Z własnej woli stanęli na skraju przepaści!

Czy można, prowadząc 1:0, grając sumie może nie dobry, ale poprawny mecz, kontrolując wydarzenia na boisku, nagle cofnąć się całą drużyną we własne pole karne, rozpaczliwie się bronić, a potem, w odstępie 12. minut stracić 2 gole, przegrać wygrany mecz i „wbić sobie gwóźdź do trumny” pt. spadek z ligi? Victoria udowodniła, że można! Niestety, sprawiła również, że ogromny wysiłek, jaki podjęła tej wiosny by uratować ligę, może pójść na marne! Oby tak nie było, obym się mylił!

Od wczoraj nie mogę usiedzieć spokojnie, nie mogłem spać, bo nie mogę sobie tego wszystkiego, co się wydarzyło na murawie stadionu w Swarzędzu, w głowie poukładać – tak mnie to boli! Tysiące pytań, zero racjonalnej odpowiedzi. Bo jakże tak? Jak można grać spokojnie, kontrolować mecz, strzelić gola i przestać grać, „zabrać klocki i wyjść z piaskownicy”? Jak można bronić wyniku od 53. minuty wiedząc, że taka postawa musi zakończyć się katastrofą? Jak można jechać do jaskini lwa, do drużyny także walczącej o utrzymanie i nie bić się jak o życie? Jak można w ciągu całego meczu oddać na bramkę rywali bodajże jeden celny strzał i to z rzutu karnego? Jak można myśleć o zwycięstwie na trudnym terenie, skoro tak naprawdę walkę z rywalem podejmuje może 5-6 piłkarzy, a reszta udaje, że gra w piłkę? Jak można stracić coś, na co pracuje się kilka miesięcy i to w tak głupi, frajerski wręcz sposób? Jak można, jak można, jak można… Niestety, w przypadku Victorii okazuje się, że wszystko można!

Nie chcę tutaj bić piany, nie chcę nikogo obrażać, wytykać mu błędy, brak zaangażowania, nie chcę podnosić temperatury wrzenia w „klubowym kotle”, bo myślę sobie, że wrze w nim dostatecznie mocno. Ale muszę wspomnieć, muszę, bo się uduszę, że jestem pełen podziwu dla Miszy Mazura, który po dramatycznie słabym występie z Wikędem, w Swarzędzu walczył za trzech, na całym boisku, ogromny szacun Misza za walkę, wielka rózga za faul! Muszę wspomnieć o Jakubie Bartkowskim, który nie tylko znakomicie bronił, ale i zdobył dla naszego zespołu bramkę, szacun Jakub! Muszę wspomnieć o Olku Theusie i Marcelu Węcławku, którzy absolutnie nie zawiedli i muszę wspomnieć o Remigiuszu Arcimowiczu, który wystawiony na ogromną próbę, tak naprawdę tę próbę, mimo puszczenia dwóch goli, zaliczył. A, i jeszcze słowo o Michale Golińskim, który jak zawsze biegał od pola do pola karnego i który wywalczył rzut karny.
Jak to?… Pomyślą sobie Kibice – Victoria straciła 2 gole, a ja wyróżniam tylko piłkarzy grających w defensywie? To nie jest normalne! Oczywiście, że w normalnych warunkach nie jest, ale w przypadku naszej Victorii wszystko jest możliwe! Dlaczego?
Otóż, dlatego nie wspomniałem słowem o piłkarzach, którzy w jakikolwiek sposób, nawet najmniejszy, powinni odpowiadać za ofensywę, bo czegoś takiego jak „gra ofensywna” nie było, nic takiego nie istniało! Przeciwko tak słabej piłkarsko, ale przepełnionej ambicją i poświęceniem, drużynie Unii, nie stworzyliśmy żadnej, powtarzam żadnej mniej, czy bardziej klarownej sytuacji strzeleckiej, bramkowej. Mało tego, piłkarze odpowiadający teoretycznie za ofensywę nie tylko nie atakowali rywali, ale nie brali udziału w grze defensywnej, w żadnym, nawet minimalnym stopniu. Unici, kompletnie nie atakowani wchodzili w naszą strefę obronną jak w masło. Sam Mazur nie był w stanie załatać wszystkich dziur i zastąpić stojących, przyglądających się jego wysiłkom kolegów.

To co w takim razie robili, nazwijmy ich, „zawodnicy ofensywni” (piszę w cudzysłowie, bo z ofensywą mieli oni tyle wspólnego, co ja z podbojem kosmosu)? Powtarzam, co oni robili na murawie? No właśnie,… Nie wiem nawet, czy oni sami wiedzą! W „meczu o 3. ligowe życie” nie pomagali, nie walczyli, nie istnieli…!
Nie jest moim zamiarem potępianie w czambuł i pastwienie się nad tymi, którzy najbardziej zawiedli. Myślę sobie, że oni doskonale zdają sobie z tego sprawę. Mam też nadzieję, że zdają sobie sprawę także z tego, jakie konsekwencje przyniosła porażka w Swarzędzu. Otóż, żeby nie było, bardzo, całym sercem i duszą pragnę, by Victoria zachowała 3. ligowy byt, całym sercem i duszą od 2. miesięcy staram się pisać o niesamowitej walce drużyny z przeciwnościami losu i z rywalami, całym sercem i duszą cieszę się z osiąganych sukcesów, heroicznej postawy, całym sercem i duszą wierzę w powodzenie tej misji, ale…jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach i śmiem twierdzić, że frajerska, bezsensowna porażka w Swarzędzu może być „gwoździem do trumny”. Nie chcę już roztrząsać gier drużyn, które tak jak Victoria walczą, ale powiem krótko – zielono-biali są pod ścianą, czy jak kto inny powie, stoją nad przepaścią i aby „trafić do raju” muszą wygrać 3 pozostałe mecze! Koniec, kropka!

Tylko… czy są w stanie? Grając tylko obroną, jak w Swarzędzu, z Polonią Śr., czy z Wikędem, NIE! Grając w sposób zrównoważony, zachowując balans między obroną i atakiem, jak w Skalmierzycach, jak w Szczecinie, jak w Stargardzie, jak w Kartuzach, TAK! Ale czy są w stanie tak zagrać…?
Biorąc pod uwagę ostatnie mecze, w każdym kolejnym Victoria grała gorzej, bardziej nerwowo, mniej precyzyjnie, mniej dokładnie, mniej skutecznie – czy Swarzędz był apogeum tego spadku dyspozycji, formy? Czy może…nie, nie, nie chcę nawet myśleć. Lipno pojechało do Stargardu i rozbiło Kluczevię 3:0. I tylko zwycięstwo w sobotę może przedłużyć nasze marzenia! Tylko zwycięstwo! Czy Victoria jest w stanie, po dwóch porażkach z rzędu, się podnieść, wygrać z walczącą „o pietruszkę” Kluczevią? Najważniejsze zadanie, jakie stoi przed trenerem Łukaszem Bandoszem, to zbudowanie mentalu, odbudowanie atmosfery, zbudowanie wiary i zbudowanie chęci gry, pragnienia walki, czyli cech, których, nie wiedzieć czemu, zabrakło w Swarzędzu.
Na koniec moich rozważań chciałbym zaapelować do piłkarzy – Panowie, tak naprawdę gracie mecz ostatniej szansy! Chciałbym, byście mieli tego świadomość i by ta świadomość była widoczna w waszych poczynaniach na boisku. Zostały 3 mecze – wykrzesajcie z siebie te ostatnie pokłady energii, udowodnijcie, że walczycie nie tylko dla siebie, o pieniądze, kariery, kontrakty, ale że walczycie także, a może przede wszystkim, dla zielono-białych barw, dla naszego klubu, w 95. rocznicę jego powstania. Wygrajcie te mecze także dla nas, dla Kibiców! Powodzenia Panowie! Do boju Victoria!

Wyniki meczów 31. kolejki:
13.05.2026

19:00 Zawisza Bydgoszcz – Wda Świecie 1-0
17:00 Wybrzeże Rewalskie Rewal – Flota Świnoujście 1-3
17:00 Wikęd Luzino – Cartusia Kartuzy 3-0
17:00 Unia Swarzędz – Victoria Września 2-1
17:00 Tłuchowia Tłuchowo – Lech II Poznań 3-1
17:00 Pogoń Nowe Skalmierzyce – Błękitni Stargard 0-0
17:00 Pogoń II Szczecin – Elana Toruń 4-0
17:30 Steico Noteć Czarnków – Polonia Środa Wlkp. 2-0
17:00 Kluczevia Stargard – Lipno Stęszew 0-3

Zapowiedź meczów 32. kolejki:
16.05.2026

17:00 Wda Świecie – Tłuchowia Tłuchowo
14:00 Victoria Września – Kluczevia Stargard
18:00 Cartusia Kartuzy – Pogoń Nowe Skalmierzyce
17.05.2026
16:00 Polonia Środa Wlkp. – Wybrzeże Rewalskie Rewal
12:00 Lipno Stęszew – Wikęd Luzino
12:00 Lech II Poznań – Zawisza Bydgoszcz
15:00 Flota Świnoujście – Pogoń II Szczecin
15:00 Elana Toruń – Unia Swarzędz
15:00 Błękitni Stargard – Steico Noteć Czarnków

Tabela

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia