Obiecuję, że zrobię wszystko, co w mojej mocy!

Września zasługuje na 3. ligę, na to by w niej grać na stałe i to było i jest moją motywacją, która spowodowała, że podjąłem się tego zadania. Ja wiem, że obecnie drużyna ma poważny problem i tu nie chodzi tylko o miejsce w tabeli, ale też o to jak wygląda kadra tego zespołu i w jakiej jest dyspozycji. Nie ukrywam, że chciałbym uratować 3. ligę dla wszystkich – dla miasta, dla kibiców i dla piłkarzy.

Dzień dobry Panie trenerze, miałem już okazję witać Pana na swym blogu sportwrzesnia.pl, tym razem witam Pana osobiście w imieniu swoim i moich Czytelników, kibiców wrzesińskiego sportu.

– Dzień dobry Panu, witam też wszystkich kibiców Victorii.

Od 10 miesięcy jest Pan bez pracy trenerskiej. Dlaczego zgodził się Pan na objęcie sterów w Victorii, skoro wcześniej, z tego co wiem, odmawiał Pan klubom trzeciej i czwartej ligi, m. in. Sokołowi Kleczew, czy Kotwicy Kórnik?

– Tak, to naprawdę bardzo dobre pytanie. Otóż bez pracy w piłce seniorskiej jestem od listopada 2024, ale przez cały ten czas miałem styczność z piłką nożną młodzieżówą. Jestem też trenerem reprezentacji Polski U-17 piłkarzy chorych na cukrzycę. To był też czas na lekki odpoczynek od piłki seniorskiej po 19 latach pracy, czas na nowe szkolenia, czas na złapanie spokoju, dystansu, na nowe, świeże spojrzenie na futbol. Tak, ma pan rację, miałem oferty z klubów 5-ligowych, 4-ligowych i 3-ligowych z dużymi aspiracjami. Oferta Victorii nie była jedyną. Ale ja niegdyś jako zawodnik, potem jako trener miałem okazję trochę czasu spędzić na tych obiektach. Znam w środowisku wrzesińskiej piłki kilka osób i to co mnie najbardziej zmotywowało do powrotu, i mówię o tym szczerze, to sympatia dla tej piłkarskiej społeczności, która skupiona jest wokół Victorii. Września zasługuje na 3. ligę, na to by w niej grać na stałe i to było i jest moją motywacją, która spowodowała, że podjąłem się tego zadania. Ja wiem, że obecnie drużyna ma poważny problem i tu nie chodzi tylko o miejsce w tabeli, ale też o to jak wygląda kadra tego zespołu i w jakiej jest dyspozycji. Nie ukrywam, że chciałbym uratować 3. ligę dla wszystkich – dla miasta, dla kibiców i dla piłkarzy.

Chciałby Pan przejść do historii klubu, bo z pewnością, w przypadku powodzenia Pana misji tak właśnie by było…

– Do historii to już przeszedł Paweł Lisiecki, z którym się znam, z którym jesteśmy kolegami. Razem graliśmy w Calisii, wtedy się poznaliśmy. Paweł, podczas swojej 3-letniej drogi, jaką przebył z Victorią, wywalczył upragniony awans. To ogromny sukces. Byliśmy w kontakcie, czasem dzwoniliśmy do siebie, wymienialiśmy uwagi, poglądy, nasze relacje zawsze były pozytywne. Teraz przyszedłem na jego miejsce, rozmawialiśmy, Paweł zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli to nie będę ja, to będzie ktoś inny, może obcy. I powtarzam, ja cały czas myślę o tym, by poprawić bardzo trudną sytuację Victorii i obiecuję, że zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby tę ligę uratować. Bo zdaję sobie sprawę z tego, że bardzo ważne jest dobro zespołu i dobro piłki nożnej we Wrześni, ale wiem też, że obecnie rzeczą najważniejszą, priorytetem jest utrzymanie Victorii.

Powiedział Pan, że wierzy w utrzymanie zespołu, bo Września zasługuje na 3. ligę. Na czym Pan opiera swój optymizm, bo dzisiaj kibice, całe sportowe środowisko jest może nie załamane postawą i wynikami Victorii, ale na pewno jest podłamane, smutne i zaskoczone aż taką słabością?

– Tak, zdążyłem się zorientować, że panuje duże rozgoryczenie, że atmosfera nie jest najlepsza, bo jak to? Drużyna bardzo dobrze grała w IV lidze, robiła znakomite wyniki, a w nowym sezonie nic nie działa. Trzeba sobie w tym momencie odpowiedzieć na pytanie – jakim kosztem Victoria wywalczyła awans? Kontuzje Groszkowskiego, Pawłowskiego, Krawczyńskiego, Maćkowiaka – przecież Victoria osiągnęła awans grając „na oparach”. I bardzo dobrze, że wywalczyła, bo w przypadku braku awansu, kolejny sezon byłby zaprzepaszczony. Dlatego chylę czoła, „Szapo ba” dla zarządu, kadry trenerskiej, dla zawodników. Dzisiaj Victoria jest w 3. lidze, owszem, ma kłopoty, ale gra na zdecydowanie już wyższym poziomie, do Wrześni przyjeżdżają zdecydowanie lepsze zespoły, kibice oglądają kompletnie inny futbol niż w IV lidze. Zarząd, ze wzgl. na baraże, na późno zakończony sezon budował kadrę w oparciu o tych zawodników, którzy byli dostępni na rynku. I trzeba te fakty wziąć pod uwagę. Ja wiem, że łatwo jest krytykować, ale proces budowy tej drużyny, jej stan, jej dyspozycja wynikają z długości ubiegłego sezonu, ilości kontuzji, czasu przygotowań. I pamiętajmy 3. liga, a IV liga to przepaść! To liga trudniejsza o niebo pod wzgl. fizycznym i pod wgl. jakości czysto piłkarskiej. Są drużyny, które zatrudniają samych zawodowych piłkarzy, z których nikt nie pracuje, są drużyny jeszcze półamatorskie, gdzie piłkarze grę w piłkę godzą z pracą i są mixy takie jak we Wrześni, gdzie mamy piłkarzy zawodowych i amatorów.

A z czego wynika mój optymizm? Cóż, wszystko co robię, robię z pasją. Chciałem też powiedzieć, że mam co robić w życiu, ale uznałem, że jest to dobry moment, by podjąć się tego bardzo trudnego wyzwania.

A sytuacja jest bardzo trudna i nie mam tylko na myśli pozycji w tabeli. Był pan wczoraj i dzisiaj na treningu, widział pan, że miałem do dyspozycji 17-18 piłkarzy, a przed nami bardzo trudny mecz z Polonią Środa Wielkopolska, która wygrała w ostatniej kolejce z liderem, Zawiszą Bydgoszcz, a Victoria grając w przewadze przegrała w Tłuchowie. Mimo to trzeba myśleć pozytywnie, trzeba myśleć optymistycznie. Jestem człowiekiem, który lubi trudne sytuacje, często w życiu z tych trudnych sytuacji wychodziłem obronną ręką i wierzę, że tak będzie i tym razem.

Właśnie, właśnie, w kibicowsko-piłkarskim środowisku panuje opinia, że Pan lubi trudne sytuacje, lubi trudne wyzwania.

– Powiem tak. Najlepiej by było, gdyby ta opinia została podtrzymana w perspektywie najbliższych 8. tygodni, bo to by oznaczało, że drużyna Victorii może opuści strefę spadkową. Jednak nawet gdyby tak się stało, to nie zwalnia nas z ciężkiej pracy, jaką założyłem w kolejnym roku kalendarzowym, bo żadna, nawet największa liczba punktów zdobyta jesienią, nie daje nam gwarancji utrzymania na wiosnę.

Panie trenerze, czy oglądał Pan mecze Victorii, czy ma pan już jakiś pogląd na zespół, który Pan objął?

– Tak, oglądałem mecze, oglądałem mecz z Czarnkowem, z Tłuchowią, oglądałem skróty, strzelone i tracone bramki. Victoria nie traci za dużo goli, ale bardzo mało strzela i tu jest ogromny problem. Chcielibyśmy to odbudować pod tym kątem budowaliśmy obecny mikrocykl. Po pierwsze po to, bym poznał zespół, jego słabsze i mocniejsze strony, a po drugie by piłkarze podnieśli głowy, uwierzyli w siebie, bo jeżeli grasz któryś z rzędu mecz i nie strzelasz bramki, to trudno z takiej gry czerpać przyjemność. Wszyscy wiemy w jak dramatycznych okolicznościach Victoria przegrała ostatni mecz: gra w przewadze, niewykorzystany rzut karny… niestety, to nie rzutuje dobrze na psychikę zawodników i raczej nikt po takim meczu nie wychodzi uskrzydlony na następny trening.

Uważa Pan, że najtrudniejsze zadanie przed meczem z Polonią Środa Wielkopolska to podniesienie psychiki drużyny, dać jej wiarę, argumenty i uświadomić im, że mogą walczyć? To będzie bardzo trudne!

– Ma pan rację, ale ja w swojej pracy trenerskiej przeżyłem już takie mecze, w których skład mojej drużyny był teoretycznie słabszy, rywal zdecydowanie silniejszy, a mimo to udawało się mojej drużynie uzyskać korzystny wynik.

Wróćmy jeszcze na chwilę do oceny zespołu – to prawda, ma Pan rację – Victoria nie traci hurtowo goli, traci ważne bramki, często po kontrowersyjnych rzutach karnych, czy mówiąc delikatnie, w wyniku dziwnej, statycznej, wręcz nieudolnej postawy w obronie. Ale najbardziej kuleje ofensywa. Do tej pory opierała się na Kamilu Kaniorze, a jak go „zabrakło” w Tłuchowie, bo zanotował słabszy mecz, to już nie było nikogo, pustynia!

– Oczywiście, że tak być nie może! A przecież przyjeżdża do nas Polonia Środa Wlkp., która o słabych i lepszych stronach Victorii wiedzieć będzie wszystko, może więcej niż ja, który swoich piłkarzy dopiero poznaje. Mnie motywuje to, że kiedy już ich poznam, to oni będą robić progres, ta drużyna będzie się rozwijać. Jestem przekonany, że mimo iż jest tak źle, to będzie tylko lepiej.

To jak Pan widzi ten mecz z Polonią?

– Powiem panu tak, jest tyle pracy, tyle rzeczy i spraw trzeba było przeorganizować i nadal to się dzieje, że więcej na ten temat będę mógł powiedzieć po treningu, w piątek wieczorem. Teraz zbieram informacje, robię analizy, muszę to wszystko zmieścić w obowiązującym procesie treningowym, szukam rozwiązań, zastanawiam się nad młodzieżowcami, szukam ustawień, jest wiele, wiele pracy. A najtrudniejsze jest to, że po ostatnim meczu z Tłuchowią, z treningów wypadło 3 piłkarzy: Hubert Szaufer ma złamaną kość stopy, kontuzję twarzy ma Olek Kluczyński, a kontuzję biodra Michał Goliński. Bardzo mocno zaburza mi ta sytuacja proces przygotowania do meczu. Mimo wszystko nie poddaję się, jestem tutaj po to, by zrobić wszystko dla wrzesińskiej społeczności, by utrzymać 3. ligę. Taki jest mój cel i z obranej drogi nie zejdę!

Panie trenerze, jeszcze słowo o meczu z Polonią. To bardzo silny rywal, my bardzo poważnie osłabieni. Pewnie nikt rozsądny nie wspomni o zwycięstwie, ale wszyscy kibice oczekują godnej sportowca postawy, walki, ambicji i serca, bo ostatnie mecze, ten z Pogonią II i ten w Tłuchowie, były ogromnym rozczarowaniem.

– Też życzę sobie, by tak było, by nasza drużyna pokazała wolę walki, zagrała z dużym zaangażowaniem, by jej postawa zdobyła uznanie kibiców.

Panie trenerze, bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę oczywiście powodzenia, zarówno w meczu z Polonią, jak i w realizacji swego głównego zadania – utrzymania Victorii na 3.ligowym poziomie.

Fot. Grzegorz Czerniak

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia