Victoria (nie)utrzyma się w 3. lidze, bo…?
Ja wiem, że wiara i nadzieja umierają ostatnie, dlatego po przegranych meczach 1:2 z Rewalem i 0:2 z Zawiszą chciałem zapytać, czy są wśród nas kibice, którzy jeszcze wierzą w misję trenera Bandosza i utrzymanie 3. ligi dla Wrześni? Jeśli tak, to jestem ciekawy na jakich argumentach, przesłankach swą wiarę opierają, bo ja, po dwóch meczach wiosny i pladze kontuzji, takich argumentów, co z przykrością stwierdzam, nie potrafię znaleźć.
Muszę przyznać, że kibice gier zespołowych we Wrześni to wyjątkowo odporni ludzie. Każdego tygodnia są narażeni na palpitacje serca, przygnębienie, klęski swoich drużyn, a mimo to są im tak pięknie i bezwarunkowo wierni. Po słabiuteńkim do bólu sezonie i rekordowych 7. przegranych z rzędu siatkarze Krishome uratowali 2. ligę. Ufff, skończyli, udało się, jest święty spokój i wolne do sierpnia. Jak ja bym chciał, żeby tak było też z piłkarzami, ale….
Victoria, kontynuując bezbarwne, nieskuteczne granie, mozolnie idzie wytyczoną drogą powrotną do IV ligi. Gdy wszyscy oczekiwali walki o każdy metr boiska i punktów od pierwszego meczu w Pobierowie dostali zimny prysznic i dwie z rzędu porażki 1:2 i 0:2. I jeśli przegrana z Zawiszą była z tych planowanych, to ta z Rewalem była szokiem. Czy te dwie porażki oznaczają, że Victoria nie ma szans na utrzymanie? Oczywiście, że NIE, ale po 1. zadanie przed piłkarzami stoi z tych pt Mission Impossible, i nie jest to film, a po 2. swój optymizm, swoje marzenia, swoje realne szanse za pozostanie w 3. lidze trzeba mieć na czym oprzeć – np na niesamowitym przygotowaniu fizyczno-motorycznym, które pozwoliłoby zabiegać rywali, na podniesieniu jakości gry każdej formacji, z czym rywale nie potrafiliby sobie poradzić, na szczelnej jak Chiński Mur obronie, której rywale nie umieliby sforsować, na umiejętności stwarzania wielu sytuacji bramkowych, po których zawsze coś się trafi, czy też wreszcie na niesamowitej, zabójczej wręcz skuteczności. I teraz uwaga, uwaga – pytanie wręcz kluczowe: czy w przerwie zimowej Victoria poprawiła swoją dyspozycję choć w jednym z wymienionych przeze mnie warunków potrzebnych do skutecznej gry o utrzymanie? Tak, brawo – poprawiła jeden! Lepiej wygląda pod wzgl. fizycznym. Czy to wystarczy do utrzymania? Porażka z Rewalem świadczy dobitnie o tym, że nie!
Więc co dalej? I tutaj muszę się przyznać do całkowetej bezradności, paraliżu wręcz, bo oczywiście wiem co dalej, ale nie chce mi ta odpowiedź ani przejść przez gardło, ani wprowadzić w ruch moje palce na klawiaturze! Ale zanim o tym jeszcze rozważań zdań kilka, to wróćmy na chwilę do meczu z Zawiszą.






Zawisza, opromieniony zwycięstwem w ćwierćfinale Pucharu Polski z Chojniczanką Chojnice (po karnych) i awansem do półfinału tych rozgrywek przyjechał do Wrześni odpocząć, ale odpocząć aktywnie, tzn pobiegać tyle, ile potrzeba, zainkasować 3 punkty i wrócić do Bydgoszczy regenerować siły. I trzeba przyznać, że ten cały misterny plan bydgoszczan wypalił jak armata w Pyzdrach w 1383 roku – po prostu znakomicie. I nie dlatego, że Victoria grała źle, że nie angażowała swoich sił, nie próbowała – nie, nic z tych rzeczy – próbowała, przy licznie zgromadzonej publiczności grała ambitnie, chciała zmazać plamę z Pobierowa, ale nie była w stanie tej przeszkody przeskoczyć! Po prostu to były za wysokie schody! Zawisza kontrolował ten mecz od 1. do 90. minuty strzelając swoje gole na początku pierwszej i na początku drugiej części gry. Dopiero na 10 min. przed końcem meczu, gdy jeden z piłkarzy Zawiszy zobaczył drugi żółty kartonik, w konsekwencji czerwony, Victoria dostała wiatru w żagle – ruszyła ze zdwojoną siłą i Kacper Chałupniczak miał okazję na celny strzał, ale piłka spadła mu na prawą nogę i trafił w obrońcę. Może gdyby Kacper trafił do siatki, może wtedy nasza drużyna dałaby radę zremisować? Może, może, może..
Victoria przegrała, ale zostawiła po sobie dobre wrażenie i chwała jej za to. Niestety, tylko wrażenie, bo nie było żadnych konkretów – brakowało sytuacji strzeleckich, brakowało strzałów, brakowało bramek, szans na cokolwiek więcej niż porażka! Z drugiej strony patrząc nie zazdroszczę trenerowi Bandoszowi, bo jak ten zespół ma stwarzać akcje, sytuacje bramkowe, skoro gra bez napastników, bez ofensywy. Z przodu jedynie Goliński stara się szarpnąć na skrzydle, ale jeśli nawet uda mu się ograć rywala, to co dalej? Komu ma podać, z kim zagrać? Niestety, Kamil Kanior jest dzisiaj cieniem piłkarza z jesieni, kiedy to był rewelacją, lokomotywą ciągnącą do przodu cały pociąg (czyt. drużynę). Kamil miał uraz kolana i mam tylko nadzieję, że jego forma z meczu na mecz będzie rosła. Tylko, czy nie będzie już za późno? Oby nie!






W obliczu plagi kontuzji (Groszkowski, Maćkowiak, Lutostański, Jankowski, Urbaniak) jak mantra wraca sprawa naszych transferów. Mieliśmy nową „9”. Lutostański strzelał w każdym meczu, nawet mając jedną zdrową nogę i co z tego, skoro już jest po operacji i może do treningów wróci za ok. 6 tygodni? Powiedzieć pech to nic nie powiedzieć, to jakiś kataklizm. Przecież do „Luto” dołączył Mikołaj Jankowski, też kontuzji stopy i też być może złamanie – ręce opadają! Patrzymy dalej – dwaj młodzi Ukraińcy – spuszczę nad nimi zasłonę milczenia – jeden zagubiony, drugi przemotywowany – owszem, w IV lidze mogą pograć, ale na dzisiaj to ich sufit! A my, na nieszczęście dla nich, jesteśmy jeszcze w trzeciej. No i ostatnie „wzmocnienie”, Adam Borucki. Mam wrażenie, że trener Bandosz, mimo że Borucki to nie jest konstruktor, ale destruktor, na siłę wystawia Adama na „8”, bo nie ma nikogo innego! A pozyskany z Kotwicy piłkarz to bardzo dobry środkowy obrońca, co pokazał po przerwie z Zawiszą, i z powodzeniem może grać też na „6”.
Reasumując – czy nasze „wzmocnienia” mają jakikolwiek wpływ na lepszą postawę Victorii na wiosnę? Każdy z kibiców sobie z pewnością na to pytanie odpowie. Ja, po dwóch meczach wiosny twierdzę, że nie, że zimowe transfery, w obliczu kontuzji Lutostańskiego, nie mają żadnego pozytywnego wpływu na poprawę gry Victorii i nie dają choćby nadziei na „światło w tunelu”. Jeżeli więc nowi piłkarze nie mają żadnego pozytywnego wpływu na grę zespołu, to po co zostali sprowadzeni? Czy cała akcja związana z wymianą starych i zakontraktowaniu nowych miała sens? hm…uwaga, uwaga!
Odeszli: Nowaczyk, Kwaczreliszwili, Kluczyński, Stromecki, Szaufer
Przyszli: Lutostański, Borucki, Sukhenko, Mazur, Dylewski
Lutostański za Kwaczreliszwili – to jest poza jakąkolwiek dyskusją, ale reszta? Ok, Borucki za Nowaczyka do obrony, zgoda! Reszta? Reszta nie istnieje! 🙁
I szczerze, bez żalów, czy niepotrzebnych pretensji, musimy sobie powiedzieć, że zimowe okno transferowe oceniamy minusowo, na 2:3 (2 na plus, a 3 na minus), co sprawia, że wiosną jesteśmy słabsi niż jesienią 🙁 A w sytuacji, gdy nie ma Lutostańskiego ten bilans to 1:4 🙁 Oczywiście… w grudniu, czy styczniu nikt nie wiedział, że dwóch groźnych kontuzji doznają Lutostański i Jankowski, że kontuzji dozna Kanior, że młodzi Ukraińcy są z innej bajki, że Borucki to jednak nie „8”, że Kamiński, Walkowiak, czy Witkowski w atakowaniu bramki rywala nie pomogą i w konsekwencji tych wszystkich zjawisk będziemy w ofensywie goli jak przysłowiowy „święty turecki”.






I teraz wróćmy do pytania zadanego przeze mnie w lidzie tego tekstu: jeśli są jeszcze kibice, którzy wierzą w utrzymanie Victorii, to nie ukrywam, jestem bardzo ciekawy na jakich argumentach, przesłankach swą wiarę opierają? To nie jest tak, że ja w utrzymanie drużyny nie wierzę, bo wiara i nadzieja umierają ostatnie, ale podstaw, argumentów za tym, by tak się stało na dzisiaj nie potrafię znaleźć. Stąd mój smutek i moje przygnębienie. 11 lat czekaliśmy i znów mamy się tylko „przepłynąć przez ten basen” pt. 3 liga i szybko z niego wyskoczyć?
Zarząd klubu zrobił wiele, by drużyna miała jak najlepsze warunki przygotowań do piłkarskiej wiosny, podziwiam zaangażowanie i pracę! Mam jednak, i to od dawna już, wrażenie, obym się bardzo mylił, że do pozostania w lidze zabraknie piłkarskiej jakości, że wbrew zapowiedziom, u nas ilość piłkarzy zabiła jakość. A właśnie nie ilości, a jakości, po dramatycznym ubiegłym sezonie, okupionym ogromnym zmęczeniem i kontuzjami, potrzebowaliśmy najbardziej! Potrzebowaliśmy 5-6 piłkarzy o umiejętnościach Theusa, Bartkowskiego i Stromeckiego, a nie 15 takich, którzy w piłkę nie grają lepiej od tych, którzy z Victorią wywalczyli awans do 3. ligi.
I dlatego ciągle pytam: na czym mamy opierać wiarę w to, że Victoria nie spadnie? Czy bazując tylko na dobrym przygotowaniu fizycznym, na sile, walce, ambicji, determinacji i konsekwencji w grze? Bardzo wątpię, bo cechy wolicjonalne są ważne, ale jeśli idą w parze z jakością, skutecznością w obronie i w ataku. Czy coraz lepsza gra w obronie (choć mecz z Rewalem temu zaprzecza) da nam szansę na uniknięcie degradacji? Nie, bo gdybyśmy nawet grali na zero z tyłu, to wywalczymy bezbramkowe remisy, a nie będziemy odnosić zwycięstw, bo nie istniejemy w przodzie!
Czy gra bez jakiejkolwiek siły ofensywnej ma szanse powodzenia? Też nie, bo nie mając ofensywy nie możemy nawet marzyć o strzelaniu goli i zdobywaniu punktów. I tutaj jeszcze jedna moja dygresja – ja naprawdę nie rozumiem jak w sytuacji kompletnej beznadziei z przodu można pomijać w grze takich piłkarzy jak Jakub Giełda, czy Arek Wolniewicz. Przecież Jakub gorzej niż jesienią grać już nie będzie, a może zaskoczy nas wreszcie swoją dobrą dyspozycją i spróbuje pokierować grą drużyny z pozycji „8-10”? Nie wiem jak jest u Arka ze zdrowiem, ale moim zdaniem nasz skrzydłowy powinien otrzymać szansę, bo może Arek nie biega tak szybko jak Usain Bolt, ale w dobrej dyspozycji potrafi wygrać pojedynek 1×1, dograć dokładnie piłkę do partnera, a nawet skutecznie strzelić.
Biorąc pod uwagę powyższe rozważania powtarzam pytanie do kibiców – co Waszym zdaniem może zadziałać na korzyść Victorii, gdzie jest to „światełko w tunelu”, na czym, na jakich elementach sztuki piłkarskiej Victoria Września może oprzeć swoje marzenia o uratowaniu 3. ligi? A jest to misja arcytrudna. Do zakończenia sezonu pozostało 14 meczów. By się utrzymać trzeba będzie zgromadzić może 40 może więcej punktów, czyli z 14 meczów trzeba wygrać 8! Czy jest to możliwe? Zachęcam wszystkich do spokojnej, rzeczowej dyskusji – można w komentarzach pod tekstem, a ja zapewniam, że najciekawsze z Państwa wypowiedzi pozwolę sobie zaprezentować.






A teraz koniec biadolenia i przestawiamy wajchę! Już jutro Victoria zagra kolejny mecz ligowy – znów jedziemy nad morze, tym razem do Świnoujścia i nie na wypoczynek, niestety, ale po to, by walczyć ze wszystkich sił o zwycięstwo, o zachowanie marzeń. Nie będę już pisał o tym jak ważny to jest mecz, nie będę drużyny mobilizował, uświadamiał, to są dorośli, dojrzali mężczyźni i myślę sobie, że doskonale zdają sobie sprawę z tego, o co toczy się gra. Nie wiem jak, ale Victoria musi sprawić sensację, przecież raz na rok nawet kij od szczotki wystrzeli. I tego sukcesu, tej sensacji, czyli 3 punktów przywiezionych ze Świnoujścia ekipie trenera Bandosza bardzo życzę! Jesienią Flota przyjechała do Wrześni, wygrała 3:1. Jutro czas na rewanż, dość już porażek jedną bramką, może właśnie od Floty zacznie się systematyczne ciułanie punktów. Oby tak było, obyśmy w tej dramatycznej sytuacji potrafili się zmobilizować i zawalczyć jak Spartanie pod Termopilami, jak kpt. Raginis nad Wizną. Zdaję sobie sprawę że sytuacja jest bardzo, bardzo trudna, ale może właśnie ona wyzwoli w Was, panowie piłkarze, dodatkową motywację, może wyzwoli siły, które pozwolą Wam zawalczyć o 3 punkty potrzebne naszej drużynie bardziej niż Beduinom woda na pustyni. Skala nieprzychylnych zdarzeń, które dotknęły Victorię jest bez precedensu. Może właśnie ta „wojenna sytuacja” wyzwoli cechy, które pozwolą wygrać z Flotą. Zwycięstwa w Świnoujściu z całego serducha życzę! Pamiętajcie, trzeba wygrać 8 meczów z 14. – zaczynamy od soboty, 14 marca! Mecz rozegrany zostanie w Świnoujściu, na boisku ze sztuczną nawierzchnią. Oto oficjalny komunikat klubu Flota Świnoujście:
Zarząd MKS Floty Świnoujście informuje, że mecz 22. kolejki Betclic 3 Ligi pomiędzy Flotą Świnoujście a Victorią Września zostanie rozegrany 14 marca o godzinie 15:00 na boisku syntetycznym w Świnoujściu (Warszów) przy ul. Białoruskiej 4. Spotkanie zostanie rozegrane bez udziału zorganizowanej grupy kibiców drużyny gości, ze względu na panujące na obiekcie warunki organizacyjne oraz ograniczenia wynikające z zaleceń Policji.
Do boju Victoria! Po 3 punkty!
Wyniki meczów 21 kolejki, 6/7/8 marca 2026
Wikęd Luzino – Flota Świnoujście 2-0
Victoria Września – Zawisza Bydgoszcz 0-2
Unia Swarzędz – Wda Świecie 0-0
Tłuchowia Tłuchowo – Pogoń Nowe Skalmierzyce 1-3
Pogoń II Szczecin – Steico Noteć Czarnków 1-2
Lipno Stęszew – Błękitni Stargard 1-2
Kluczevia Stargard – Lech II Poznań 1-0
Cartusia Kartuzy – Wybrzeże Rewalskie Rewal 4-1
Elana Toruń – Polonia Środa Wlkp. 0-3
Tabela
