Kibice mogą spać spokojnie, siatkarze grają!

Wszystkich sympatyków siatkówki w naszym mieście pragnę uspokoić – mimo plotek, które krążą, mimo kłopotów organizacyjnych i kadrowych, mimo konfliktów wśród osób związanych z siatkówką, drużyna Krishome rozpocznie 3. sezon na poziomie II ligi. O co będzie grać? Już nikt buńczucznie nie zapowiada powrotu do 1. ligi, a moim zdaniem miejsce w środku stawki będzie ogromnym sukcesem Mariana Kardasa i jego zespołu.

Na początku sierpnia rozpoczęły się przygotowania II-ligowego klubu siatkówki Krishome do nowego sezonu 2025/26. Będzie to 3. sezon tej drużyny na tym poziomie rozgrywek. Skąd tytuł tekstu? Ano stąd, że od pewnego czasu dochodziły do mnie plotki, mówiono na mieście, że pomalutku siatkówka we Wrześni „zwija żagle” – że są kłopoty, że nie ma dobrej drużyny, że może być kolejny spadek, a wtedy może wycofać się Krishome i Września pozostanie bez swojego reprezentanta w rozgrywkach PZPS. Powtarzam, takie plotki się pojawiały i do mnie docierały. Chciałem jednak od razu wszystkich uspokoić – nic takiego się nie stało i kibice siatkówki we Wrześni mogą spać spokojnie. Jak będzie w przyszłości? Na wyrost nie ma się co martwić – pożyjemy, zobaczymy! Ja siatkarzom i całej siatkarskiej braci życzę stabilizacji, dobrej gry na II-ligowym froncie i spokoju, bo przecież siatkówka, rozgrywki II i I ligi nam towarzyszyły, towarzyszą i mam nadzieję nadal będą towarzyszyć. Skąd więc takie głosy? Skąd plotki – tego nie wiem, ale jak mawiał klasyk w filmie Stanisława Barei: Nie ma róży bez ognia.
Spróbujmy więc odpowiedzieć na pytanie: skąd u kibiców takie myśli? Skąd takie głosy? Co jest ich przyczyną, czy podwaliną, bo coś na rzeczy być musi.

Coraz niższy poziom sportowy

O tym, że wrzesińska siatkówka, myślę o reprezentacyjnej drużynie seniorów, od 3 lat stacza się po równi pochyłej widzą wszyscy – zagorzali i wierni sympatycy tej dyscypliny sportu jak i kibice, którzy zmagania siatkarzy śledzą sporadycznie. 3 lata temu rozpoczął się ostatni sezon Krispolu w Tauron 1. lidze. 2 lata temu drużyna zanotowała spadek do II ligi. W tym samym czasie zarząd obiecywał i zapewniał, że jest gotów do powrotu na łono pierwszoligowców. Wyszło z tego „Wielkie NIC”. Ba, drużyna nie zajęła nawet miejsca w pierwszej czwórce i nie dostała się do turniejów półfinałowych w walce o awans.
Rok temu, już bez szumnych zapowiedzi, spokojniej, rozsądniej i skromniej przygotowywano się do drugiego z rzędu sezonu w 2. lidze. Fatalną drużynę z sezonu 23/24, zgodnie z tradycją w naszym klubie, wymieniono praktycznie w całości. Sprowadzono nowych graczy, przekazano pod opiekę trenera Kardasa i rozpoczęto budowę nowego zespołu. Niestety, i ten ubiegłoroczny zespół, choć bardzo mu kibicowałem, choć się starał, i prawie do końca liczył się w walce o najlepszą czwórkę ligi, też sobie nie poradził i wiosną tego roku zakończył 2-ligowe zmagania bez awansu do turnieju półfinałowego. Drugi sezon na poziomie II ligi i druga sportowa klęska.
Minęło kilka miesięcy i spójrzmy co mamy dzisiaj?
Tym razem Krishome z góry zrezygnował z bicia się o najwyższe lokaty. Owszem, będzie grał, ale wszystko wskazuje na to, że będzie grał tylko po to, by kontynuować tradycję, by istnieć, by przetrwać, a nie rywalizować o wyższe cele. Skąd takie wnioski? Proszę spojrzeć…
Z ubiegłorocznej drużyny zostało 7 zawodników: przyjmujący Aleksander Rybak, który przyszedł rok wcześniej z Łęczycy, środkowy Franciszek Uszok, który przyszedł z Gwardii Wrocław, przyjmujący Igor Więcek, który wrócił do Wrześni po grze w Politechnice Poznań i w Tarnowie Podgórnym, libero Łukasz Kosmowski wychowanek Progressu Września, środkowy Maciej Jakubowski, który przyszedł do nas ze Stoczniowca Gdańsk, rozgrywający Michał Torzewski, który wrócił do Wrześni po okresie gry w Słupcy i w Tarnowie Podgórnym i libero, doświadczony jak na tę drużynę, Patryk Ligocki, który w Krispolu/Krishomie gra od 2018 roku.
Latem do drużyny dołączyło 7 nowych graczy są to: środkowy bloku, junior, wychowanek Progressu, Franciszek Banaszak, przyjmujący Ksawier Gieszcz, który przyszedł z Aluronu Wybickiego Kielce (III liga regionalna świętokrzyska), przyjmujący Michał Malczewski, który przyszedł do nas z Tarnowa Podgórnego (III liga wielkopolska, ale po wycofaniu się jednego z zespołów Tarnovia utrzymała się na II-ligowym poziomie), rozgrywający Michał Sajnóg z Aluron Wybicki Kielce (III liga świętokrzyska), środkowy bloku Szymon Adamski, wychowanek Progressu, który wraca z Tarnowa Podgórnego, atakujący Wojciech Banaś z Błękitnych Ropczyce (III liga podkarpacka), wcześniej Aluron Wybicki Kielce i uwaga, uwaga, klękajcie narody…legenda siatkarskiej Wrześni, człowiek „Ratuj Klub”, czyli Marcin Iglewski. Kobietom wieku się nie wypomina, facetom można, powiem więc tylko, że Marcin za kilka miesięcy skończy piękne 45 lat, a i tak, śmiem twierdzić, że będzie filarem tej drużyny.
I teraz podsumujmy te ruchy. 7 siatkarzy zostało z zespołu, który wiosną nie dostał się do turnieju półfinałowego. I zamiast wzmocnić ten skład, dodać kilku znaczących siatkarzy, którzy, mówiąc kolokwialnie „pociągnęli by ten wózek”, dali Wrześni upragnione nadzieje na walkę o coś więcej niż sobotnie „spotkania towarzyskie”, nadzieje na walkę o emocje, na walkę o zwycięstwa, to zarząd sprowadza do drużyny juniora Banaszaka, wychowanka Adamskiego, weterana (i tak zawsze najlepszego) Iglewskiego – te transfery da się jeszcze jakoś obronić, bo to nasi siatkarze, ale klub sprowadza czterech gości z lig regionalnych i to nie z okolic, ale z „końca świata”. Ja z całego serca życzę tym młodym ludziom wszystkiego dobrego, miłego pobytu we Wrześni, dobrego, na wysokim poziomie grania, nawet powołania do kadry Grbicia, ale, ale, ale… ale oni na 2.ligowym poziomie zdają się być absolutnymi nowicjuszami! Ci siatkarze nie przyszli z Tauron 1. Ligi, nie przyszli też z II ligi, w której gra Krishome, ci siatkarze przybyli do Wrześni z regionalnej ligi świętokrzyskiej i podkarpackiej! Jaki jest sens sprowadzania siatkarzy z lig niższych, o niższym poziomie sportowym, niż ta, w której gra aktualnie Krishome? Przecież to jest sportowe poddanie się jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. To jest otwarty sygnał dla kibiców – o nic nie gramy, ale postaramy się nie spaść!
A może zamiast rozglądać się po „ścianie wschodniej” trzeba było rozejrzeć się w Wielkopolsce? Mamy tutaj trochę klubów w ligach rekreacyjnych, czy okręgowych. Byłoby bliżej i jeszcze taniej – kieleckie i podkarpackie cholera daleko!
Jedyne wyjaśnienie tej dziwacznej, chorej wręcz sytuacji, które przychodzi mi do głowy wiąże się ze sponsorem drużyny. Bo proszę spojrzeć: wszyscy ci gracze są z klubu Aluron Kielce, a czym zajmuje się firma Aluron? Ano produkcją stolarki okiennej, systemów aluminiowych do okien, drzwi, kurtyn, bram – nie brzmi znajomo? Może dlatego, dzięki sponsorowi, mamy tych zawodników we Wrześni? Może gdyby nie sponsor nawet takich graczy by nie było?
Wziąwszy teraz to wszystko co wyżej pod uwagę – kibice zadają sobie pytanie: jak można do drużyny z 2. ligi sprowadzać tylko wychowanków, którzy dotąd „nie powąchali” dorosłej siatkówki i zawodników z lig regionalnych? Jak można świadomie i celowo, rok po roku, tak drastycznie obniżać poziom sportowy zespołu? Okazuje się, że w klubie Krishome można! Kibice to widzą. Czy dziwią więc ich plotki o „zwijaniu żagli”? No, niestety, ale nie!

Krishome Września, mając w składzie siatkarzy na 2. ligowym poziomie, nie poradził sobie w lidze w 2024 i w 2025 roku. Czy Krishome z 3.ligowymi siatkarzami, wychowankami Progressu i „legendą klubu”, Marcinem Iglewskim, poradzi sobie w 2026 roku? Bardzo bym chciał, trzymam kciuki na starcie sezonu, ale doświadczenie ostatnich lat, obserwacja tego, co się w klubie dzieje, i wreszcie rozsądek – wszystko to mówi, że drużyna w nadchodzącym sezonie również nie awansuje do grona 4. najlepszych zespołów tej grupy. Zresztą, moje obawy potwierdził też trener Marian Kardas, z którym zamieniłem kilka słów podczas Memoriały R. Tuszyńskiego. Trener powiedział wprost: – Mamy bardzo młody zespół i pewnie grać będziemy w środku tabeli.
Powtarzam, kibicuję i całym serduchem wspieram nową, młodą i bardziej wrzesińską drużynę, życzę jej wspaniałych występów, by od startu ligi do mety rozgrywek była liderem, wierzę w doświadczenie i warsztat trenera Kardasa, ale obawiam się, że w tym roku czeka ten zespół ciężka walka o utrzymanie w gronie 2. ligowców. A co, gdyby ta sztuka się nie udała? Cały czas mam wrażenie, podparte rozmowami z kibicami, że spadek siatkarzy do 3. ligi byłby równoznaczny z zamknięciem projektu „Krispol-Siatkówka-Września”. Czy w takiej sytuacji dziwią plotki kibiców o „zwijaniu żagli”? No, niestety, ale nie!

Kłopoty finansowe

Ale sprawy związane z budową kadry przed nowym sezonem to nie jedyne wątpliwości. 2 lata temu, kiedy o powrocie do Tauron 1. Ligi rozmawiałem z prezesem Robertem Wardakiem, przyznał on, że z lat minionych klub posiada spore zaległości finansowe, że teraz musi zaciągnąć pasa i spłacać swoje zobowiązania. Dzisiaj po 2 latach zewsząd słyszę, że Krishome nadal te zobowiązania posiada, ma nadal jakieś nierozliczone sprawy. Nie znam szczegółów tych spraw, od dawna są pilnie strzeżone, ale najlepszym dowodem na to, że klub ma kłopoty finansowe jest kadra oparta na wychowankach i siatkarzach z lig regionalnych. Czy więc w takiej sytuacji plotki kibiców o „zwijaniu żagli” z powodów finansowych mogą dziwić? Niestety, ale nie!

Rozdwojenie prezesa

Kłopoty sportowe i finansowe to nie jedyne problem klubu. Otóż jaskółki ćwierkają, i to dość głośno, również o tym, że nasz prezes się wypalił, że nie ma już do klubu takiego serca, nie przejawia tego zapału co niegdyś. Szczerze mówiąc nie wiem, nie rozmawiałem z prezesem Wardakiem o tych sprawach, ale być może coś w tym jest. Dlaczego? Ano dlatego, że brak sukcesów zawsze demobilizuje, zabiera energię, ochotę do pracy. A proszę zauważyć, że Robert Wardak jest członkiem zarządu PZPS d.s siatkówki plażowej i udziela się w tej pracy bardzo aktywnie. Z jednej strony to cieszy, bo nasz prezes jest we władzach PZPS, a to zawsze prestiż, pozycja. Ale z drugiej strony wyjazdy, spotkania, uczestnictwo w turniejach ogólnopolskich, czy międzynarodowych to chleb powszedni członka zarządu PZPS, a praca w „Wielkim Świecie” zabiera czas i ochotę do pracy na swoim, lokalnym podwórku… I ja to rozumiem. Prezesowi, który dotknął „Wielkiego Świata” coraz trudniej jest się zmobilizować do pracy „na dole”! Wierzę jednak, że prezes Wardak ma w sobie jeszcze dużo sił, także dla siatkówki wrzesińskiej i da radę.
Do tego jeszcze jedna uwaga – profil FB Krishome – tam często znajdziecie wpisy dotyczące turniejów siatkówki plażowej w Polsce, w Europie, a nawet i na świecie, które nie mają żadnego związku z działalnością drużyny siatkarskiej spod szyldu Krishome. Ja rozumiem dbałość Roberta Wardaka o sprawy siatkówki plażowej, funkcja zobowiązuje, ale może warto pomyśleć o odrębnym profilu FB? Może warto ten klubowy zostawić i poświęcić go tylko drużynie, bo o niej od wiosny do sierpnia było cicho, jakby nie istniała. O jej planach, kłopotach, zmianach NIC, ani słowa przez kilka miesięcy. Dopiero w sierpniu się ruszyło… bo przecież 4 sierpnia, pod wodzą trenera Mariana Kardasa, ruszyły przygotowania. Dzisiaj mamy 18 września, od 31 sierpnia (od Memoriału R. Tuszyńskiego) na profilu FB drużyny Krishome Września ani słowa o zbliżającym się sezonie meczach, terminach, stanie przygotowań, nic, ZERO! Za to o siatkówce plażowej, o turniejach i owszem, wieści są. Powtarzam, nie mam nic do siatkówki plażowej, ale może warto pomyśleć o odrębnym profilu dla tej dyscypliny?
Wracam do drużyny i trenera. I znów, jak co roku, nie zazdroszczę Marianowi Kardasowi, bo z roku na rok ma trudniej. W nadchodzącym sezonie skala trudności będzie największa, z jaką we Wrześni się spotkał, obawiam się, że będzie sięgała dachu nowej hali przy Wojska Polskiego. I szczerze mówiąc ja tylko w nim postrzegam nadzieję na uniknięcie degradacji. W tym, że trener Kardas, jak mało kto, potrafi w trakcie sezonu zbudować zespół, podnieść jego umiejętności. Czy w takiej sytuacji mogą dziwić plotki kibiców o „zwijaniu żagli”? No, niestety, ale nie!

Niesnaski wśród działaczy

Nie, nie, to nie koniec… jakiś czas temu rozmawiałem z osobą, która w środowisku siatkówki wrzesińskiej umocowana jest jak PKiN na Placu Defilad w Warszawie. I z tą osobą rozmawiałem o sytuacji we wrzesińskiej siatkówce, o plotkach, które coraz częściej się we Wrześni pojawiają, czyli o wygaszeniu „Projektu Siatkówka”. Człowiek ten, ze smutkiem w oczach, ze spuszczoną głową, odpowiedział: – „Jak na to wszystko, co się dzieje patrzę, to mam te same wątpliwości, też uważam, że ten projekt może zostać zamknięty. Wszystko do tego zmierza”.
Kochani, jeżeli mówi o tym wieloletni działacz siatkówki, człowiek instytucja, to czy mogą dziwić plotki kibiców o „zwijaniu żagli”? No, niestety, ale nie!
Ta osoba dodała też dla mnie słowa szokujące: „Dopóki w klubie będą nadal ci sami ludzie, to moja noga tam już nie postanie – ani na boiskach do siatkówki plażowej, ani w hali przy Wojska Polskiego”.
Proszę spojrzeć – coś bardzo niedobrego się stało, a może nadal dzieje. Nie znam powodów tak ogromnego rozgoryczenia tej osoby, ale ta sytuacja pokazuje, że po latach współpracy pojawiły się niesnaski, nieporozumienia, wdarła się zła atmosfera, a to nie jest dobre dla klubu, w którym, mam takie wrażenie, coś się wypaliło, w którym nie ma już ducha radości, w którym nie ma entuzjazmu, a pojawiły się „kwasy”, marazm, zniechęcenie, obowiązek.

I na koniec rzecz najważniejsza!

Proszę Państwa, nie napisałem tego tekstu ani ze złości, ani wbrew komuś, ani przeciwko komuś. Nie pisałem po to, by deprecjonować czyjąś pracę, by sprawiać komukolwiek przykrość. Ale doceniając pracę i zaangażowanie działaczy, trenera i zawodników napisałem ten tekst z troski i obaw. Napisałem, bo od kilkudziesięciu lat, a dokładniej od połowy lat 80-tych, (83/84 Victoria), a potem 90-tych (95 Tonsil) – czasów odrodzenia, jak je nazywam, oglądam we Wrześni siatkówkę i futbol. I od pewnego czasu mam wiele wątpliwości co do tego, w jakim kierunku nasz klub zmierza. I tymi wątpliwościami, tymi problemami, które zauważam, o których przede wszystkim mówią kibice, postanowiłem się z Państwem podzielić. A po rozmowie z osobą ze środowiska widać, że wszystkie te myśli i wątpliwości zostały potwierdzone. Cóż, nie po raz pierwszy okazało się że w każdej plotce jest ziarno prawdy. I okazuje się, że nie tylko ja, ale i kibice uważają, że Krishome stanął na rozdrożu, że się nie rozwija, a wręcz przeciwnie – że się zwija, że w klubie potrzebne są jakieś decyzje, jakieś deklaracje, jakieś konkretne działania, może nowi ludzie, bo dość już coraz gorszej atmosfery, słabej jakości, takiej wszechobecnej wegetacji, która, jeśli nic się nie zmieni, grozi nieuchronną katastrofą.
Dlatego powstał ten tekst – z troski, z obaw o to, że z mapy sportowej prawie 40 tys. miasta siatkówka, w przypadku narastających trudności, nie daj Boże spadku z II ligi, może po prostu zniknąć. Tekst powstał, by poruszyć, zwrócić uwagę, zmobilizować osoby decyzyjne, mające wpływ na działania klubu, by w żadnym razie nie dopuścić do upadku zespołu, do zaniechania działalności, bo przecież dużo trudniej jest coś odbudować niż zburzyć!
Ja wiem, że po latach tłustych (Tauron 1. Liga) często w sporcie przychodzą lata chude (2. Liga). Ale te lata chude muszą być aktywne, musi być widać chęci, pracę i zaangażowanie środowiska – to jest podstawa działań zmierzających do odbudowy utraconych pozycji. A dzisiaj tego nie ma, nie ma nawet „światła w tunelu”, jest totalna stagnacja, dramatyczne obniżenie poziomu i kto wie, czy nie trudna walka o utrzymanie. Czy będzie lepiej? Oby tak było! W dopiero co rozpoczynającym się sezonie nic na to „będzie lepiej” nie wskazuje, ale w przyszłości, jeśli siatkówka we Wrześni przetrwa to kto wie, kto wie… A już kończąc, mimo kłopotów, życzę siatkarzom dobrego grania, udanego sezonu i samych zwycięstw, a całemu środowisku poprawy stanu ducha i więcej pozytywnych emocji.

Krishome rozpocznie sezon 2025/26 meczem we własnej hali, ze Stoczniowcem Politechniką Gdańsk. Początek spotkania sobota, 27 września, godz. 17:00. Wszystkich sympatyków siatkówki serdecznie zapraszam.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Dobrodziej

Śmiać mi się chce jak słyszę te wszystkie usprawiedliwienia, bo skład młody, bo kasy nie ma, bo za słabi zawodnicy. Ludzie przecież wy gracie w półamatorskiej lidze. Myślicie że jak jest w innych klubach? Słupca i Wilczyna mają niższe budżety niż we Wrześni i tylko się śmieją jak tu kilku ludzi znalazło sobie dojną krowę… zaraz się to skończy i nic nie zostanie. Co nie poszło w poprzednich latach? Ktoś wogole wyciąga jakieś wnioski? Ktoś ponosi jakąś odpowiedzialność. Co roku tylko słychać że nie trafione transfery. Kto za to odpowiada? Trener, Prezes, burmistrz, sponsor? A może woźny ze szkoły? Jaka tu jest wizja sprowadzania młodych zawodników, ogrywają się i po roku wyjeżdżają… Chyba faktycznie jedynym lekarstwem jest upadek tego towarzystwa i po kilku latach może ktoś to odbuduje… Może warto przeanalizować na co idą te pieniądze bo podobno ostatnio z miasta dotacja była sowita

Zbliżające się wydarzenia