Ho, ho, ho, ależ to było meczycho!
Obserwuję mecze Victorii od dobrych 40 lat, a może ciut dłużej, ale takiego meczu sparingowego, na tak wysokim poziomie sportowym, rozegranego na takiej intensywności, mimo tak trudnych warunków, naprawdę nie pamiętam! A może nigdy takiego nie było? Po znakomitym widowisku Victoria zremisowała w Dobrzycy z Rakowem II 1:1. Jej postawa daje iskierkę nadziei na rozpoczynającą się za nieco ponad miesiąc batalię o zachowanie 3. ligi.
-6 st, odczuwalna -12, boisko ze sztuczną nawierzchnią w pięknej wsi Dobrzyca (powiat Pleszew) i mecz dwóch zespołów przygotowujących się do piłkarskiej wiosny – Rakowa II Częstochowa i Victorii Września. Mimo mrozu i wiatru – stąd bardzo niska tzw. tempera odczuwalna – od pierwszej minuty to był bardzo emocjonujący i stojący na bardzo wysokim poziomie mecz. Obie drużyny starały się grać ofensywnie i obie wkładały w te starania ogromny wysiłek. Dość licznie zgromadzeni kibice, przede wszystkim miejscowi, byli świadkami wyrównanej gry i ambitnej walki.
Akcja za akcję, pojedynek za pojedynek, walka na całym boisku, gra skrzydłami, wysoki pressing – szczególnie w naszym wykonaniu – musiały robić wrażenie. Ale taka aktywna gra przyniosła też wymierne korzyści. W 8 min. po znakomitej akcji Kamila Kaniora i dograniu do środka nadbiegający Kamil Dałek strzelił, ale trafił w słupek. W 18. minucie solową akcją po skrzydle popisał się Michał Goliński, strzelił z linii pola karnego pod poprzeczkę, ale bramkarz Rakowa zdołał tę piłkę obronić. 10 minut potem swoją okazję miał Kamil Kanior, ale wywalczyliśmy tylko rzut rożny. Wreszcie nadeszła 32. minuta. Obrońcy Rakowa rozpoczynali budowanie swojej akcji, nasi mocno nacisnęli, przejęli piłkę. Poszło krótkie prostopadłe podanie do zawodnika testowanego, a ten będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem nie pomylił się – strzelił mądrze, po ziemi, obok bramkarza rywali.
Victoria prowadziła, Victoria grała bardzo dobrze – pewnie w obronie, bardzo walecznie i agresywnie w drugiej linii i straszył na skrzydłach – proszę mi wierzyć, postawa Victorii w pierwszych 45. minutach robiła wrażenie i przyniosła prowadzenie.
Victoria w pierwszej części grała w następującym zestawieniu
Lorek – Goliński, Bartkowski, Maćkowiak, Urbaniak – zawodnik testowany, Dałek, zawodnik testowany, Walkowiak – Kanior, zawodnik testowany
Na drugą część meczu wyszli: Kamiński, Pawłowski, Witkowski
W drugiej połowie ten mecz nadal toczył się na bardzo dużej intensywności, nadal było dużo walki i zaangażowania z obu stron i mam nadzieję, że nie był to tylko efekt mrozu i przenikliwego zimna, ale także ogromnego zaangażowania piłkarzy. I mimo że goście atakowali z furią, to bliżsi podwyższenia prowadzenia byli podopieczni Łukasza Bandosza. Swoje okazje bramkowe mieli Walkowiak, Goliński i przede wszystkim Witkowski, ale strzał tego ostatniego, z kilku metrów, nogami wybronił bramkarz Rakowa. Niestety, co nie udało się nam, udało się rywalom. W 82. minucie chwila braku koncentracji zakończyła się utratą gola. Sebastian Lorek, mimo że bronił w tym meczu znakomicie, tym razem nie dał rady i było 1:1. I taki wynik już pozostał do końca tego stojącego na bardzo wysokim poziomie meczu sparingowego.
Mecz ten wieńczył okres pierwszych 2. tygodni przygotowań, które przebiegają w bardzo trudnych warunkach. Piłkarze wraz z ekipą szkoleniową jeżdżą po całej Wielkopolsce w poszukiwaniu boisk, na których mogli by trenować. Każda jednostka treningowa nie trwa więc dwóch godzin, a czasem po 5-6 wraz z dojazdami. Nie jest łatwo, na pewno, ale z drugiej strony w sporcie tak czasem bywa, że sukces rodzi się bólach. Dzisiaj nasza kadra cierpi, ale wiem, bo śledzę, bardzo mocno pracuje, by wiosną skutecznie walczyć o 3. ligowy byt. W ciągu 2 tygodni zespół Łukasza Bandosza rozegrał 4 mecze sparingowe. Dwa pierwsze przegrał: z Widzewem II 0:2 i z Kanią w Gostyniu 2:4. Ale wczorajsze 2, bo wczoraj Victoria grała jeszcze w Poznaniu z Huraganem Pobiedziska, już wyglądały zdecydowanie lepiej: remis z Rakowem 1:1, wygrana z Huraganem 2:1.
Zauważa to także trener, który podsumowuje pierwsze 2 tygodnie zimowego okresu przygotowawczego:
-Minione 2 tygodnie to okres ciężkiej pracy, wykonaliśmy ponad 10 jednostek treningowych, zagraliśmy 4 sparingi. Dwa pierwsze mecze przegraliśmy, ale dzisiaj już było zdecydowanie lepiej. W obu meczach zagrało 32 zawodników, wśród nich piłkarze testowani. Trenujemy w bardzo trudnych warunkach, nie we Wrześni. Dojazdy na treningi, na mecze, zabierają nam dużo czasu, który moglibyśmy przeznaczyć na dodatkowe zajęcia. Jest trudno, ale musimy sobie poradzić. Dzisiaj chciałem podziękować, klubowi Czarni Dobrzyca, który gra w klasie okręgowej, za udostępnienie nam znakomicie przygotowanego boiska, na którym mogliśmy rozegrać mecz z Rakowem. To był mecz na bardzo wysokiej intensywności i w tym kierunku chcemy iść. Chcemy biegać i walczyć na maksymalnych obrotach przez 90 minut. Jeśli tak będzie, to pójdziemy w dobrym kierunku. My nie mamy komfortowej sytuacji. Nie będziemy mogli wiosną kalkulować – a może zagramy sobie bliżej remisu, na spokojnie, z wyrachowaniem – nic z tych rzeczy! My w każdym meczu od pierwszej minuty będziemy musieli walczyć o zwycięstwo, będziemy musieli je wyrywać rywalom. Dzisiejszy mecz pokazał nam kierunek, dał wskazówkę jak mamy grać. I nie ukrywam, że postawa drużyny bardzo mnie cieszy. Cóż, w kadrze mamy ponad 32 piłkarzy, lada moment z kilkoma będziemy musieli się pożegnać, Chciałbym by ostatecznie liczyła ona maksymalnie 28 zawodników. Bo tylu piłkarzy pozwala na grę w dwóch sparingach. Tak będzie w najbliższym czasie, kiedy to dzień po dniu zagramy z Mieszkiem Gniezno i z Górnikiem Konin.
Wracając do dzisiejszego meczu to toczył się na bardzo dużej intensywności, prowadzony był na wysokim poziomie technicznym. Wielu kibiców go obejrzało. Mimo odczuwalnej temperatury – 12 st. nikt z kibiców nie odszedł, a wręcz przeciwnie przybywali wiedząc, że mogą obejrzeć inny mecz niż taki, który oglądają na co dzień, bo grały naprawdę dwie dobre drużyny. Wynik nie odzwierciedla sytuacji na boisku. My wypracowaliśmy sobie więcej okazji bramkowych i jeżeli można by się do czegoś dzisiaj przyczepić, jeśli chodzi o grę naszej drużyny, to zdecydowanie zawiodła skuteczność. Mamy jeszcze nieco czasu i nad tym elementem będziemy oczywiście pracować. Mnie cieszy jednak to, że my te sytuacje stwarzamy, że posiadamy piłkę na połowie przeciwnika i to jest budujące, bo chcąc wygrywać musimy narzucać rywalom swój styl gry, musimy starać się dyktować własne warunki. Z tą myślą przygotowujemy się do meczu z Wybrzeżem Rewalskim Rewal.


