Czy żenujący spektakl wymusi wstrząs?!

W meczu „o życie” – o życie trenera, piłkarzy, o życie klubu w 3 lidze, Victoria pokazała się z jak najgorszej, tej absolutnie bezradnej jak dziecko we mgle strony. Smutek, żal, wściekłość, rezygnacja, wstyd, zawód, niedowierzanie – te i wiele innych emocji i stanów towarzyszyło kibicom oglądającym „popisy” piłkarzy w przegranym 0:1 meczu z Tłuchowianką w Tłuchowie. Tak, to był zdecydowanie najgorszy mecz drużyny Pawła Lisieckiego w tym sezonie, wobec którego nie można przejść obojętnie.

Od sobotniego wieczora nie potrafię sobie znaleźć miejsca, jestem przybity, przygnębiony, załamany tym, co widziałem na ekranie laptopa oglądając mecz beniaminków Tłuchowia – Victoria. Chodzę tak już 3 dni nie mogąc napisać zdania, nie chcąc „wrzucać granata” do ogródka Victorii, bo w dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się klub nie przystoi „kopać leżącego”. W sobotnie popołudnie wierzyłem, byłem pewien, że na boisku rywala Victoria pokaże swoją jakość, pokaże walkę, zaangażowanie, ambicję, że z Tłuchowa drużyna przywiezie komplet punktów. A tymczasem obejrzałem festiwal totalnej bezradności, popisy piłkarzy truchtających po placu bez ładu i składu, ale przede wszystkim bez chęci odniesienia zwycięstwa. Powiem na wstępie tego tekstu – mecz w Tłuchowie Victoria przegrała z zespołem, z całym szacunkiem dla rywali, którego piłkarze mieli problem z kopnięciem piłki celnie do przodu. Tak, to nie żart – w starciu z taką ekipą Victoria była bezradna! Dlaczego? Bo Tłuchowia, w przeciwieństwie do naszych „piłkarzy”, biegała i walczyła jak lwica broniąca swoje lwiątka, bo dla zawodników z Tłuchowa nie było straconych piłek, bo mimo gry w osłabieniu, swoją ambitną, nieprawdopodobnie waleczną, nieustępliwą postawą nadrabiała wszystkie braki w wyszkoleniu, bo niwelowała różnicę jakości piłkarskiej, która była po naszej stronie. I to na Victorię wystarczyło! Po meczu gospodarze padli na murawę z wyczerpania, nie byli w stanie się z niej podnieść – a nasi? Zwiesili głowy i zeszli z murawy jak urzędnicy po 15:00 wychodzą z biura, jakby nic się nie stało – i tej postawy za nic w świecie nie jestem w stanie tej drużynie wybaczyć i z taką postawą nie potrafię się pogodzić.

Byłbym niesprawiedliwy, gdybym wrzucił wszystkich do jednego worka – dlatego muszę, by nie skrzywdzić, wyrazić ogromne słowa uznania i docenić grę Jakuba Bartkowskiego. Ten GOŚĆ nie musiał by nic, mógłby grać spokojnie, poprawnie, a jest wzorem do naśladowania, wzorem zaangażowania, walki, właściwej, sportowej postawy – znakomicie broni i był dużymi okresami czasu najbardziej wysuniętym naszym graczem w ofensywie. I mam tylko nadzieję, że nie przestanie mu się chcieć! Podobnie Marcin Stromecki – pan piłkarz w środku pola i szkoda, że po kontuzji Michała Golińskiego musiał cofnąć się do linii defensywnej. Do chwili zejścia z boiska bardzo dobrze prezentował się wspomniany Goliński, w środku walczył jak zawsze Wiktor Strzelczyk i proszę mi wybaczyć, ale na tym koniec. Każdy z kibiców, którzy oglądali ten antymecz Victorii ma oczywiście prawo do swoich ocen, ale ja tak to widziałem. To był zdecydowanie słaby mecz Kamila Kaniora, na którym dotąd opierała się siła ofensywna naszej drużyny. Więc jeśli zabrakło Kamila, to jak Państwo myślicie, ktoś go zastąpił? Istniała w ogóle jakaś ofensywa? Ano NIE!
Owszem, Victoria miała piłkę przy nodze, bo ma lepszych niż Tłuchowia piłkarzy, tylko futbol, który zaproponowała nijak nie przystawał do potrzeb i wymagań 3 ligi. Futbol chodzony pt. „ja do ciebie, ty do mnie” mogą grać old boye, bo nie mają siły do biegania, albo Barcelona, która czyni tak z wyboru, a która jednym prostopadłym podaniem potrafi zmienić wydarzenia na boisku i losy meczu.
O samym meczu pisał nie będę – nie ma o czym. Ogólnie tylko – w pierwszej połowie, mimo naszej tzw. przewagi optycznej, oddaliśmy jeden celny strzał na bramkę gospodarzy (Witold Walkowiak) i jednego gola straciliśmy. Jak? Gol kuriozum. Z daleka, ze stojącej (rzut wolny) piłki piłkarz Tłuchowii wrzuca piłkę w pole karne, ale tak, by ją wkręcać w kierunku bramki. I uwaga – nikt, podkreślam NIKT z naszych zawodników stojących w polu karnym i bramkowym nie robi do lecącej piłki żadnego ruchu, nikt nie wystawia nogi, nie nadstawia głowy, by ją wybić. Wszyscy, razem z bramkarzem, stoją jak zaklęci i piłka wpada do siatki.
W drugiej połowie, ok. 50 minuty zawodnik gospodarzy ogląda drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną, co sprawia, że Victoria przez 40 minut gra w przewadze. Efekt tej przewagi? Niewykorzystany rzut karny – karygodnie wykonany przez Kwaczreliszwili’ego (praktycznie w środek bramki, idealnie dla bramkarza) ! Wszystko? Wszystko!

Victoria w drugiej części, mając przewagę zawodnika, osiągnęła ogromną przewagę, z której jednak nic nie wynikało, NIC! Drużyna grała bowiem za wolno, niedokładnie, schematycznie i co najważniejsze nie stwarzała sytuacji bramkowych, nie oddawała strzałów na bramkę rywala zajęta klepaniem w te i we w tę. Jak miała to uczynić skoro nikt z naszych nie pchał się do ofensywy – czasem w pierwszej linii był Kwaczreliszwili, a czasem nie było nikogo (graliśmy w przewadze)! Brakowało jakiegokolwiek pomysłu na sforsowanie obrony rywali. Przykro to pisać, ale niedołężnie i smutno to wszystko wyglądało.

Nie czas i miejsce na to, by komukolwiek tutaj sprawiać przykrość, czy trenerowi, czy piłkarzom, kompletnie nie o to chodzi, bo wszystkim nam, całemu piłkarskiemu środowisku Wrześni zależy na tym, by Victoria grała jak najlepiej i utrzymała się w 3. lidze, ale… ale patrząc na nasz ostatni mecz na usta cisnęła się jedna myśl – tutaj nic nie gra, nic nie pasuje!
Oglądając te męczarnie widać było jak na dłoni, że w tej drużynie nie ma chemii, że jedni walczą i się starają (zdecydowana mniejszość), a inni po prostu są, czasem kopną piłkę, czasem potruchtają i to wszystko. Nie ma w tej drużynie zasady muszkieterów: jeden za wszystkich – wszyscy za jednego! To widać i czuć! Nie ma w tej drużynie wspólnej walki, wspólnego wysiłku – tutaj każdy sobie rzepkę skrobie i mam wrażenie, że z tym trener Paweł Lisiecki sobie nie poradził. Paweł to kulturalny, inteligentny człowiek – i być może chciał właśnie w ten sposób tę drużynę prowadzić, a trafił na opór, którego, jak dotąd, nie przezwyciężył. Dlaczego? Bo mam wrażenie, że dla niektórych piłkarzy Victoria stała się taką bezpieczną przystanią – jest kasa, może nie największa, ale pewna, gramy sobie w 3. lidze i wszystko pasuje. 10 kolejek za nami, bawimy się dalej! I taka postawa, takie podejście zabija futbol, zabija marzenia, zabija ambicje klubu i tych piłkarzy, którym się chce!!!

I tak być absolutnie nie może, i to jest teraz poważne wyzwanie, które stoi przed trenerem i zarządem – wyzwanie polegające na wyeliminowaniu takiej postawy. Trzeba tym „ambitnym” uzmysłowić, że stanowią element układanki, że jeżeli nie zechcą grać i angażować się na najwyższym swoim poziomie, to staną się elementem niepotrzebnym, tym, który na koniec rundy jesiennej zostanie wymieniony! Prosto, jasno, konkretnie! Tutaj już nie ma czasu na „salony”, na kurtuazję. Wymagał bym zarówno od trenera, jak i zarządu zdecydowanych działań w tej sprawie.

Jest jeszcze jednak kwestia, która przy okazji meczu w Tłuchowie rzuciła mi się w oczy, a o której na wstępie tego tekstu już pisałem. Tą kwestią jest bieganie drużyny. Tłuchowia biegała jak szalona, jak natchniona, jak nakręcona – ona wierzyła, że walką, zaangażowaniem ten mecz, mimo gry w osłabieniu, może wygrać i wygrała. Jakże blado na tle Tłuchowii biegała Victoria, jakże jej brakowało przyspieszenia, dynamiki, agresywności. I to jest poważny problem, który nasz zespół ma, biorąc pod uwagę postawę innych drużyn, z którymi się mierzyliśmy. Praktycznie wszystkie one lepiej biegały – więcej, szybciej, dynamiczniej i agresywniej od nas. Od pewnego czasu oglądam w internecie mecze innego beniaminka Lipna Stęszew – kochani, jak oni biegają, aż się chce patrzeć, aż otwieram oczy szeroko i zawsze mówię sobie – żeby nasza Victoria tak biegała. Owszem, Lipno też przegrywa mecze, bo nie ma jakości – my teoretycznie, na papierze, mamy ją większą – ale jak oni walczą, jak dynamicznie i szybko uruchamiają się całą drużyną do ataku, jak znakomicie, szybko i z ogromnym poświęceniem wracają do obrony. Mam ogromny podziw dla trenera Arkadiusza Kaliszana za to, że mimo kłopotów, jakie klub posiada, a może właśnie dzięki tym kłopotom, Lipno Stęszew stanowi jedność, stanowi monolit. Tam widać jak na dłoni, że jeden za drugiego pójdzie w ogień! I to jest ogromna zasługa trenera, to jest coś nieuchwytnego, nieokreślonego, ale coś co porywa drużynę do walki, coś co daje jej siłę i wiarę w zwycięstwo, coś co niesie wszystkich jak na skrzydłach i to coś nazywa się Team Spiryt.
Victoria tego nie posiada, Victorię nic nie niesie, Victorii nic nie napędza, w Victorii nie ma atmosfery, w Victorii nie ma tego ducha zwycięzcy i i to jest najsmutniejsza moja konstatacja na dzisiaj.

I co w takim razie zrobić? Na szczęście nie ja muszę podejmować decyzje, ale wiem, że zarząd musi coś zrobić, po prostu musi! Tej drużynie potrzebny jest wstrząs! Kulturalny, inteligentny, spokojny sposób prowadzenia tego zespołu, jaki zastosował trener Paweł Lisiecki nie zdał egzaminu. Może ten model należy zmienić i zastosować inny, autorytarny, zdecydowany? Może trzeba całe to towarzystwo przysłowiowo wziąć za jaja i zaprowadzić w tej grupie nowe porządki? Nie wiem. Wiem, że tak dalej, w takim marazmie, smutku, zniechęceniu, takiej depresji, totalnej niemocy tkwić nie można – tylko jak z niej wyjść? I czy to wyjście jest możliwe? Szczerze mówiąc nie wiem, ale trzeba wierzyć, że tak! A przed nami Polonia Środa opromieniona wygraną z Zawiszą! Aż strach się bać 🙁

Wyniki 10. kolejki meczów:
27.09.2025

15:00 Tłuchowia Tłuchowo – Victoria Września 1-0
18:00 Pogoń II Szczecin – Lipno Stęszew 3-4
15:00 Steico Noteć Czarnków – Kluczevia Stargard 1-1
13:00 Cartusia Kartuzy – Unia Swarzędz 1-0
15:00 Błękitni Stargard – Wda Świecie 1-2
10 kolejka – 28.09.2025
15:00 Wybrzeże Rewalskie Rewal – Pogoń Nowe Skalmierzyce 1-1
17:00 Polonia Środa Wlkp. – Zawisza Bydgoszcz 2-1
15:00 Flota Świnoujście – Lech II Poznań 1-2
13:00 Elana Toruń – Wikęd Luzino 2-1

Zapowiedź meczów 11. kolejki:
03.10.2025

18:00 Zawisza Bydgoszcz – Błękitni Stargard
11 kolejka – 04.10.2025
12:00 Wikęd Luzino – Tłuchowia Tłuchowo
15:00 Wda Świecie – Wybrzeże Rewalskie Rewal
16:00 Victoria Września – Polonia Środa Wlkp.
13:00 Unia Swarzędz – Flota Świnoujście
12:00 Pogoń Nowe Skalmierzyce – Steico Noteć Czarnków
14:30 Lipno Stęszew – Cartusia Kartuzy
12:00 Lech II Poznań – Pogoń II Szczecin
11 kolejka – 05.10.2025
14:00 Kluczevia Stargard – Elana Toruń

Tabela

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia