i zbliżyć się do Błękitnych Stargard i Cartusii Kartuzy. Ta sztuka się udała, jesteśmy blisko, ale do pełni szczęścia wiele jeszcze brakuje. Wojna o utrzymanie trwa i do jej końca jeszcze 7 arcyważnych meczów.
Przed spotkaniem z Tłuchovią wiadomo było, że Victoria znów ma poważne problemy w ofensywie. Niestety, w meczu z Pogonią II, w Szczecinie, kontuzji doznał nasz najlepszy wiosną snajper (6 goli w 4 meczach), Arkadiusz Wolniewicz, który pauzował będzie może do weekendu majowego. Takie są rokowania, ale jak to się poukłada – dzisiaj jeszcze nie wiadomo. Dlatego trener Bandosz zdecydował się na „9” przesunąć wracającego do dobrej dyspozycji Kamila Kaniora. Na skrzydłach postawił na Chałupniczaka i Walkowiaka. A pełen skład wyglądał następująco:

Od początku meczu Victoria „siadła” na rywali. Atakowała mocno, zaciekle – tak, by strzelić gola i ustawić sobie ten mecz. Swoje okazje miał przede wszystkim Kamil Kanior, ale zawiodła go decyzyjność pod bramką rywala. Kamil, w swoim stylu, w dogodnej sytuacji przekładał sobie piłkę z lewej strony na prawą i ta strata czasu, ten manewr kosztował go utratę szansy na gola. Może gdyby Kamil szybciej decydował się na strzał lewą nogą, po ziemi, obok bramkarza, miałby większe szanse wpisać się w tym meczu na listę strzelców. Raz jego strzał obronił bramkarz rywali odbijając piłkę przed siebie, ale nie było nikogo, by popisać się skuteczną dobitką. Po pewnym czasie goście otrząsnęli się z przewagi Victorii, zaczęli szanować piłkę, rozgrywać akcje od tyłu i ten mecz się wyrównał. Mało tego, to goście stworzyli 2-3 sytuacje, po których byli bardzo bliscy zdobycia gola – raz po główce z 2. metrów, raz po strzale tuż obok bramki. Jednak w tym meczu tzw. „piłkarskie szczęście” było po stronie Victorii i Sebastian Lorek zachowywał czyste konto. Wreszcie, w 34′ Victoria zdobyła gola dającego jej prowadzenie. Po dośrodkowaniu Witolda Walkowiaka z prawej strony boiska głową, w górny róg brami rywali, strzelił Adam Borucki. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że była to pierwsza ligowa asysta Walkowiaka i drugi „wrzesiński” gol Adama Boruckiego.

Jeśli chodzi o naszą postawę w tej części meczu, to po kwadransie bardzo dobrej gry coś się zacięło w środku pola. Zupełnie rozkojarzony, zdezorientowany, roztrzęsiony był Mykhailo Mazur. Problemy z utrzymaniem się przy piłce, celnym podaniem, pewnym spokojem w grze sprawiły, że po przerwie Miszę zastąpił Wiktor Strzelczyk. Lepiej, co nie znaczy znakomicie, a w minionych meczach często tak było, prezentował się Kamil Dałek. Słabiej niż w ostatnich spotkaniach zaprezentował się też Jakub Giełda. Brakowało go w roli lidera. Te niespodziewane kłopoty w środku pola – chaos, brak utrzymania się przy piłce, nerwowe, niecelne podania – wszystko to sprawiło, że to rywale mieli w tym meczu inicjatywę, grali spokojniej, ładniej dla oka. Na szczęście oni mieli swoje problemy wynikające z braku skuteczności, a Victoria była zdecydowanie groźniejsza po odzyskaniu piłki, w kontratakach, których, przede wszystkim w drugiej części meczu, przeprowadziła wiele. Niestety, brak skuteczności nie był tylko problemem Tłuchovii. Ta przypadłość dała się także we znaki naszej drużynie. Dość powiedzieć, że Ivan Sukhenko, który zdobył w 88′ bramkę z kontry właśnie, mógł wcześniej zdobyć takie bramki ze dwie. Mnie zastanawiała dziwna słabość Ivana, który po kilkunastu minutach gry słaniał się na nogach, a akcję, po której strzelił gola, kończył absolutnie wyczerpany. Co się działo nie wiem, może złe samopoczucie, może choroba, ale tak być nie powinno. Gratulacje Ivan za gola, spełniłeś urodzinowe marzenie, brawo! Ale o odpowiedzialności za zespół, nie tylko za siebie, winieneś pamiętać!

Rywale w drugiej części meczu mieli swoją sytuację bramkową. Jakub Bartkowski chciał wybić piłkę, ta „zeszła mu z nogi” i poszła wystawka dla skrzydłowego Tłuchovii, który znalazł się w sytuacji sam na sam z Lorkiem. nasz bramkarz zrobił krok w przód, cofnął się i znów wyskoczył do rywala interweniując bardzo skutecznie i ratując zespół przed utratą gola. Muszę przyznać, że była to, moim zdaniem, kluczowa interwencja meczu. Gdyby było 1:1, kto wie, jak to wszystko potoczyłoby się dalej? Kto wie? Ale uffff, dobrze, że to już za nami! Najważniejsze, że Victoria przetrzymała napór gości, którzy, cały czas to podkreślam, zaprezentowali się naprawdę z dobrej strony, i w decydującej fazie meczu potrafiła zadać decydujący cios w 88. minucie.
Gdy przeanalizujemy przebieg tego spotkania, podany z mojej perspektywy, musimy przyznać, że nie był to najlepszy mecz Victorii rozegrany tej wiosny. Pewnie przyczyny są wielorakie – może nadal nie najlepszy stan murawy, może narastające zmęczenie, może ciągłe kłopoty wynikające z kontuzji i ciągłego rotowania składem w ofensywie, może trochę tym „musikiem”, na którym znalazła się Victoria po sobotnich meczach, a może wreszcie wszystkimi tymi powodami razem wziętymi – ale takie mecze, w których nie wszystko idzie zgodnie z planem, w których mamy swoje kłopoty też trzeba umieć wygrać. I Victoria to potrafiła, i za to słowa uznania. Owszem, chwilami cierpiała, miała ogromne kłopoty w środku pola, ale znów na wysokości zadania stanęła obrona, w której tym razem brylował Adam Borucki, który nie tylko znakomicie bronił, ale był też zdobywcą gola dającego prowadzenie.
By obraz Victorii w meczu przeciwko Tłuchovii był pełen słowo o graczach na skrzydłach. Walkowiak bardzo pożyteczny w bronieniu, bardzo, bo walczący, biegający i przeszkadzający. Niestety, gorzej u tego piłkarza wygląda atakowanie rywali, znaczy się by być sprawiedliwym, wcale nie wygląda. Dużo lepiej w tej kwestii prezentuje się młodzian Kacper Chałupniczak, który odważnie wchodzi w pojedynki jeden na jeden, umie je wygrywać, który także próbuje dośrodkowywać, strzelać na bramkę, ale jemu zapodział się gdzieś gen walki, nieustępliwości, determinacji po stracie piłki, pomocy w grze obronnej.
Najlepiej, od pewnego czasu to jest normą, wygląda Michał Goliński. „Golinka fruwa” do przodu niczym koliberek, wygrywa pojedynki na skrzydle i potrafi dośrodkowywać, ale także, mimo niezbyt imponujących warunków fizycznych, jest bardzo pożyteczny, zaangażowany w grze obronnej, gdzie bardzo aktywnie wspomaga bocznych stoperów.

Podsumowując – mimo trudności, nie najlepszej dyspozycji, kłopotów w ofensywie Victoria potrafiła wygrać z zespołem, który nadal walczy o uniknięcie spadku, zespołem, który był bardzo zdeterminowany, by wywieźć z naszego miasta 3 punkty. A jednak pełna pula została we Wrześni.
To zwycięstwo było niezwykle istotne – oddaliło nas od Skalmierzyc (na dzisiaj 4. zespół spadkowy) na 6 punktów. Pozwoliło cały czas na kontakt z zespołami, które przed nami, czyli 1 punkt straty do Unii Swarzędz i Błękitnych Stargard i 4 punkty straty do Cartusii i Lipna Stęszew. Wojna o utrzymanie 3 ligi nadal trwa!

Kolejną bitwa, jaką przyjdzie Victorii stoczyć, jawi się jako najtrudniejsza z dotychczasowych – nasza drużyna jedzie do sąsiada zza miedzy, do cały czas walczącej o prawo gry w barażach o 2. ligę, Polonii Środa Wlkp. I będzie to z pewnością niesamowite widowisko. Czuję to! Dlaczego? Po 1. dlatego, że obie drużyny muszą ten mecz wygrać – Polonia, by być jeszcze w grze i liczyć na potknięcia Wikędu, Victoria, by w pełni myśleć o opuszczeniu strefy spadkowej. Po 2. dlatego, że mecz z Polonią, rozegrany jesienią we Wrześni pozostawił w naszych duszach ogromny niedosyt – a to z powodu „wypuszczenia z rąk” dwubramkowego prowadzenia, a to z powodu strzelonej sobie bramki samobójczej, która dała „skrzydła” Polonii, a to z powodu krzywdy, jaką sędziowie wyrządzili Victorii nie dyktując dwóch ewidentnych i przysługujących jej rzutów karnych, a to z powodu regionalnych derbów, w których walka, zaangażowanie to podstawa, a to wreszcie z powodu porażki trenera Bandosza w pierwszym meczu pod jego wodzą.
W najbliższą sobotę Polonia za wszelką cenę będzie chciała udowodnić, że jest zespołem zdecydowanie lepszym i zasługuje, by grać w barażach, a Victoria? Cóż, Victoria grać będzie o swoje, o zdobycz punktową, jakakolwiek ona będzie, bo w tej chwili, ta zdobycz, jest dla Victorii sprawą najważniejszą! Polonia jest zdecydowanym faworytem tego spotkania, ale w ostatnich 6 meczach lepiej punktowała Victoria, ale Noteć i Unia Swarzędz też skazywane były na porażkę, ale Victoria za pecha i krzywdy z jesieni, też ma swoje do udowodnienia.

To wszystko o czym napisałem powyżej ma wpływ na tezę, którą postawiłem na początku rozważań o meczu Polonia – Victoria. Tak, tak, to będzie niesamowite widowisko, to będą niesamowite emocje, na które wszystkich kibiców futbolu zapraszam w sobotę, do Środy Wlkp.!
Mimo ogromnych kłopotów w ofensywie wierzę, że Victoria się postawi, że zastępcy tych kontuzjowanych, nieobecnych zostawią na boisku nie tylko serce, ale i wątrobę i inne takie… Wierzę, że obrona znów stanie na wysokości zadania, że zdecydowanie lepiej niż w ostatnim meczu zaprezentuje się druga linia, że wróci do żywych Kamil Kanior, że obie drużyny stworzą widowisko, które na długo pozostanie w umysłach kibiców!

Wyniki 27. kolejki:
18.04.2026

19:00 Zawisza Bydgoszcz – Polonia Środa Wlkp. 1-0
14:00 Wda Świecie – Błękitni Stargard 3-2
14:00 Unia Swarzędz – Cartusia Kartuzy 4-1
17:00 Lipno Stęszew – Pogoń II Szczecin 1-0
14:00 Kluczevia Stargard – Steico Noteć Czarnków 3-0
19.04.2026
12:00 Wikęd Luzino – Elana Toruń 2-1
12:00 Victoria Września – Tłuchowia Tłuchowo 2-0
14:00 Pogoń Nowe Skalmierzyce – Wybrzeże Rewalskie Rewal 0-0
12:00 Lech II Poznań – Flota Świnoujście 3-1

Zapowiedź meczów 28. kolejki:
25.04.2026

16:00 Wybrzeże Rewalskie Rewal – Wda Świecie
14:00 Tłuchowia Tłuchowo – Wikęd Luzino
16:00 Polonia Środa Wlkp. – Victoria Września
12:00 Pogoń II Szczecin – Lech II Poznań
13:00 Steico Noteć Czarnków – Pogoń Nowe Skalmierzyce
17:00 Flota Świnoujście – Unia Swarzędz
18:00 Elana Toruń – Kluczevia Stargard
13:00 Cartusia Kartuzy – Lipno Stęszew
13:00 Błękitni Stargard – Zawisza Bydgoszcz

Tabela

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
ahason

Panie redaktorze niestety z bardzo dużym prawdopodobieństwem spadnie 5 zespołów a może nawet i 6! Absurdalny system spadków nie gwarantuje Victorii ligowego bytu nawet jak zajmie 13. miejsce. Dlaczego nie można zrobić jak w lidze siatkówki? Czy tak trudno wydzielić 6 grup terytorialnie z całej puli zespołów 3-ligowych?

Zbliżające się wydarzenia