Rzuty karne „zabijają” Victorię

W 7. meczu sezonu Victoria przegrała 1:3 z Błękitnymi Stargard. To była trzecia porażka zielono-białych odniesiona po kontrowersyjnych rzutach karnych, jakie arbitrzy podyktowali dla naszych rywali. Tym razem konsekwencją karnego z kapelusza była nie tylko stracona bramka, ale i czerwona kartka dla protestującego poza strefą trenera Victorii, Pawła Lisieckiego.

Jak nie idzie, to nie idzie i co najgorsze – mimo coraz lepszej gry naszego zespołu nie widać światełka w tunelu, nie widać zdobyczy punktowych i to budzi ogromny niepokój, bo wszyscy punktują, ale nie nasza ekipa. Czy to oznacza kłopoty? Tak, to oznacza ogromne kłopoty w walce o utrzymanie 3. ligi i nie ma co tego faktu ukrywać.
Tym razem przy Kosynierów 1 gościliśmy czołową drużynę 2. grupy, Błękitnych Stargard. Goście potwierdzili swoją dobrą dyspozycję, wygrali mecz, ale dokonali tego w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Owszem, od początku meczu byli aktywniejsi, dokładniejsi, utrzymywali się przy piłce, stwarzali sobie dogodne sytuacje, ale Sebastian Lorek, tym razem, był w znakomitej dyspozycji, z wielu pojedynków wychodził obronną ręką. W kontratakach Victoria potrafiła zagrozić bramce rywali.

Już w 9′ Kamil Kanior wpadł w pole karne, uderzył po długim rogu i bramkarz gości palcami wypchnął piłkę na rzut rożny. W rewanżu, w 17′ goście ograli naszą obronę i po dośrodkowaniu z lewej strony nadbiegający piłkarz Błękitnych strzelił po ziemi, ale Lorek nogami odbił piłkę. To była bardzo groźna akcja rywali pokazująca ich możliwości w ataku. Po kilku minutach znów widzieliśmy dośrodkowanie Błękitnych z lewej strony, piąstkowanie Lorka, po którym piłka spadła na linii pola karnego i strzał z powietrza piłkarza przyjezdnych – na szczęście niecelny. Cały czas to goście mieli inicjatywę, my schowani za podwójną gardą próbowaliśmy wyprowadzać kontry. W 31′ w piłkę nie trafia Nowaczyk i rywal wychodzi sam na sam, strzela i Lorek broni, broni też za chwilę dobitkę…ufff było naprawdę blisko utraty gola. W 40′ znów akcja gości lewą stroną, znów dośrodkowanie, strzał i znów świetna postawa Sebastiana Lorka. W tym okresie swoją szansę miała też Victoria. Idealne podanie za plecy obrońców dostał Kamil Kanior, pobiegł na bramkę, był w sytuacji sam na sam, ale zagrana przez niego piłka ugrzęzła w jedynej na murawie kałuży i straciliśmy ogromną szansę. Co za pech! Podsumowując goście lepsi, ale my też mieliśmy swoje okazje, a dokładniej miał je Kamil Kanior, jedyny nasz piłkarz w ofensywie, który był zagrożeniem dla rywali.

Po zmianie stron to Victoria rozpoczęła z wysokiego C. W 48′ Bartkowski dograł na prawo do Kaniora, ten okiwał obrońcę i strzelił celnie po długim rogu. Nasza drużyna objęła prowadzenie. Niestety, albo nieuwaga, albo rozprężenie po zdobytym golu spowodowały, że 3 minuty potem nasi piłkarze nie powstrzymali w polu karnym rywali, a ci zagrali „z pierwszej”, strzelili celnie i był remis. Moim zdaniem to był przełomowy moment tego spotkania – za szybko stracona bramka na 1:1. Wtedy, a była bodajże 51′ meczu, goście ruszyli do ataków z jeszcze większym impetem mając nadzieję na przełamanie naszych szyków obronnych. Jednak obrona Victorii broniła się znakomicie, pewnie aż do 80′ meczu. Wtedy znów przed naszym polem karnym rywale wymienili szybko piłkę. Poszło zagranie w kierunku bramki i do piłki wystartował piłkarz Błękitnych i Kamil Kanior. Obaj się zderzyli ramionami, bark w bark, Kamil jeszcze upadając wybił piłkę na rzut rożny, a arbiter podyktował rzut karny. Dla mnie absolutnie niezasłużona kara, decyzja z kapelusza, niesprawiedliwa i krzywdząca nas, gospodarzy. Ten podarowany przez arbitra prezent Błękitni wykorzystali i wyszli na prowadzenie 2:1. Ta decyzja, ten gol załamały nasz zespół. Protestujący poza strefa trener Lisiecki ujrzał czerwony kartonik, a nasi piłkarze przez chwilę byli jakby sparaliżowani. Konsekwencją tej niemocy był stracony trzeci gol po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Potem zespól się otrząsnął i ruszył do odrabiania strat. Bliscy szczęścia byli Kwa, Dałek i Kanior, ale wszystkie te strzały były albo niecelne, albo zbyt lekkie, by zaskoczyć bramkarza Błękitnych i w ten sposób kolejna, szósta porażka stała się faktem. Jest źle, jest smutno, bo widać, że zespół się stara, że walczy, że chce odbić się od dna, ale albo nie starcza umiejętności, albo brakuje sportowego szczęścia, albo decyzje arbitrów są dla nas, nie wiadomo dlaczego, bardzo nieprzychylne. Wystarczy wspomnieć, że 3 mecze przegrywamy po kontrowersyjnych rzutach karnych!

Z drugiej strony trudno nie oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę w ofensywie gramy jednym piłkarzem, który potrafi wygrać pojedynek jeden na jeden, który jest motorem napędowym, który biega po skrzydle i który strzela gole. Jeden Kamil Kanior! Owszem, Kwaczreliszwili też się stara, ale musi do tych starań dołączyć wykończenie, skuteczność… Na poziomie 3. ligi mamy grać, walczyć, zbierać punkty mając w ofensywie jednego piłkarza po prawej stronie boiska? No, panowie to się nie może udać. Przecież to jest tak, jakby ptak miał fruwać o jednym skrzydle! A gdzie lewa strona, co robią piłkarze tam występujący? Może się mylę, ale nie pamiętam ani jednej akcji lewą stroną, z której poszło zagrożenie dla rywali, w meczach rozegranych na naszym boisku! No, chyba, że Kamil Kanior zamienił się pozycjami z kolegą z zespołu. W IV lidze Victoria była dumna ze skrzydeł, na nich opierała grę. Z jednej strony Kanior, z drugiej Wolniewicz, był jeszcze Maciej Szczublewski, i oni atakowali, wozili obrońców, a dzisiaj, postawa skrzydłowych (z wyjątkiem Kamila) to jakiś smutny żart. Tak być nie może!
Ja rozumiem…Patryk Pawłowski kontuzja, Arek Wolniewicz kontuzja, Szczublewskiego nie ma jesienią, ale mamy zastępców i co? Gdzie oni są?

W obronie nadal tracimy za dużo bramek, mimo że w każdy meczu to obrońca, Jakub Bartkowski, jest najlepszym piłkarzem naszej drużyny. Nie inaczej było z Błękitnymi – Jakub biegał, walczył, rozgrywał (miał asystę) do ostatnich sekund meczu. Brawo, bo to prawdziwy zawodowiec. Drużynie nie idzie, nie punktuje, a nasz lider nie obraża się, nie wymyśla, nie ma pretensji do całego świata, a ciężko pracuje w każdym meczu. Dla mnie wzór piłkarza, wzór profesjonalisty.
W ostatnim czasie klub zakontraktował środkowego pomocnika, Jakuba Giełdę, z Polonii Środa Wlkp. I muszę przyznać, że Jakub, mimo że rozrywał z naszych barwach pierwszy mecz, miał dobre wejście. Wzmocnił środek pola, próbował rozgrywać, zanotował kilka fajnych podań, utrzymał piłkę… kto wie, kto wie, może z tej mąki będzie chleb? Oby, bo dotąd w drugiej linii nie mieliśmy lidera!
7 meczów, w tym 6 porażek – dramatyczny bilans, który, moim zdaniem, ma już poważny wpływ na sytuację naszej drużyny i to w skali całego sezonu. Czy zdołamy się obronić? Nie wiem, bardzo bym chciał, ale, jak zaznaczyłem gdzieś wyżej, nie widać światełka w tunelu!
A przed naszym zespołem ogromnie trudne zadanie. W najbliższy piątek jedzie do Czarnkowa grać z podobnie słabą (5 pkt w 6. meczach) tej jesieni Notecią. Niestety, mam i złą wiadomość – do drużyny Noteci wraca, po kontuzji, jej lider, znakomity rozgrywający i równie dobry strzelec – Szymon Piekarski. Victoria nie może już kalkulować. Jeśli chce marzyć o przedłużeniu szans, o grze o cokolwiek w tym sezonie, o emocjach – musi ten mecz w Czarnkowie wygrać, a będzie to naprawdę trudne zadanie, które trzeba wykonać z trenerem na trybunach. Cóż, gramy do końca Panowie! Powodzenia!

Podczas konferencji prasowej, która odbyła się po meczu o meczu wypowiadali się:

Jarosław Piskorz: – Gratuluję swojej drużynie postawy i zwycięstwa, bo walczyła i ten mecz powinna zamknąć w pierwszej połowie. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy strzelić gola, że musimy uważać, bo wiemy w jakiej sytuacji była Victoria, że za wszelką cenę chciała ten mecz wygrać. My byliśmy po 4. zwycięstwach z rzędu i chcieliśmy tę passę kontynuować. Wychodzimy z szatni i nieszczęście – tracimy gola. Na szczęście drużyna szybko się podniosła, szybko uzyskała wyrównanie i to dało nam wiarę w zwycięstwo. I potem rzut karny wykorzystany, rzut rożny wykorzystany i nasza wygrana. Jestem zadowolony, jestem dumny z drużyny. Drużynie Victorii dziękuję za dobry mecz, bo to był otwarty, fajny mecz, w którym dwie drużyny chciały grać w piłkę, super boisko przygotowane, raz jeszcze dziękuję.

Jakub Cierpiszewski: – Gratuluję zwycięstwa trenerowi gości. Przed meczem wiedzieliśmy, że Błękitni są jednym z pretendentów do awansu. My mieliśmy swój plan na ten mecz, realizowaliśmy go – do przerwy było 0:0, mimo że goście mieli więcej z gry, więcej sytuacji bramkowych. Znakomicie otworzyliśmy drugą połowę, zdobyliśmy gola, ale za szybko pozwoliliśmy na wyrównanie. Codo rzutu karnego – decyzję arbitra uważam za bardzo kontrowersyjną. To kolejny karny podyktowany przeciwko nam w końcowych minutach meczu. I to nas zabiło! Trzecia bramka była tego konsekwencją. Mimo porażki chciałem podziękować mojemu zespołowi za walkę, za zaangażowanie, za to, że na boisku nasi piłkarze zostawili mnóstwo zdrowia.

Wyniki meczów 7. kolejki:
06.09.2025

16:00 Victoria Września – Błękitni Stargard 1-3
16:00 Lipno Stęszew – Tłuchowia Tłuchowo 0-2
15:00 Kluczevia Stargard – Wybrzeże Rewalskie Rewal 0-0
13:00 Elana Toruń – Flota Świnoujście 3-2
13:00 Cartusia Kartuzy – Polonia Środa Wlkp. 1-1
07.09.2025
11:00 Wikęd Luzino – Pogoń II Szczecin 6-0
14:00 Pogoń Nowe Skalmierzyce – Wda Świecie 0-1
17.09.2025
16:00 Lech II Poznań – Steico Noteć Czarnków

Zapowiedź meczów 8. kolejki:
12.09.2025

18:00 Zawisza Bydgoszcz – Pogoń Nowe Skalmierzyce
19:00 Polonia Środa Wlkp. – Lipno Stęszew
17:00 Steico Noteć Czarnków – Victoria Września
13.09.2025
12:00 Wybrzeże Rewalskie Rewal – Wikęd Luzino
15:00 Tłuchowia Tłuchowo – Cartusia Kartuzy
17:00 Flota Świnoujście – Kluczevia Stargard
15:00 Błękitni Stargard – Lech II Poznań
14.09.2025
15:00 Wda Świecie – Elana Toruń
15:00 Pogoń II Szczecin – Unia Swarzędz

Tabela

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia