To było bolesne zderzenie ze „ścianą”!

Victoria przegrała z wiceliderem, Wikędem Luzino, 0:1 i dobiegła końca jej seria 10 meczów bez porażki. Ten mecz, szczególnie w I części to było „przepychanie ściany”, którą Wikęd postawił na środku boiska i zza tej ściany z ogromną intensywnością, szybkością i konsekwencją wyprowadzał bardzo groźne ataki. Z tą „ścianą” nasza drużyna nie potrafiła sobie poradzić. Jednak w drugiej odsłonie zmienił się obraz tego meczu.

Odrobina historii… Wikęd Luzino awansował do 3. ligi w sezonie 2022/23. Spadł z niej rok później, w czerwcu 2024. W kolejnym sezonie wygrał z ogromną przewagą IV ligę pomorską i w czerwcu ub. roku, podobnie jak Victoria, znów był w 3. lidze. Ale ubiegłoroczny awans przyniósł za sobą mądre decyzje. Wikęd, mający poważnego mecenasa i duże możliwości finansowe (Wikęd – fabryka drzwi zewnętrznych do domów i mieszkań), pomny wcześniejszych doświadczeń i chcący uniknąć ponownego spadku, zbudował kadrę, która nie tylko nie ma żadnych problemów z utrzymaniem, ale która dzisiaj walczy z bydgoskim Zawiszą o awans do II ligi i moim zdaniem nie jest w tej walce bez szans, bo formacja ataku: Koniuszy, Sosnowski, Kurbiel jest w stanie pokonać każdą obronę.
I z tak znakomitym, jak na warunki trzecioligowe, zespołem przyszło się zmierzyć naszej Victorii w ostatniej kolejce gier. Przed meczem wiadomo było, że będzie trudno, ale chyba nikt nie spodziewał się, że aż tak trudno. Tak, od 2. czy 3. tygodni piszę o tym, że Victoria ma serię spotkań z bardzo mocnymi rywalami – kolejno z Polonią Środa, z Elaną Toruń i z Wikędem Luzino, ale tak naprawdę to Wikęd był prawdziwym wyzwaniem, szczytem, którego nie udało się pokonać i to z kilku powodów. Ale zanim o tych powodach, to skład, jaki trener Łukasz Bandosz asygnował do gry:

Od pierwszych minut Wikęd zamknął Victorię na jej połowie, na środku boiska postawił ścianę i non stop bardzo groźnie atakował. Wrażenie musiała robić szybka, agresywna gra gości i ich plan na mecz. Victoria broniła się dzielnie, a wszystkie oczy zwrócone były na naszego bramkarza, który na skutek kontuzji Sebastiana Lorka, debiutował w naszej bramce na 3. ligowym poziomie. Jednak młody, 20-letni Remigiusz Arcimowicz, radził sobie nadspodziewanie dobrze – walczył z rywalami w powietrzu, wychodził do dośrodkowań, znakomicie spisywał się na linii i dlatego długo utrzymywał się wynik 0:0. Goście mieli wyborną okazję w 34. minucie. Koniuszy pobiegł lewą stroną jak strażak z wiadrami do pożaru, wrzucił piłkę idealnie na prawą stronę pola bramkowego, a nadbiegający Piotr Kurbiel z powietrza uderzył i… trafił w słupek. Ufff… poniosło się po trybunach. Jednak 10 minut potem, w 44. minucie, po ogromnym zamieszaniu i kilku próbach, kiedy to znów Arcimowicz bronił jak w transie, goście wreszcie trafili do siatki Victorii. Strzelił Jakub Krefft, piłka się kulała, nikt jej nie wybił, no i się wkulała. Victoria straciła bramkę „do szatni” i to bardzo bolało, bo zabrakło do gwizdka naprawdę niewiele. Trzeba w tym miejscu uczciwie przyznać, że w pierwszej części gry Victoria nie pokonała ustawionej przez rywali „ściany”, nie stworzyła żadnej sytuacji bramkowej, nie zrobiła przysłowiowego „sztycha”.

A po przerwie, jak to w futbolu bywa, było już inaczej. Ogólnie mówiąc Victoria znalazła sposób na omijanie luzińskiej „ściany”, grała zdecydowanie lepiej bokami i próbowała zagrozić bramce gości, którzy, o dziwo, z minuty na minutę jakby słabli, jakby zmęczyli się tym szalonym tempem, jakie sami narzucili. Niestety, mieliśmy tylko jedną szansę na gola, po wyrzucie piłki z autu, ale zabrakło nam piłkarskiego szczęścia. Gościom piłka wkulała się do naszej siatki, nam kulającą się do bramki Wikędu futbolówkę, sprzed linii bramkowej, wybił obrońca rywali. Generalnie, mimo kilku zmian, Victoria w drugiej części tego meczu zaprezentowała się z dobrej strony – próbowała, ambitnie walczyła do ostatniej minuty i za to słowa pochwały i uznania. Niestety, tym razem troszkę zabrakło, tym razem się nie udało, ale trzeba cały czas pamiętać, że graliśmy ze znakomitym zespołem – bardzo silnym fizycznie, twardo i bardzo skutecznie grającym w obronie i niesamowicie szybkim w ataku. Wikęd Luzino z wiosny 2026 to zupełnie inna drużyna niż ta, która podejmowała Victorię u siebie jesienią 2025 roku i która wygrała dzięki bramce zdobytej w 90. minucie meczu. Dzisiaj Wikęd to bardzo mądrze skonstruowana i zestawiona maszyna, walec do „walcowania” trzecioligowych rywali i biorąc ten fakt pod uwagę Victoria, mimo porażki, zaprezentowała się naprawdę z dobrej strony. A dlaczego przegrała? teraz możemy wrócić do przyczyn porażki, o których wzmiankowałem wyżej.

Po pierwsze i najważniejsze – rywal był zdecydowanie silniejszy i wygrana nad Luzinem, owszem była możliwa, futbol nie takie niespodzianki widział, ale tylko przy bardzo, ale to bardzo sprzyjających okolicznościach, a tych zabrakło.
Po drugie, w jakimś minimalnym stopniu wpływ na ten wynik miały nasze kontuzje – Lorek, Dałek i niedyspozycje – Mazur i generalnie mówiąc ofensywa. O ofensywie nie wspominam nawet, bo o tym, że kuleje wiemy od dawna i jest to prawdziwa bolączka Victorii. Mnie zastanawia przypadek Miszy Mazura, bo go nie umiem sobie poukładać. Misza gra fatalny mecz z Tłuchowem, potem notuje kolejne, znakomite występy i nagle znów ZONK – fatalnie z Wikędem. Prawdziwy rollercoaster, w górę, w dół, funduje młody piłkarz naszym kibicom . Czy jego tak różną dyspozycję można tłumaczyć tylko młodym wiekiem? Może…no, ale Misza ma już 22 lata, a młodszy od niego Kamil Dałek ma 21 lat i potrafi grać na równym, wysokim poziomie. Przed nami najważniejsze mecze w „wojnie o utrzymanie”, jutro w Swarzędzu, i chciałbym, by Misza wrócił do pełnej dyspozycji, którą prezentował np. w meczu z Elaną. A jeżeli jesteśmy już przy Kamilu Dałku, to mam nadzieję, że da radę wykurować się do środy. Pisząc to nie wiem, czy to będzie możliwe, ale jego brak, brak Adama Boruckiego – tak, tak, to kolejne osłabienie i znak zapytania przy Lorku – to naprawdę poważne problemy, jakie stoją przed trenerem Bandoszem.
Po trzecie wreszcie też w jakimś minimalnym stopniu wpływ na porażkę 0:1 z Wikędem miała odrobinę gorsza niż w po przednich meczach postawa piłkarzy. Owszem, walczyli, starali się, znakomicie ten mecz wytrzymali fizycznie, dążyli ze wszystkich sił do wyrównania, ale w wielu zagraniach brakowało dokładności, precyzji, spokoju przy wyprowadzeniu piłki. Wydawało mi się, że grali jakby za nerwowo za wszelką cenę chcąc doprowadzić do wyrównania, a jak się bardzo chce, to nie zawsze wychodzi. I ja miałem takie wrażenie, że bardzo chcieli, a nie wychodziło, brakowało płynności, spokoju, takiego boiskowego cwaniactwa. Najboleśniej przekonał się chyba o tym Kacper Chałupniczak, który bardzo chciał, a nie mógł wygrać pojedynku 1×1, który odbijał się od rywali jak piłeczka od ściany.

Ten mecz już za nami, passa się skończyła i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Było pięknie, było magicznie, 8 ligowych meczów bez porażki, w tym 6 zwycięstw, dało wyjście ze strefy spadkowej i wielkie szanse na utrzymanie 3.ligi. Teraz, po chwilowej zadyszce, trzeba nabrać powietrza w płuca i walczyć o każdy metr boiska, o każdą piłkę, o zwycięstwo z Unią w Swarzędzu. Każda z ekip ma swoje problemy. Victoria stoi pod ścianą, by złapać oddech musi w Swarzędzu wygrać, a nie będzie to łatwe mimo wysokiego zwycięstwa w Pucharze Polski. Filar defensywy, Adam Borucki, ze wzgl. na kartki, nie zagra. Kto zajmie jego miejsce? Nie wiem! Może Marcin Maćkowiak, a może trener zrobi roszadę, przesunie do środka Bartkowskiego, a do lewego boku ustawi Węcławka, Pawłowskiego, albo Urbaniaka? Nie wiem, wiem, że „żelazne trio” w obronie zostało przed arcyważnym meczem rozbite i trener ma ból głowy i to nie jeden. Co z bramkarzami? Co ze środkiem pola? Czy zdoła podleczyć się Dałek, czy trener znów postawi na Mazura, czy da szansę Strzelczykowi? Kto tym razem w ataku? Czy wraca Arek Wolniewicz? Jak widzicie drodzy Kibice pytań przed chyba najważniejszym pojedynkiem wiosny jest wiele (tak, wiem, wszystkie takie gramy, ale naprawdę ten jest wyjątkowy). Mimo przegranej z Wikędem, mimo problemów zdrowotnych i kartkowych jestem dobrej myśli. Wierzę, że Victoria powalczy, wierzę, że zrobi wszystko, by z Unią wygrać i wierzę, że to jest możliwe. Dlaczego? Głód zwycięstwa, determinacja i, mimo kłopotów, umiejętności są po naszej stronie! Do boju Victoria!

Wyniki meczów 30. kolejki:
08.05.2026

19:00 Polonia Środa Wlkp. – Tłuchowia Tłuchowo 3-1
17:30 Steico Noteć Czarnków – Unia Swarzędz 0-1
17:00 Błękitni Stargard – Wybrzeże Rewalskie Rewal 3-0
09.05.2026
15:00 Victoria Września – Wikęd Luzino 0-1

13:00 Pogoń Nowe Skalmierzyce – Lipno Stęszew 2-0
14:00 Pogoń II Szczecin – Kluczevia Stargard 2-1
17:00 Flota Świnoujście – Wda Świecie 0-3
15:00 Elana Toruń – Zawisza Bydgoszcz 0-3
12:00 Cartusia Kartuzy – Lech II Poznań 0-0

Zapowiedź meczów 31. kolejki:
13.05.2026
17:00 Unia Swarzędz – Victoria Września

17:00 Wybrzeże Rewalskie Rewal – Flota Świnoujście
17:00 Wikęd Luzino – Cartusia Kartuzy
17:00 Tłuchowia Tłuchowo – Lech II Poznań
17:00 Pogoń Nowe Skalmierzyce – Błękitni Stargard
17:00 Pogoń II Szczecin – Elana Toruń
17:30 Steico Noteć Czarnków – Polonia Środa Wlkp.
17:00 Kluczevia Stargard – Lipno Stęszew
19:00 Zawisza Bydgoszcz – Wda Świecie

Tabela

Jeśli doceniasz moją pracę – POSTAW WIRTUALNĄ KAWĘ

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Zbliżające się wydarzenia